Nauka w szkole.

– Pies, kot, koń, małpa, słoń… – to jedne z pierwszych słów jakie zapamiętuje każdy kto zaczyna naukę angielskiego. Proste, prawda?
Potem się pojawiają inne, trudniejsze, uczymy się, że jest lew i lwica czy też kobyła i ogier (a i tak w końcu większość ludzi powie po prostu ‚koń’).
Jest jeszcze nieregularna liczba mnoga, np.: mysz – myszy (mouse – mice) i wesz – wszy (louse – lice) – na szczęście ani wszy ani myszy nie są czymś o czym na co dzień rozmawiamy więc w sumie nawet jak ktoś zapomni to żaden to problem.

Uczyć się jednak trzeba, więc się uczymy – po co?
Czasami nie mam pojęcia po co.

Pamiętam jak w 2008 po raz pierwszy w życiu użyłam liczby mnogiej od ‚wół’ (1 ox – 2 oxen) pokazując komuś poniższe zdjęcie z Birmy:

Obraz 159
Od 2008 już więcej słowa ‚oxen’ nie użyłam i naprawdę jestem ciekawa kiedy następnym razem użyję w naturalny sposób.

Problemy w podróży.

Mimo że na początku angielskie nazwy zwierząt nie sprawiają kłopotów, to im więcej człowiek podróżuje tym więcej ma problemów i czasami dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że patrzy się na zwierzę, zna nazwę po angielsku i nie ma pojęcia jak to może być po polsku.
Ostatni przykład na zdjęciu poniżej. Widziałam go kilka razy, wiedziałam, że po angielsku to ‚hyrax’ i przez cztery dni (bo tyle nie miałam wi-fi) zastanawiałam się jak to zwierzę nazywa się po polsku.
Wiecie? (dla tych co nie wiedzą, odpowiedź pod zdjęciem)

Hyrax czyli góralek
Hyrax czyli góralek

Grupy zwierząt.

Ale to wszystko nic przy przy rzeczownikach zbiorowych określających grupy zwierząt!
Jakby nie można było po angielsku po prostu powiedzieć grupa albo stado…
No dobra, czasami można, ale i tak określenia na grupy zwierząt po angielsku to dla mnie jedna z najdziwniejszych (i szczerze mówiąc najbardziej bezużytecznych) rzeczy w tym języku.

Chcecie się sprawdzić?

Oto 20 zdjęć: czy wiecie jak nazwać grupy tych zwierząt po angielsku?
Odpowiedzi pod zdjęciami :)

RYBY

Fish
Odpowiedź: a school of fish
(lub też: a catch/ haul/ run/ shoal of fish)

FLAMINGI

DSC02180
Opowiedź: a stand of flamingoes

KOMARY 
(nie widać, ale uwierzcie na słowo: tam było tyle komarów, że wylałam na siebie pół butelki środka z deetem a i tak gryzły)

IMG_1994
Odpowiedź: a scourge of mosquitoes

HIPOPOTAMY: 
(Dobrze, że je tylko widzicie na zdjęciach, a nie czujecie – dawno nie byłam koło tak śmierdzących zwierząt!)

DSC06503
Odpowiedź: a bloat of hippopotamuses

WIELBŁĄDY:

P1100204

Odpowiedź: a caravan of camels (lub: a flock/ train of camels)

LAMY:
(a może to jednak alpaki? Jest tu jakiś specjalista?)

DSC02050

Odpowiedź: a herd of llamas

GNU: 

DSC06321

Odpowiedź: an implausibility of gnu

PERLICZKI: 

DSC06142

Odpowiedź: a confusion of guinea fowl (lub: a rasp of guinea fowl)

LWY: 

DSC06664

Odpowiedź: a pride of lions

SĘPY:

DSC06280
Odpowiedź: a venue of vultures (lub: a kettle/ wake/ committe of vultures)

ZEBRY:

DSC06425
Odpowiedź: a zeal of zebras (lub: a dazzle of zebras)

ŻYRAFY:

DSC06069
Odpowiedź: a tower of giraffes

PAWIANY:

DSC06540
Odpowiedź: a troop of baboons (lub: a tribe/ congress of baboons)

STRUSIE:

DSC06741
Odpowiedź: a flock of
ostrich

SŁONIE:

DSC06767
Odpowiedź: a memory of elephants (lub: a herd/ parade of elephants)

MUŁY:

IMG_2572
Odpowiedź: a barren of mules (lub: a pack/rake/span of mules)

HIENY:

IMG_2116

Odpowiedź; a cackle of hyenas (lub: a clan of hyenas)

GEPARDY:

DSC06106
Odpowiedź: a coalition of cheetahs

KRUKI:
(kruki, podobnie jak wcześniej komary, na zdjęciu są niewidoczne, ale to przecież the Tower of London, więc przecież jasne, że tam są kruki!)

Obraz 1535
Odpowiedź: an unkindness of ravens

MOTYLE:

IMG_3337
Odpowiedź: a flutter of butterflies

I jak?

Dobrze wam poszło?
Wiem, że na niektórych zdjęciach powinno być więcej zwierząt niż dwa, ale lepszych nie mam – wyobraziliście sobie, że tych zwierząt jest więcej, prawda?
Niestety nie mam też zdjęć karaluchów ani wron. Pierwsze widziałam kilka razy w grupie przekraczającej kilkadziesiąt, ale był to tak obrzydliwy widok, że od razu się odwróciłam. Wrony zaś zawsze wydawały mi się tak zwyczajne, że nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby je fotografować.

Gdybym jednak miała te zdjęcia to nimi właśnie zakończyłabym ten tekst, bo zwroty an intrusion of cockroaches oraz a murder of crows chyba najbardziej mnie bawią.

  • według mnie to alpaki, bo są dość futrzane ;)
    dobry artykuł, choć chyba bym jeszcze dodała oprócz typowej l.mn. fish – sheep i deer ;)

    • Ja myślałam, że skoro niezgrabne to raczej lamy :D
      O fish, sheep i deer to muszę na zajęciach mówić – wystarczy :)

  • Nazwy grup zwierząt zawsze mnie dziwiły. Najzabawniejsze jest troop of monkeys i troop of soldiers, jaka jest w tym logika? Co wspólnego mają małpy z żołnierzami?

  • Haha, fajne! :) Najbardziej przypadła mi do gustu unkindness of ravens ;)

  • Najbardziej podoba mi się „a memory of elephants”, natomiast „an intrusion of cockroaches” zdecydowanie nie chciałabym spotkać na swojej drodze! :)

    • ‚an intrusion of cockroaches’ spotkałam na swojej drodze dwukrotnie, mam nadzieję, że trzeciego razu już nie będzie ;)

  • Po kilku latach spędzonych głównie z językiem rosyjskim dochodzę do wniosku, że trzeba znowu podszkolić zardzewiały trochę angielski. Dzięki za to zadanie, aż rozbolała mnie głowa.

    • A ja cały czas myślę jak tu podszkolić zardzewiały rosyjski ;)

  • „an intrusion of cockroaches” – i od razu mi się przypomina pierwsza noc w nowym mieszkaniu, 9000 kilometrów od domu i ten dziwny szmer w kuchni. Zapalam światło, otwieram oczy i …. WTF?! Wymazałbym to słowo z pamięci – cholerne cockroaches! :)

  • Człowiek zawsze uczy się czegoś nowego, dzięki :D

  • Ola

    Jeżeli chodzi o nazwy zwierząt to ja miałam taką historię. Na Borneo żyją sobie takie małpy co z daleka, zwłaszcza z profilu wyglądają jak ludzie. Mają bardzo charakterystyczne nosy. No i wszędzie są opisane po angielsku jako proboscis monkey , więc nazwaliśmy je na własny użytek małpy proboszcza :-) Jak wróciłam do Polski i pogrzebałam w necie okazało się, że mają bardzo prostą polską nazwę – nosacze :-) Po prostu :-)

  • Mi za to bardzo się podoba, że w szkole uczymy się, że jest drzewo – a tree. A dopiero potem przychodzi podrapać się po głowie, że przecież są różne rodzaje drzew :D I tak praktycznie z życiowego doświadczenia (no bo nie ze szkoły, nie?) nauczyłam się, że jest oak, birch, willow, maple, larch, linden i jeszcze kilka innych :P Podobnie zresztą z ptakami było, w szkole był bird, ale też chicken i eagle, ewentualnie czasem pojawiał się stork. Ale już hawk i falcon były problemy :D Ach, angielski <3

    • Bo pewnych słów należy uczyć się dopiero jak stają się potrzebne.
      Co do falcon czy hawk to ja różnicę znam teoretycznie – ciekawe czy bym rozpoznała patrząc w niebo ;)

  • Emi

    O… Nie miałam nawet pojęcia, że tak się różnicuje nazwy! Po polsku też mamy wprawdzie ławicę, watahę, stado, ale po angielsku zawsze mówię „group of” :P No i co z mrówkami? :)

    • Jak to co? A colony of ants!
      (chociaż google mi mówi, że jest jeszcze ‚an army of ants’ :D)

  • Genialny wpis!! Z ogromną przyjemnością czytałam :) Bardzo ciekawy, edukacyjny, taki inny! Zupełnie nowe dla mnie rzeczy. Będę zaglądać częściej :)
    Pozdrawiam!

  • Dzięki za ten wpis – człowiek się uczy całe życie ;) Jak już wydaje mi się, że niewiele mnie w angielskim zaskoczy, to znajduję takie perełki. „A tower of giraffes” zobrazowane zdjęciem żyraf pasuje bardzo ;)
    Pzdr :)

  • Źle mi poszło :( Wszędzie dałabym „herd” – nie miałam pojęcia, że istnieje tyle określeń… U nas jest prościej – więcej niż jedno zwierzę to lama lub owca LOL (słynne pytanie z familiady). Pozdrawiam!

  • Bardzo ciekawy artykuł. Przyznam szczerze, że o większości nazw nie miałam pojęcia. Poza tym, przepiękne zdjęcia! :)