Plan wycieczki: Park Eduardo Avaroa + Salar (4 dni z Tupizy)

Dzień 1.

Wyjazd z Tupizy około 9 rano.
Quebrada de Palala – ciekawe formacje skalne, nasz pierwszy przystanek na drodze. Poczułam się rozczarowana, kiedy Fernando nasz kierowca powiedział, że zatrzymujemy się jedynie na 15 minut – wyskoczyłam więc jak najszybciej z samochodu i… przez następne 10 minut walczyłam z silnym wiatrem trzęsąc się z zimna i próbując robić zdjęcia. Zanim minęło 15 minut sama grzecznie wróciłam do ciepłego samochodu.

(Jeśli szukasz informacji praktycznych przeczytaj TEN post)

DSC01984

Wiatr, pył i piach – taki był pierwszy dzień. Krajobrazy były niewidoczne, a kiedy opuszczaliśmy samochód to tylko w okularach i nie odzywając się do siebie, żeby nie połykać piasku.

DSC01993

Powiedzenie ‚w środku niczego’ nabiera nowego znaczenia w czasie tej podróży. Jechaliśmy tak, jechaliśmy aż w końcu natykaliśmy się na jakąś małą wioskę gdzie było kilkanaście do kilkudziesięciu domów i kościół. Ludzie utrzymują się z hodowli lam i kopalni. Raz w tygodniu wioskę odwiedza ksiądz, aby odprawić mszę.

DSC02006

DSC02007

Lamy – czarne, białe, brązowe…

DSC02014

Po drodze można natknąć się na opustoszałe miasta – często nikt nie wie jak to się stało, że ludzie je opuścili, po prostu pewnego dnia przenieśli się dalej. Zostały po nich na wpół rozwalone budynki. W tym miejscu ludzie mieszkali kilka wieków temu.
Wjeżdżamy coraz wyżej.

DSC02017

DSC02030

DSC02034

DSC02036

DSC02038

DSC02044

Zbliża się wieczór – koniec oglądania, jedziemy na kolację do miejsca naszego noclegu.

DSC02043

Dzień 2.

Rano udaje nam się obejrzeć gdzie spaliśmy (i marzliśmy).

DSC02046

Zatrzymujemy się w pobliżu, żeby obejrzeć z bliska stado lam. Czy te miny nie są urocze?

DSC02058

Przejeżdżamy przez przymarznięte strumienie i rzeczki aż w końcu się zakopujemy.

DSC02059

DSC02064

DSC02069

DSC02075

DSC02076

DSC02080

DSC02083

Patrząc na zdjęcie, kolory i słońce można byłoby pomyśleć, że jest ciepło. Nic bardziej mylnego – było zimno, czapki, szaliki i rękawiczki okazywały się niezbędne.

DSC02084

DSC02086

DSC02088

Laguna Verde czyli Laguna Zielona – kolor spowodowany minerałami, które tam występują. W wodzie jest między innymi arszenik stąd w lagunie nie ma żadnego życia.
Niełatwo było zrobić zdjęcie samotnej i pustej laguny, bo wszyscy się starali to zrobić w tym samym czasie.

DSC02090

DSC02096

Gorące źródła. Kto będzie miał odwagę rozebrać się w tą zimną pogodę i wskoczyć do gorącej wody?

DSC02101

Gejzery i najwyższy osiągnięty przez nas punkt – ponad 5000 m.n.p.m.

Kolejna przepiękna laguna – Laguna Rosada.

DSC02116

DSC02123

Był to ostatni punkt programu tego dnia, słońce wciąż było wysoko, jeepy zaparkowały, wszyscy rozeszli w celach głównie fotograficznych.
Naszym kolegom znudziło się dosyć szybko – doszli do wniosku, że wrócą pieszo, bo to przecież blisko.
Kiedy ruszyliśmy godzinę później Fernando nie mógł uwierzyć, że coś takiego przyszło im do głowy – po 15 minutach jazdy dogoniliśmy ich – nie byli chyba jeszcze w połowie drogi. Przy tych ogromnych pustych przestrzeniach odległości wyglądają zupełnie inaczej.

DSC02128

Dzień 3.

Arbol de Piedra – Kamienne Drzewo (wys. ok. 7 metrów)

DSC02148

DSC02152

DSC02158

Zimno. Dawno nie byłam w tak niskich temperaturach, żeby chodzić po zamarzniętym jeziorze.

DSC02168

W poszukiwaniu flamingów – nie wiedziałam nawet, że można jest spotkać tak wysoko i w tak niskich temperaturach.
Był to jeden z nielicznych razy, kiedy, żałowałam, że nie mam swojego aparatu z większym zoomem.
Ta czerwona plama na środku jeziora to właśnie stado flamingów.
Później udało się do nich podejść bliżej.

DSC02170

DSC02184

Nie ma tego złego co by na dobre wyszło – złapana guma to okazja na porobienie zdjęć.

Dzień 4.

Wschód Słońca na wyspie kaktusów Incahuasi (keczua: Incahuasi Dom Inków)  – kamienista wyspa na wysokości 3656 m.n.p.m na środku Salaru.

DSC02198

DSC02200

Wszyscy wyruszyli jeszcze nocą, żeby się tu znaleźć. Wschody słońca mają niestety to do siebie, że są fajne w rzeczywistości, a rzadko na zdjęciach. Ale może to i lepiej? Większość czasu spędziłam, bo prostu gapiąc się. I marznąc. Bardzo marznąć. W dole przed samochodami widoczne są małe solne stoliki gdzie jedliśmy śniadanie – było tak zimno, że nawet gorąca herbata mnie nie mogła rozgrzać.

DSC02202

Sesja fotograficzna na Salarze

DSC02271

DSC02297

Więcej zdjęć: TUTAJ

DSC02301

DSC02298

DSC02315

Hotel solny 
Zbudowany na początku lat 90-tych na środku Salaru miał 12 pokoi i toaletę. Z powodu umiejscowienia było wiele problemów sanitarnych i w roku 2002 ten hotel został zamknięty żeby zapobiec niszczeniu środowiska. Nowy hotel został zbudowany na obrzeżach Salaru.

Cmentarzysko pociągów – ostatni punkt programu. Martwiliśmy się czy uda nam się zobaczyć, ponieważ lokalna ludność blokowała drogi wokół miasteczka Uyuni w proteście przeciwko nowej lokalizacji dworca autobusowego. Mieliśmy szczęście! W dzień naszego powrotu protest został zawieszony.
Żałuję, że mieliśmy tam tak mało czasu – z pewnością jest to świetne miejsce podczas wschodu lub zachodu słońca.
Więcej zdjęć oraz historia cmentarza pociągów TUTAJ.

cmentarz pociągów w Boliwii train cemetery in Bolivia

Wracamy. Parę zdjęć zanim zajdzie słońce. Znowu zakręty, wąskie drogi, zjazdy i podjazdy.
I tak przez 8 godzin do Tupizy.

 

 

 

 

  • Jak tam cudnie, pięknie i wspaniale!! Przy co drugiej focie mówiłam wow :) Wiesz może ile niższą temp. się odczuwa przez wiatr?

    • To chyba zależy od prędkości wiatru.

      • Od wiatru to na bank. Ale chyba błędnie założyłam, że tam wieje :) Takie duże przestrzenie zawsze mam wrażenie, że są wietrzne.

        • Wiało bardzo wiało – masz rację.
          Ale nie potrafię powiedzieć o ile było zimniej przez wiatr.
          W nocy temperatura spadała do minus 15.
          W dzień w tym wszystkim co miałam na sobie bywało zimno – głównie wtedy jak był wiatr, bo jak przestawało wiać to było w sam raz.

  • Chcę tam! Bardzo mi się podoba :) A miny lam urocze? To mało powiedziane ;)
    Bardzo fajne zdjęcia.

  • Pięknie! ;)
    Wspomnienia, ach wspomnienia ;)

  • widać że wysoko :)

  • Zdjecia przepiekne! mam tylko jedna malutka uwage : nazwa parku nosi imie Eduardo Avaroa:)

  • Cóż – brałbym w ciemno taki trip… zazdrość!

  • Fajny wpis i super fotosy! Boliwia jest na mojej liście, mam nadzieję, że niedługo uda mi się doświadczyć tego samego. Pozdrawiam gorąco :)

  • Cudowne widoki! Wspaniałe miejsce! Więcej takich podróży :)

  • PRZEPIĘKNIE! A te lamy…zakochałam się ;)

  • Niesamowite zdjęcia!! <3