W La Paz, stolicy Boliwii, jest mnóstwo ciekawych miejsc, ale jednym z najciekawszych i najdziwniejszych jest El Mercado de las Brujas czyli Targ Czarownic.

DSC01358
Wiem, jest mały.
Jest też w środku turystycznego getta.
Tak, jest wciśnięty pomiędzy sklepy dla turystów sprzedające szale z podrobionej alpaki (przynajmniej niektóre to podróbki) i setki kolorowych toreb.
Mimo wszystko, zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce.

Na ulicach Jimenez i Lineares sprzedawcy oferują ziołowe lekarstwa i suszone płody lamy. Z pewnością każdy domyśli się, że zioła pomogą na wszystko co ci będzie dolegało, ale suszone lamy, czy ktoś zgadnie po co są?

DSC01355

Dziwny towar – wzbudza zaniepokojenie a jednocześnie trudno oderwać od niego oczy. Niektórzy ludzie wierzą, że suszone płody lamy zakopane pod nowo budowanym domem lub firmą przyniosą szczęście i uchronią od wypadków.

Każdy turysta odwiedzający to miejsce wcześniej czy później usłyszy o popularnej miejskiej legendzie, która mówi, że jeśli firma jest duża, to suszona lama nie wystarczy, trzeba zakopać człowieka – najłatwiej użyć do tego celu bezdomnych.

A skoro już rozmawiamy o miejskich legendach i zakręconych historiach to muszę wspomnieć o jeszcze jednej historii, która słyszałam. Niektórzy mówią, że to również tylko miejska legenda, inni upierają się to prawda i takie miejsca naprawdę znajdują się gdzieś w La Paz.
El cementario de los Elefantes - cmentarze słoni – miejsca gdzie alkoholicy, którzy mają dość życia mogą pójść, gdzie kupią kiepską wódkę i zapiją się na śmierć.

Tonchy Antezana, boliwijski reżyser, nakręcił film zatytuowany „Cmentarz Słoni” – nie oglądałam jeszcze, ale słyszałam, że bardzo dobry.

 

 

  • Film ‚Cementerio de los elefantes’ jest naprawde bardzo dobry, ale strasznie przygnebiajacy. Ja takiej La Paz na szczescie nie poznalam, ale miejskie legendy zawsze maja w sobie troche prawdy.

  • Love markets and this one looks rather different and interesting, am I right?

    • indeed, it was interesting :) I guess everything that has anything to do with magic I’d consider interesting!

  • Niesamowite, przerażające i pobudzające wyobraźnię miejsce. Ale człowieka zakopać, aby w firmie dobrze się działo?… Straszne :/

  • Cała chyba Ameryka Południowa słynie z tych przedziwnych, na szczęście zanikających, zwyczajów, które często swoimi korzeniami sięgają ołtarzy rytualnych dawnych Indian (-:, Może warto poświęcić temu cały wpis.

  • No muszę przyznać, że to jest dosyć specyficzne i dziwne miejsce, chyba czułbym się wśród tych gadżetów nieswojo! :)

  • Idea nienajstarsza i niejedyna na świecie. Pamiętam, że w moich regionach z pogranicza polsko-słowackiego wzięcie miały zielarki-czarownice, które robiły tajemne napoje i wywary dla kogo trzeba było. Składniki podobne jak te, co na zdjęciach pokazujesz:-)

    • Ciekawa jestem co w wersji polskiej pogranicznej było zamiast lamy :)

  • Ha! Właśnie dziś opowiadałem o tym na prezentacji. Jednak osobiście wolałem targi czarownic w małych wioskach, gdzie nie było turystów, tylko stali bywalcy :)