Ceviche

Surowa, posiekana lub pokrojona ryba zamarynowana w soku z limonki lub cytryny. Często podawana z cebulą, papryką i kolendrą. Im większe kawałki ryby, tym dłużej powinna być marynowana.
Jadłam kilkakrotnie, najbardziej smakowała mi drobno posiekana i krótko marynowana.

Ziemniaki

Peru jest kolebką ziemniaka – uprawa tego warzywa zaczęła się właśnie tutaj ponad 5000 lat przed nasza erą. Polecam wizytę w supermarkecie lub na targu, żeby zobaczyć ile odmian może być przeciętnie sprzedawanych w jednym miejscu.
Oprócz ziemniaków o typowych kształtach, można też spotkać warzywa, które wcale nie przypominają ziemniaków – ani przed, ani po przyrządzeniu.

Świnka morska

Peru konsumuje się rocznie około 65 milionów tych zwierząt. Jest to potrawa na tyle popularna, że można zobaczyć świnkę na talerzu w peruwiańskiej wersji Ostatniej Wieczerzy. Większość turystów z niechęcią się skrzywi, ale zdecydowanie warto spróbować – mięso jest bardzo delikatne, ale niestety w jednej śwince nie ma go zbyt dużo.

Quinoa czyli komosa ryżowa

0-8Uprawiana od kilku tysięcy lat jest podstawowym rośliną uprawną w Peru i Boliwii. Od pewnego czasu quinoa stała sie też popularna w Stanach Zjednoczonych i Europie w związku z tym ceny na lokalnych rynkach znacznie wzrosły w ostatnich latach. Można jeść jak kaszę, w sałatkach lub w zupie.
Ja najchętniej jadłam ją w zupach – w podobny sposób przyrządzam ją czasami w domu.
 
 
 
 

Napój z czarnej kukurydzy

Słodki napój z czarnej kukurydzy z przyprawami. Kukurydzę gotuje się razem z ananasem, cynamonem, goździkami i cukrem. Podawana jest na zimno, występują też wersje z alkoholem.
Smakuje jak rodzaj lemoniady z lekkim posmakiem kukurydzy.

Herbata z liści koki

DSC01178Uprawa drzewek koki jest w Peru legalna. Legalnie można również kupić w supermarketach herbatę z liści koki w torebkach. Najsmaczniejsza jednak jest przyrządzona ze świeżych liści, już nawet z suszonych nie jest tak smaczna. Pamiętajcie jednak, że przewożenie liści koki przez granicę jest nielegalne (co nie znaczy, że niemożliwe).
W smaku przypomina orzeźwiającą zieloną herbatę. Szczególnie polecane jest jej picie na wysokościach, bo ma pomóc w przypadku problemów z wysokością, a także przy zmęczeniu, gdyż dodaje energii.

Sok z trzciny cukrowej

DSC00660Sok uzyskiwany jest poprzez wyciskanie trzciny cukrowej – warto zatrzymać się, żeby zobaczyć jak to się robi. Wielu turystów nie lubi tego smaku, ja próbuję jednak w każdym kraju, w którym jest dostępny – lekko słodkawy i orzeźwiający.
 
 
 
 

Inca Kola

DSC01286Popularny w Peru napój o jaskrawożółtym kolorze, w smaku podobny do oranżady. Do spróbowania – raz wystarczy (chyba, że ktoś jest fanem oranżady).
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ciasto Tres Leches

DSC00915Ciasto „Trzy mleka” – ciasto popularne w wielu krajach Ameryki Łacińskiej. Nazwane w ten sposób, ponieważ używamy trzech rodzajów mleka do przygotowania: mleka skondensowanego słodzonego i niesłodzonego oraz śmietanki. Proste do wykonania (Przepis np. tutaj: http://bit.ly/1NxgdbZ), lekko wilgotne, bardzo smaczne.
 
 

Czekolada

DSC00447Wydaje nam się, że bez czekolady nie da się żyć (ja tak myślę) i że od zawsze ją znamy, ale wcale nie. Dopiero Krzysztof Kolumb w XVI wieku sprowadził ją do Europy. Jesteśmy przyzwyczajeni do naszej mlecznej, łagodnej, aksamitnej czekolady – warto spróbować jak smakuje w Ameryce Łacińskiej – ten smak może nas zaskoczyć.
O tym jak robiłam własne czekoladki w Peru można przeczytać w Ziemia, jedyna planeta, na której istnieje czekolada.

  • Bardzo mi smakowało tres leches. Inka kola tez:) do tego lomo saltado i pisco sour. I jeszcze kilka innych rzeczy:) natomiast świnka morska niespecjalnie

    • Tak, lomo saltado było niezłe :)
      Pisco sour też – nie wiem dlaczego nie ujęłam, może dlatego, że mi zdjęcia z Peru brakowało, a czasami jak czegoś brakuje na zdjeciach to prawie jakby nie było. Nawet przywiozłam butelkę pisco do Polski, ale tutaj już tak nie smakuje.

  • Jak fajnie znaleźć sojusznika w blogowaniu o jedzeniu w podróżach. Wreszcie ktoś nie żyje na konserwach. Bardzo lubię :)

    • Przepiękny komentarz, Patrycja. Lubię i blokować i czytać o jedzeniu w podróży :)
      Konserwy tylko przy zagrożeniu życia, kiedy wokół nic innego nie ma :)

  • Sok z trzciny cukrowej piłam w Azji płd-wsch – słodki ale przepyszny! Ostatnio o śwince morskiej rozmawiałam z mamą – byli z tatą w Peru i zjedli ją w jakiejś lokalnej przydrożnej knajpie, ale była gotowana, a nie pieczona i ponoć smakowała okropnie. Najbardziej z tego wszystkiego kusi mnie sok z czarnej kukurydzy z tymi przyprawami i ananasem! Musi być przesmaczny!

    • Zaskoczyłaś mnie tym ‚przeokropnym’ smakiem świnki – może faktycznie gotowana się nie nadaje? Te były pieczone z ziołami, naprawdę smaczne i delikatne mięso.

  • Aga

    Moim faworytem zdecydowanie jest ciasto Tres Leches :)

  • Ziemniaków o dziwnych kształtach chętnie bym spróbowała, ale nigdy świnki morskiej!

  • Ale, ze świnkę morską? oj… ps. Ta czarna kukurydza mnie kusi :)

  • Ciekawa rzecz. Peru to kraj, który bardzo chciałabym zwiedzić (i właściwie jedyny, do którego mnie ciągnie – nie mam duszy podróżnika). Fotka napoju z kukurydzy sprawiła, że od razu zachciało mi się pić. :)

  • Tyle się naczytałam wcześniej o świnkach morskich z Peru i coraz większą ciekawość we mnie budzą, ale to zdjęcie świnki na talerzu… no nie wiem ;)

  • jakoś chyba nie do końca moje klimaty jedzeniowe, pewnie na ziemniakach bym żyła ;) no i ten napój z kukurydzy mnie zaintrygował, bo nigdy nie słyszałam o takim wynalazku! jednak wegetarianie nie mają łatwo w Ameryce Południowej!

    • To chyba prawda, niby warzyw i owoców jest dużo, ale dania często mięsne.

  • Jestem wielką fanką ceviche i tres leches! Od dawna bardzo chciałabym spróbować świnki morskiej. Z Twoich propozycji chyba najchętniej spróbowałabym soku z kukurydzy :)

  • Lokalna kuchnia to klucz do zrozumienia kultury. Dlatego uważam że trzeba spróbować wszystkiego co się trafi. Oczywiście procenty też wliczane w kulinaria. :)

  • o, tres leches! przy okazji karnawału w cusco trafilismy na festyn na rynku i tam stały panie z ciastami… nie pamiętam, ile kawałków wciągnęliśmy, ale chyba ze 4? tak pysznego, wilgotnego ciasta jak tres leches jeszcze nie jadłam. i w sumie przypomniałaś mi, że mogłabym zrobić kiedyś jak będa goście.
    świnka taka se. było tak mało mięsa, a tak dużo skóry że bardziej skupiałam się na wydłubaniu jadalnych częsci niż na smaku.
    ceviche w dechę – w limie jedliśmy często, za każdym razem smakowała trochę inaczej i była inaczej podana, ale nigdy nie trafiliśmy na słabe ceviche.

    tomek jest fanem pisco sour ;)
    a ja tamales. w ogóle sie rozmarzylam, z ameryki poludniowej jeśli chodzi o kuchnię najlepiej wspominamy peru.

    aaa! jadłaś lucumę? w sensie taki owoc? chyba najbardziej zaskakująca rzecz, jakiej próbowałam. gdyby awokado bylo słodkie i byłoby owocem, smakowałoby jak lucuma. zmiksowana z mlekiem smakowała jak koktajl z orzechów włoskich. piłabym.

    • Lucumę chyba jadłam – tzn. znam nazwę czyli musiałam próbować, ale jakoś nie pamiętam jej dokładnie ;)

  • Jak kiedyś pojadę do Peru….:) Niestety nie nastąpi to w najbliższym czasie bankowo, ale mam nadzieję, że zapamiętam większość polecanych przez Ciebie rarytasów. Choć przyznam szczerze, że świnki morskiej chyba nie zjem, bo miałam takiego zwierzaczka jako dziecko…Kiedyś widziałam jak W. Cejrowski konsumował świnkę morską w programie i już wtedy wiedziałam, że nie dałabym rady….

  • Uwielbiam czytać o jedzeniu z różnych stron świata i wszystkiego z wymienionych chętnie bym spróbowała! Ciasta przede wszystkim!

    • Ciasto było PRZEPYSZNE :)
      Muszę sama kiedyś zrobić – ciekawe czy podobnie wyjdzie :)