Nie miałam wcale pojęcia, że wiem jak jest w Suahili „lew”, a jednak… Każdy kto oglądał „Króla Lwa” wie – lew to po prostu simba.

DSC06789

Nasze fotograficzne łowy na lwy podczas safari dostarczały nam co nie miara radości – trzeba było wypatrzeć, co nie zawsze było proste, poczekać, żeby lew chciał się odpowiednio ustawić do zdjęcia (nie zawsze chciały) i sfotografować zanim się odwróci lub odejdzie.

W parku Serengeti i kraterze Ngorongoro można jeździć wyłącznie po drogach, nie wolno z nich zjechać, żeby podjechać bliżej – wypatrywałyśmy więc lwów, a lwy zdawały się nie zwracać na nas uwagi i czasami podchodziły bardzo blisko tak, że można było je bez problemu obserwować.
Najfajniejsza była rodzina z Serengeti, którą wypatrzyliśmy wcześnie rano trzeciego dnia.

DSC06654

Jak się po chwili okazało, było ich więcej – skończyły odpoczywać, podniosły się z trawy i nie zaszczycając nas nawet jednym spojrzeniem przemaszerowały przed samochodami znikając dalej w trawie.

Spokojnym krokiem udały się w stronę skał, a my, w odpowiedniej odległości, za nimi.


Fajne stado widziałyśmy też w kraterze Ngorongoro. Najpierw jeden lew niespodziewanie pojawił się na drodze, a za chwilę było ich więcej – spokojnym krokiem, łapa za łapą przeszły drogą do wody, napiły się, a potem przeskoczyły… i tyle je widziałyśmy.

DSC06889

Nie zawsze jednak było tak prosto – przeważnie lwy się przed nami ukrywały i czasami nawet z lornetką niełatwo było je wypatrzeć, a rozmowy w jeepie były takie:
– Lew – odzywał się nagle Anton, nasz przewodnik.
– Gdzie? – pytałyśmy po chwili, kiedy patrzenie się w stronę, w którą patrzył Anton nic nie dawało.
– Pod krzakiem.
– Pod którym?

A teraz, drogi czytelniku, zadanie dla ciebie: znajdź lwa! (masz łatwiej, bo wiesz, że na zdjęciu są lwy – kliknij na pierwsze zdjęcie, żeby powiększyć).


I na koniec jeszcze taka scenka. Zdjęcie przed i zdjęcie po – czy wiecie co było pomiędzy pierwszym a drugim zdjęciem?

Odpowiedź w filmie, bo wydarzyło się to tak szybko, że zdjęcia już nie zdążyłam zrobić.

  • wow, ciekaw jestem jakie to uczucie zobaczyć w dzikich warunkach lwa

    • O wrażeniach jeszcze będzie, bo chociaż safari nigdy nie było na szczycie mojej listy marzeń to okazało się jednym z najlepszych podróżniczych doświadczeń :)

  • Jakim obiektywem robione byly te zdjęcia?

  • Joanna

    Od zawsze marzył mi się taki wyjazd i podziwianie tych pięknych (i nie tylko tych) zwierząt. :) To wszystko to relacja z jednego dnia czy trzeba było więcej czasu poświęcić ?
    Czy zdarzało się że lew/lwy były jakoś wyjątkowo blisko ścieżki czyli też samochodu?

  • Pierwsze co udrzerza na stronie to wspaniałe zdjęcia! Nigdy nie było moim marzeniem wylądować na Safarii :) jednak po przeczytaniu artykułu chyba musze sie dobrze zastanowić :)

  • Jaki ładny „lewek” – jak to kiedyś mówiła moja kuzynka… Miałem też kiedyś w szkole fanatyczkę dużych kotów. Osobiście to jakoś mnie lwy zbytnio nie interesują… chociaż taki duży kotek może narobić dużo kłopotów ;)

  • :) Fajna przygoda, zawsze chciałam zobaczyć te zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Do tego piękne zdjęcia zrobiłaś! Pozdrawiam, Marta

  • No tak! Simba to lew! :) Piękne kociaczki, tez się musze kiedyś wybrać :)

  • Mam nadzieję że nikomu nie przyszło nawet w żartach strzelanie do tych majestatycznych zwierząt!

  • A ja 2 tygodnie temu zrobiłam sobie tatuaż Simby na przedramieniu :D Piękne zdjęcia, nic tylko napisać, że zazdroszczę i gratuluje :)

  • O rany piękne, bardzo Ci zazdroszczę. Czy to były codzienne wypady z miejsca waszego zamieszkania czy jeden trip kilkudniowy? Czy szukaliście tylko simby czy też innych zwierzaków? :)