Był niedzielny poranek, a ja siedziałam w pierwszym rzędzie słuchając jak Anita oficjalnie rozpoczyna Trampki – Spotkania Podróżujących Kobiet” tłumacząc, że wcale nie chodzi o buty, ale o żeńską formę słowa ‚tramp’. Pomyślałam sobie wtedy, z nadzieją, że pewnie będzie to tłumaczyć jeszcze wielokrotnie, na kolejnych edycjach festiwalu.

DSC04690Niedziela, godzina 10.00 – zaczynamy! Ci, którym łatwiej było wstać z łóżka zajęli miejsca siedzące… ci, którzy przyszli później nie mieli już tyle szczęścia.

Anita Demianowicz, sama będąc kobietą podróżującą samodzielnie (bo lubi, a poza tym twierdzi, że z innymi jest trudniej niż samodzielnie) postanowiła zorganizowac festiwal podróżniczy dla kobiet i 1 marca odbyła się już druga edycja.
W sali siedziały kobiety młodsze i starsze, gdzieniegdzie było widać panów, przyszły też całe rodziny. Sala wypełniała sie niczym afrykańskie ciężarówki – w środku pełno, ale zawsze zmieści się jeszcze jedna osoba, i jeszcze jedna…

- Przyjeżdżam do Gdańska, na taki fajny festiwal o podróżujących kobietach, może też przyjdziesz?
- Aha, dobry pomysł. A wiesz, że ja o tobie dziś opowiadałam? Że mam taką koleżankę, która sama jeździ gdzieś daleko…
Takie stwierdzenia mnie zazwyczaj dziwią i wprowadzają w lekkie zakłopotanie – no bo jak to, ktoś o mnie opowiada? Przecież nie robię nic niezwykłego – tylko czasami pojadę sama na wakacje.

Pomysł zorganizowania imprezy skupionej nie na podróżowaniu ogólnie, ale na tym jak podróżują kobiety, jak traktują podróże, co je interesuje, co fascynuje i czego się obawiają, uważam za znakomity.

Kobiet podróżujących samodzielnie jest coraz więcej – sama taką kobietą jestem (a raczej bywam, bo uwielbiam zarówno podróże solo jak i w towarzystwie). Czasami jednak zapominam, że to co przychodzi mi z taką łatwością dla innych może być krokiem na który trudno się zdecydować.

Dla tych, którym brak odwagi Trampki są świetnym spotkaniem motywacyjnym, dla głodnych przygód i wiedzy, ale nie mogących jechać daleko – to poszerzenie wiedzy o świecie, a dla samodzielnie podróżujących – fantastyczne spotkanie z innymi podróżniczkami.

Prezentacje.
Mnie nie trzeba zachęcać do jakichkolwiek podróży więc Trampki były przede wszystkim dobrą rozrywką. Podziwiałam piękne patagońskie krajobrazy z rowerowej podróży Edyty. Z niedowierzaniem słuchałam jak Kamila twierdzi, że można spędzić ponad sto dni w roku w podróży pracując na etacie i jeszcze zostaną ci trzy dni urlopu. Słuchając Ewy zafascynowanej Tajlandią przypominałam sobie miejsca, które odwiedziłam w swojej pierwszej dalekiej podróży. A kiedy Ilona opowiadała o swoim projekcie spotykań z zagranicznymi blogerami myślałam jak to decyzja o pisaniu bloga była naprawdę dobra – właśnie dzięki temu poznałam wiele sympatycznych podróżników i podróżniczek.

DSC04698Pierwsza prezentująca się kobieta: Edyta czyli Travelerka opowiada o swojej patagońskiej przygodzie.
(Więcej zdjęć nie mam, potem już tylko słuchałam).

Warsztaty pisania
Z trudem zdobyłam miejsce na jednym z czterech dostępnych warsztatów i byłam szczęśliwa kiedy w sobotę rano wraz z 19 innymi aspirującymi ‚pisarzami’ usiadłam przy stole, a długopis w dłoni z oczekiwaniem zawisł nad pustą kartką papieru. Maria Kula, redaktorka współpracująca z autorami, prowadząca warsztaty pisania i właścicielka Perypetii, przekonywała nas, że pisanie jest taką samą praktyczną umiejętnością jak każda inna i tak samo wymaga ćwiczeń. Muszę się przyznać, że to były pierwsze przyjemne zajęcia z pisania jakie miałam w swoim życiu (a jako studentka filologii miałam ich kiedyś sporo).

Inne.
(Bo o podróżowaniu samodzielnym wspomniałam, o prezentacjach też, o warsztatach również, ale parę spraw nie mieści się w żadnej z kategorii)
1. Miałam zwiedzić Gdańsk i pochwalić się zdjęciami tego fotogenicznego miasta, ale nie wyszło – najpierw się zagadałam przy obiedzie, potem przy kawie, potem było ciemno (a jak ciemno to nie robię zdjęć) i poszłam zobaczyć jak zmienił się Bunkier. Wniosek: trzeba się kiedyś znowu wybrać do Gdańska!
2. Uwielbiam ‚dokładać’ twarze do internetowych bytów czy awatarów – fascynujące jak słuszne/ niesłuszne były nasze oczekiwania.
3. W końcu (!) spotkałam kogoś kto tak jak ja nie lubi filmu „Wszystko za życie” (Into the Wild) i uważa, że bohater był głupi i naiwny – tym bardziej było to miłe, że był to Piotr, którego bardzo lubię za afrykańskie (i nie tylko) zdjęcia.

I to by było na tyle – jedźcie w przyszłym roku na Trampki, a poza tym podróżujcie – samodzielnie lub nie :)

  • Ooo!! Też nie lubisz Wszystko za życie? Tadam! Jest już nas troje!
    Rozumiem, ze te foty robiłaś soniaczkiem naszym? :)

    • To ja się tyle ukrywałam z tym „Wszystko za życie”… a tu proszę, wyszłam z szafy i od razu znajduję pokrewne dusze :)
      Tak, soniaczek, cóżby innego :)

      • dołączam się, into the wild obsysa

  • krysia

    Witam,dzięki za krótkie spotkanko. Prezentacje były bardzo ciekawe a dziewczyny bardzo dzielne.
    Buziaki

  • Hejka, mam takie pytanie, jestem teraz na Wolontariacie Europejskim i mam za zadanie przygotować warsztaty z taniego podróżowania. O ile inspiracje na prezentację mam, ponad to mam też co nie co doświadczenia, to brakuje pomysłu jak zaangażować publiczność, aby miało to formę rzeczywiście warsztatu, a nie tylko one man (girl) show. Czy w Gdańsku widziałaś coś ciekawego, co można by użyć mówiąc o podróżach? Jakaś kreatywna zabawa, nie wiem… help.

    • Warsztaty pisarskie są dosyć specyficzne więc obawiam się, że nie mogę pomóc.

  • Basia

    filmu nie oglądałam, ale skoro książkę na podstawie której był nakręcony też bym podsumowała podobnie, to mogę dołączyć do waszej trójki? Za to Wszystko za Everest tego samego autora przeczytałam 2x tak minie zapasjonowała.

    • Książkę Wszystko za Everestteż czytałam, bardzo mi się podobała.
      A poza tym witaj w klubie :)

  • A możesz zdradzić co było na warsztatach z pisania?

    • Łukasz, głównie uczyliśmy się JAK opisywać miejsce, naturę, wnętrze, bohatera. Niestety, były to tylko trzy godziny – strasznie mało. Wcześniej miałam indywidualne konsultacje z Marią – te były jeszcze fajniejsze, bo dotyczyły togo co JA robię dobrze/ źle.

  • też nie podobał mi sie „into the wild”, nie wysiedziałam do końca. dobrze wiedzieć, że jest nas tyle ;d
    ja w tym roku się przelamałam i kupiłam 2x bilety na bardzo proste, bardzo krótkie samodzielne wypady. tak po prostu, dla sprawdzenia się. i chociaż moje wyjazdy sa niczym w porównaniu z przejechaniem patagonii, to dumna jestem z siebie jak nie wiem.

    • Coraz nas więcej.
      Jeśli chodzi o wypady to zawsze jakoś trzeba zacząć – dłuższe czy dalsze przyjdą później (jeśli będziesz miała na nie ochotę).

  • Szkoda, że akurat miałam pracę 24/dobę i szkoda, że te Trampki tak daleko, bo chętnie bym dołączyła… Live Stream powinien być! :)

    • Live Stream byłby dobrym pomysłem!
      Może przy kolejnej edycji będzie?

  • A moja dziewczyna właśnie pojechała sama do Hiszpanii stopem, chciała do Maroka ale w końcu stwierdziliśmy, że tam będzie zbyt niebezpiecznie dla małej, drobnej blondynki… myślę sobie teraz, że chyba trochę z tym przesadziliśmy i nie byłoby tak źle. Co o tym sądzisz?

    • Stopem nie jeżdżę więc trudno mi coś powiedzieć, ale uważam, że lepiej czasami zacząć od czegoś łatwiejszego. Przy kierunkach dalszych czy „trudniejszych” jedni poczują zew przygody inni się zniechecą – przeważnie słyszy się opowieści tych pierwszych, ale ci drudzy też są – ja ich spotkałam.

  • Przez Was musiałam aż wygooglować co to jest to Wszystko za życie, no i żeby mieć zdanie, teraz będziemy się katować oglądaniem ;)

  • Trochę żałuję, że w końcu mnie nie było. Szczególnie chetnie bym się wybrała na te warsztaty z pisania. No, ale trudno – niezorganizowana jestem to przegapiłam. A tak w ogóle, to dobrze jest wiedzieć, że jest tyle fajnych podróżujących babek :)