Czas na tradycyjny post, bo wszyscy pytają gdzie jadę.

Przez lata cele moich wakacyjnych podróży się zmieniały, bo zmieniały się moje zainteresowania i możliwości finansowe. Najpierw była Polska, potem Europa a potem jeszcze dalej – w tym roku minęło 10 lat od mojego pierwszego pozaueropejskiego wyjazdu i aż mi trudno uwierzyć, że to tak dawno po raz pierwszy z lekką obawą pakowałam się, żeby pojechać ‘bardzo daleko’.

Świat się stał dla mnie mniejszy, bardziej dostępny, czasami łatwiejszy do zrozumienia, czasami wprost przeciwnie. Chciałam jeździć daleko szukając czegoś innego i tę egzotykę znajdowałam. Po pewnym czasie ten daleki świat został bardziej oswojony i coraz częściej dostrzegałam podobieństwa a nie różnice – i ten właśnie aspekt był chyba najwięszym dowodem na to, że podróże kształcą, mimo, że sporo czasu minęło zanim do tego wniosku doszłam.

Myślałam, że jak dużo zobaczę będę wiedziała co mi sie najbardziej podoba, ale im więcej miejsc poznaję, tym więcej miejsc mi się podoba. Podobały mi się zimne i surowe krajobrazy Norwegii, gwarne i zatłoczone boliwijskie targi, piękne karaibskie plaże i andyjskie szczyty. Sama już nie wiem czy bardziej lubię przebywać w miejscach gdzie język znam i mogę prowadzić sensowne rozmowy czy może tam gdzie z trudem się dogaduję, a każdy dzień to komunikacyjna łamigłówka.

Norwegia

DSC01436

Przez wiele lat słyszałam komentarze, że jeżdżę w dziwne i niebezpieczne miejsca i za każdym razem, w każdym z tych miejsc okazywało się, że niekoniecznie one dziwne czy niebezpieczne, ale to chyba kwestia zdobytego doświadczenia.

Po ubiegłorocznych wyjazdach stwierdziłam, że czegoś mi w moich wyjazdach brakuje – zamarzyła mi się wolność jaką się ma podczas podróży samochodem. Niestety nie miałam samochodu. Ten problem byłby do przejścia, ale niestety drugi był większy: brak prawa jazdy. Ponieważ problemy należy rozwiązywać, po rozpakowaniu walizek zapisałam się na kurs prawa jazdy, potem zdałam egzamin, a w końcu kupiłam samochód. Brzmi prosto, prawda? I tak właśnie było – do tej pory nie mogę się nadziwić jak szybko i łatwo poszło.

„To teraz pojeździsz po Polsce?” – pytają ciągle znajomi, a ja się waham. Bo z jednej strony zamarzyło mi się w końcu, po latach, wrócić do poznawania własnego kraju i mam na to ogromną ochotę, ale jednocześnie ciągnie mnie gdzieś dalej. Wszystko jedno gdzie, bez większego planu – tak przecież właśnie chciałam.
„Ale jak to bez planu? Bez rezerwacji? Gdzie będziesz spać?” – padają kolejne pytania i stwierdzenia, że tak się nie da, nie u nas. A ja już się przyzwyczaiłam do podróży bez dokładnych planów i do wstawania rano i zastanawania się gdzie dalej przy kolejnym śniadaniu.
„Dalej nie jedź, nie masz doświadczenia, to zbyt nie bezpieczne, najpierw trzeba bliżej, po kraju, co zrobisz jeśli…?” – to kolejne rady, które słyszę i mam wrażenie pewnego déjà vu – dokładnie to samo słyszałam przed wyjazdami do Ameryki Łacińskiej czy Afryki. Wnika z tego, że nieważne gdzie i kiedy – zawsze się znajdzie ktoś kto będzie odradzał.

DSC01283

Gdzie jadę?
Nie wiem.
Nie mam planów.
Po raz pierwszy od wielu lat nie mam planów.

Niesamowite jest to, że brak planów nie przeszkadza mi w przekonaniu, że to będą bardzo udane wakacje. Cokolwiek zrobię. Pojeżdżę po Polsce – to na pewno. Może wyjadę gdzieś zagranicę? Może gdzieś polecę? Ogromną radość sprawia mi zabawa z google maps i sprawdzanie jak daleko coś jest. Sprawdzam też ceny biletów lotniczych – loty na Trydnidad i Tobago są już tańsze niż dwa tygodnie temu. Nie żebym tam właśnie chciała – nic o tym miejscu nie wiem – ale zawsze fascynowały mnie kraje o dłuższych nazwach.

Podsumowując: mam plan spędzić wakacje bez planowania :)

  • U nas jest zazwyczaj tak, że jak planujemy jakiś wyjazd, to i tak na ostatnią chwilę okazuje się, że lecimy w zupełnie inne miejsce :D No i te podróże są wspaniałe, bez uprzednich super przygotowań. A poza tym… my właśnie wczoraj świętowaliśmy 10 lat od naszej wspólnej podróży. Po Polsce, co prawda, ale wspomnienia niesamowite! :)

  • Polska też jest wspaniała! A przecież gdziekolwiek się nie pojedzie, będzie wspaniale. Przecież nie chodzi o to, żeby ludzie komentowali, gdzie się pojechało. To tylko dla siebie! :) Myśmy mieli tyle wakacyjnych planów, np. na 100% mieliśmy jechać do Kazachstanu. A tu nagle na koniec kwietnia wyszła możliwość wyjazdu na 3 miesiące do Kanady.. I takim sposobem właśnie plany się nie sprawdziły :)

  • Hahaha, podoba mi się podejście „zawsze podobały mi się kraje o długich nazwach” :)
    Lubię jeździć samochodem i tę elastyczność, jaką daje ten środek transportu. Pracując za granicą doceniam to, że zawsze mam do dyspozycji firmowe auto, którym w czasie wolnym mogę bez problemu pojechać tam, gdzie chcę. Dobra rzecz, taki samochód :)

  • podoba mi się ten post! nie wiem czy z wiekiem człowiek do takich wniosków dochodzi czy jak, ale też coraz bardziej mam na Polskę ochotę i też mi się nie chce planować, będzie co ma być. i to jest fajne!

  • I super! :D Ja np. nie miałam większych planów, aż tu nagle tydzień temu okazało się, że jadę do Gruzji. Zaraz potem do Armenii, a w sierpniu na wesele do Lwowa! Co będzie potem? Zobaczymy! Udanych wakacji! :)

  • Ola

    Oj tam, plan nie zawsze jest potrzebny ;) Ile to razy zdarzyło mi się wsiąść do pierwszego lepszego autobusu lub pociągu i potem zastanawiać się, co tam będę robić! Nie zawsze bawiłam się świetnie, ale zawsze było ciekawie! Rób jak uważasz;)

  • Ja zawsze powtarzam, że aby móc w pełni zachwycać się tym, co w odwiedzanych przez nas krajach, najpierw warto mieć punkt odniesienia pod postacią znajomości Polski. Lubię eksplorować nasz kraj, bo naprawdę potrafi zaskoczyć, zachwycić i rozkochać. Dla mnie zawsze najpiękniejszymi górami będą Tatry i Świętokrzyskie. Moje rodzinne strony wielbię i zawsze wszystkim polecam. Mazury są moim faworytem jeśli chodzi o rower, podobnie zresztą jak Beskidy :)

    • Świętokrzyskie odwiedziłam w tym roku po raz pierwszy – na krótko, ale bardzo mi się podobało :)

  • Fru

    Polska jest warta zobaczenia :) Ja właśnie dojrzewam do myśli, że rower to jednak nie wszystko i trzeba w końcu zrobić prawko. Właśnie po to, żeby pojechać przed siebie, a nie tam gdzie Cię szyny doprowadzą.

    • W Polsce dużo łatwiej dotrzeć w wiele miejsc jeśli się podróżuje samochodem.

  • Travelling Milady

    Widzę, że jesteś na moim ulubionym etapie podróży, czyli bez planów. Ja co roku nie wiem dokąd pojadę i zawsze kończy się to lepiej niż myślałam. W tym roku byłam już na kilku dłuższych zagranicznych wyjazdach i lubię je m.in. za to, że po nich mam wielką ochotę jeździć po Polsce. Wydaje mi się nagle taka egzotyczna. Koniecznie daj znać, gdzie wylądujesz:)

    • Na razie jeżdżę po Polsce, Ci będzie dalej wciąż nie wiem :)

  • Tullinotes

    Robisz przepiękne zdjęcia, widać wprawę. Pozdrawiam i gratuluję bloga:)

  • Gdy byłam mała ;-) miałam tę możliwość, że pływałam z Tatą po świecie, latem pakowaliśmy się w samochód i jeździliśmy po Polsce, bez planu, przed siebie. Czasem tak jeździliśmy ponad miesiąc zatrzymując się w ciekawych miejscach, odwiedzając rodzinę. Rodzice wychodzili z założenia, że nie mogą dopuścić, by dziecko znało świat, a nie znało Polski. Mimo choroby lokomocyjnej ;-) bardzo miło to wspominam. Uwielbiam takie podróże autem przed siebie. W zeszłym roku odkryłam tak okolice Nowego Kawkowa i Warmię. Udanych wakacji.
    A i jeszcze jedno :) U mnie jesienią miną dopiero 2 lata od pierwszej dalszej wycieczki – i masz rację to niesamowite jak zmienia nam się perspektywa i świat maleje. A co do mdlenia wszystkich wokół, że jest niebezpiecznie, to przerabiam to na bieżąco, mimo, że nie uważam, bym jeździła w jakieś ekstremalne miejsca. :) To co nieznane przeraża.

  • Czasami takie zwiedzanie bez planu to najlepszy plan – podobnie jak z imprezami, najlepsze są te spontaniczne :)

  • Czasem brak planu jest najlepszym planem! :-))
    U mnie to dotychczas właśnie TAK wyglądało – w sensie jeżdżenie bez planu, bez większych przygotowań, celów. Wiele wyjazdów było spontanicznych. I w sumie dopiero teraz – kiedy już zobaczyłam kawalątek świata i różnych rzeczy, coraz bardziej wiem, gdzie chciałabym jechać, jak i z kim. Poprzez właśnie takie spontaniczne podróże bez planu można stwierdzić, co właściwie i naprawdę chce się z podróżowania wyciągnąć :-))
    PS prawie pewna jestem, że widziałam tu kiedyś listę rzeczy – taką odwrotną bucket listę – rzeczy, niespodziewane, które się zdarzyły, były piękne i cudowne aczkolwiek niezaplanowane – i kurcze! nie mogę jej znaleźć, help? :-D