Czytam sobie staroroczne podsumowania i noworoczne postanowienia i tak się zastanawiam nad różnymi aspektami podróżowania – do końca sama nie jestem pewna do jakich konkluzji dochodzę i czy w ogólę gdzieś z tym myśleniem dochodzę. Liczyć kilometrów, miast czy dni mi się nie chce bo wymagałoby to użycia kalkulatora, a poza tym we wszelkich rankingach i tak za słabo wychodzę bo za wolno podróżuję, a w wiele wolnych weekendów zamiast się wyrwać i uciekać to się relaksuję na kanapie (no, niekoniecznie leżąc na kanapie, ale wiecie o co chodzi).

A więc jaki był ten rok podróżniczo i okołopodróżniczo?
1. Spełniłam jedno ze swoich największych podróżniczych marzeń – odwiedziłam Peru i Boliwię.
2. Po raz kolejny doszłam do wniosku, że hiszpański to jeden z najpiękniejszych języków i chyba nigdy nie przestanę się go uczyć.
3. W Polsce odwiedziłam Bieszczady - rejon, o którym myślałam już od wielu lat.
4. Pod koniec roku zrelaksowałam się na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie.
5. Założyłam bloga (i nie zrezygnowałam po miesiącu! Chociaż… mówią, że większość ludzi nie daje rady dotrwać do końca pierwszego roku – zobaczymy…). Żałuję, że nie mam więcej czasu, bo bardziej niż pisanie podobają mi się wszystkie internetowo-komputerowe sprawy i ciągle sobie obiecuję, że się tego pouczę.
6. Poczytałam całkiem sporo blogów podróżniczych, które wielokrotnie mnie zaskakiwały (i pozytywnie i, niestety, negatywnie)
7. Po raz kolejny doszłam do wniosku, że
a) nie warto słuchać co inni mówią o Twoim podróżowaniu, tylko trzeba po prostu podróżować,
b) jak się ma mało czasu to należy czytać głównie pozytywne rzeczy,
c) dwumiesięczny wyjazd jest (już) za długi,
d) w sumie to coraz mniej wiem gdzie ja chcę jechać ‚następnym razem’, ważne jest, żeby gdzieś jechać.

Jakie plany i postanowienia na rok 2015?
1. Pierwszy tydzień lutego: Izrael.
2. Weekend majowy: Słowenia.
3. Wakacje w… Nie, nie powiem jeszcze, żeby nie zapeszać, bo biletów na razie nie mam.
4. Weekend w Hiszpanii – nie wiem gdzie, nie wiem kiedy, ale w końcu muszę, bo dość już mam tego, że na zajęciach z hiszpańskiego zawsze jestem jedyną osobą, która nigdy nie była w Hiszpanii.
5. Pouczę się pilnie hiszpańskiego, żeby za rok zdać egzamin (Egzamin nie jest mi do niczego potrzebny, ale motywacja zewnętrzna bywa przydatna).
6. Wrócę do nauki języka, którego się już wcześniej uczyłam (nie wiem jeszcze którego – pomyślę o tym w styczniu).
7. Z kolejnego wyjazdu przywiozę nie tylko zdjęcia, ale i materiał video (zawsze mi sie przypomina, że miałam to robić kiedy już wyjazd się kończy…)
8. W związku z punktem 7. pobawię się w podstawowy montaż filmów.
9. Wrócę do dokładniejszego planowania wyjazdów tzn. będę się bardziej przygotowywać – nie jeśli chodzi o trasę (bo to mniej ważne), ale o postudiowanie kultury/historii/ etc.
10. Będę (w miarę) regularnie pisać bloga.

Ufff… to chyba tyle.
W styczniu zajmę się jeszcze planowaniem wyjazdu wakacyjnego. Jeszcze tydzień narzekałam, że nikt nie chce ze mną jechać, ale sprawdziła się ta sama metoda co wcześniej: jeśli nikt nie chce z tobą jechać, to i tak powtarzaj gdzie ty chcesz jechać, ludzie się najpierw przyzwyczają do nazwy, a później stwierdzą, że może to wcale nie jest taki głupi pomysł…

No i najważniejsze!
Przeczytałam dziś horoskop na 2015 rok! Było o tym, że egzotyczne podróże będą udane! :)

motto

Tekst na zdjęciu to parafraza koreańskiego poety Ko Un’a – w oryginale było ‚history’ a nie ‚travelling’ – ale… czy ‚travelling’ nie brzmi tu dobrze? ;)

 

  • najlepszego na nowy rok! Niech sie wszystkie plany i marzenia pospełniają, nie tylko te podróznicze :) A Izrael i Słowenia to naprawdę cudowne wybory :)