Click for English version

Jeszcze tylko miesiąc i będę pakować plecak, zastanawiać się czy dwie koszulki czy trzy, a jeśli dwie to które, która jest lżejsza (próbowaliście kiedyś ważyć swoje koszulki? To niesamowite, że po zważeniu dwóch czarnych koszulek może okazać się, że jedna jest dwa razy cięższa!), czy brać coś czy zostawiać, mniejsze czy wieksze, potrzebne coś czy niepotrzebne?

Te dylematy mam od zawsze, mimo opracowanej już dawno listy, bo nawet jeśli nie mam wątpliwości co brać, to nagle przy wkładaniu do plecaka czarnego T-shirta zadrży mi ręka, bo może jednak niebieski byłby lepszy. W tym roku będzie jeszcze gorzej, bo co się pytam o wrażenia tych, którzy tam byli, to wszyscy zgodnie, niczym jakąś mantrę, powtarzają: „Było zimniej niż się spodziewałem/am”.

Ameryka Łacińska to moja ulubiona destynacja, a o Boliwii marzyłam już od dawna. Nie pytajcie się dlaczego, po prostu czasami czlowiek ma takie idée fixe, że koniecznie chce coś zobaczyć. Nie wiem czy to z powodu zasłyszanych opowiesci, barwnych zdjęć czy przeczytanych książek. Po prostu nie wiem, ale od zawsze chcialam tam jechać.

Dwa miesiące to sporo czasu, dlaczego więc nie zobaczyć sąsiednich krajów?

Plan podróży jest taki:

- Peru (zobaczyć Machu Picchu i zjeść swinkę morską,
Boliwia (zjechać na rowerze Drogą Śmierci, zobaczyć jezioro Titicaca i Salar de Uyuni, tydzień w szkole językowej),
– północna Argentyna (jeśli tam dotrę: zjeść stek, wypić wino),
Chile (nie wiem co, stąd odlatuję).

 Większość czasu planuję spędzić w dwóch pierwszych krajach, ale jak wyjdzie i co zobaczę i zrobię to się okaże. Plusem samodzielnego podróżowania jest możliwość podejmowania decyzji w danym momencie, bez oglądania się na nikogo, a także możliwość szybkiego zmieniania tych decyzji.

Cokolwiek wyjdzie zamierzam się dobrze bawić.

(Chociaż ogromnie się cieszę, bo jest to jedna z moich wymarzonych podróży to jednocześnie jest mi żal, że to będzie kolejny już rok z dala od tropikalnych plaż – stąd takie a nie inne zdjęcie ;) )

English version

Only a month to go and I’ll be packing my backpack wondering if I need two or three T-shirts. If two only, which one I should take, which one is lighter (have you ever tried to weigh two black T-shirts only to find out that one is the double weight of the other?) should I take something or leave it, smaller or bigger, necessary or not?

These have been my constant dilemmas even though I compiled a great packing list a long time ago. Even if I have no doubts what to take, suddenly when I’m putting my black T-shirt in, my hand will tremble and I’ll start pondering if a blue one might be a better option. This year it’s going to be much worse because every time I seek advice from travellers who have already been there, I hear just one thing, repeated over and over again: „It was colder than I’d expected”.

Latin America is my favourite holiday destination and I’ve dreamt of Bolivia for a long time. Don’t ask me why, sometimes you’ve got this idée fixe and you just desperately need to see something. I don’t know if it’s because of the stories I’ve heard, photos I’ve seen or books I’ve read.

 Two months. That’s quite a lot of time, so what about visiting some neighbouring countries?

The PLAN:
Peru (see Machu Picchu and eat ‘cuye’ – guinea pig)
Bolivia (ride a bike down Death Road, see Titicaca lake and Salar de Uyuni, learn Spanish in a language school)
– northern Argentina (if I get there, still not sure about it: eat a steak, drink wine)
Chile (I don’t know what I want to do there, but that’s where my trip’s going to end)

I’m planning on spending most of my time in the first two countries, what I’ll do… Well, we’ll see. A big advantage of travelling on your own is that you make decisions at the spur of a moment and then you change them whenever you feel like it.

Whatever happens, I’m going to enjoy myself!

 (Although I’m extremely happy, as it’s one of my dream holidays, I’m also kind of sad as it’s going to be another year without any tropical beaches)
top

  • Zooba

    Monika, rozmarzam się, kiedy czytam o twoich podróżach. Jezioro Titicaca jest jednym z takich miejsc, które BARDZO chciałabym zobaczyć, głównie z powodu kiedyś czytanej książki o wyprawie Kon-Tiki. Zdaje się, że właśnie tam Heyerdahl nauczył się budować tratwy z trzciny.
    Solnisko wygląda imponująco :-)
    A pustynia Atacama nie jest gdzieś w północnym Chile?

    • Jezioro Titicaca i Wyspa Słońca też kojarzą mi się z czymś co czytałam dawno temu, ale sama nie wiem co:)
      Tak, pustynia Atacama jest w północnym Chile, ale nie jestem pewna czy dotrę – to się zobaczy:)

      • Zooba

        Kiedy miałam „fazę” na czytanie Daenikena, marzyłam, żeby zobaczyć płaskowyż Nazca z tymi rysunkami widocznymi tylko z lotu ptaka, oczywiście autorstwa UFO ;-)

    • Ha, też czytałam kiedyś Daenikena, ale jak to mówią było to dawno i nieprawda więc teraz Nazca zamierzam całkowicie pominąć, bo racaej nie jest to coś co mnie zainteresuje;)

  • Jezeli wybierzesz sie na 4 dniowa wycieczke z Uyuni, to tez zobaczysz mala czesc pustyni Atakama. Zreszta, niektore wycieczki, koncza sie po stronie Chilijskiej:) A szkola jezykowa to w Sucre, czy gdzies indziej?

    • A to nie wiedziałam ;)
      Myślę o tym, żeby wycieczkę na Salar zrobić z Tupizy (gdzie też chcę się chwilę zatrzymać) – i tam bym chciała skończyć, żeby potem przejechać do Argentyny a nie do Chile.
      Tak, jeśli chodzi o szkołę to myślałam o Sucre, bo wszyscy radzą, że to dobre miejsce, żeby się chwilę zatrzymać:)

      • ah, Sucre jest przepiekne! A Tupiza, z tego co mowia – tez:) Na pewno znajdziesz tm jakas odpowiedna wycieczke na Salar. Ale moze byloby lepiej z Sucre do Potosi, z Potosi do Uyuni i skonczyc w Tupizie?

    • Wiesz, ogólnie wycieczki z Tupizy na Salar mają zdecydowanie lepsze opinie – dużo lepsze jeśli chodzi o jakość – cenowo co prawda wychodzi więcej, ale jakoś tak bardziej… no nie wiem.
      Pewnie i tak zobaczę na miejscu – już się po prostu nie mogę doczekać:)