Gdybym nie wyrzucała zeszytów i notesów, pewnie w wielu z nich znalazłabym swoje podróżnicze listy marzeń. Były krótkie i zawierały popularne ale odległe miejsca, które wydawały się wtedy całkowicie nieosiągalne, miejsca znane z telewizji, z relacji kilku (niewielu) podróżujących znajomych, z książek, z kolorowych gazet. Marzyłam zastanawiając się jednocześnie czy spełnienie tych marzeń kiedykolwiek będzie możliwe.

Kiedy uwierzyłam, że marzenia się spełniają lista zaczęła się wydłużać, a ja zaczęłam wykreślać pewne ‚miejsca, które każdy musi zobaczyć’, a dodawać te, które JA chciałabym zobaczyć.

Kiedyś doszłam do wniosku, że samo bycie gdzieś nie wystarcza, trzeba jeszcze COŚ robić i wtedy lista zaczęła się wydłużać jeszcze bardziej. Okazało się jednak, że dojście do setki wcale nie jest takie proste, bo mimo że chętnie wyjeżdżam to jednak nie wszystkie miejsca zasługują by znaleźć się na mojej subiektywnej liście.

Kilka rzeczy zostało wykreślonych, parę zmienionych i tak powstała ta lista. Czy uda mi się to wszystko zrealizować? Być może nie, ale jakiś cel trzeba mieć!

„To acomplish great things, we must not only act, but also dream; not only plan, but also believe”. Anatole France (Aby osiągnąć wielkie rzeczy, musimy nie tylko działać, ale i marzyć; nie tylko planować, ale również wierzyć.)

CHCĘ:

  1. zrobić rundę po hiszpańskich barach
  2.  sfotografować cyprysy w Toskanii
  3.  zobaczyć zorzę na Islandii
  4.  pójść na trekking w Himalajach
  5.  stanąć u wrót piekła w Turkmenistanie
  6.  zrobić głupie zdjęcie na Salar de Uyuni w Boliwii
  7. spędzić weekend w Dubrowniku
  8. pochodzić śladami Kurta Wallendera w Szwecji
  9.  wejść na Machu Picchu (O tym jak wchodziłam TU, a o tym jak już weszłam TU)
  10.  zobaczyć rekiny wielorybie (wszystko jedno gdzie, tam gdzie są!)
  11.  przejechać się koleją transsyberyjską
  12.  pospacerować się po Wielkim Chińskim Murze
  13.  odwiedzić zamek Drakuli w Rumunii
  14.  wypić herbatę w Iranie
  15.  dotrzeć do Timbuktu w Mali
  16.  przejść sie po walijskich wzgórzach
  17.  … i irlandzkich klifach
  18.  zwiedzić jakiś szkocki zamek (a jeszcze lepiej tam się przespać)
  19.  stanąć boso na Saharze
  20.  zanurkować na Wielkiej Rafie Australijskiej
  21. pogadać po angielsku w Nigerii
  22.  spędzić czas w Tybecie
  23. zobaczyć jak rośnie wanilia na Zanzibarze
  24.  przespać się w japońskim kapsułowym hotelu
  25.  potargować się na marokańskim suku
  26. nic nie robić przez tydzień na tropikalnej wyspie (Malediwy, BoraBora, Seszele etc.)
  27. zobaczyć wielką piątkę na safari
  28.  zobaczyć goryle górskie w Rwandzie
  29.  nauczyć się tanga w Argentynie
  30. popłynąć w rejs żaglówką
  31. przejechać przez parę małych amerykańskich miasteczek
  32. stanąć nad Bajkałem
  33.  odwiedzić Ermitaż w St. Petersburgu (Rosja)
  34. dogadać się w Chinach
  35.  spędzić parę dni w Edynburgu (Szkocja)
  36. zwiedzić Oman, jedyne państwo na ‘O’
  37.  poleżeć w Morzu Martwym w Izraelu
  38.  zobaczyć lemury na Madagaskarze
  39.  przejść się uliczkami Kabulu (Afganistan)
  40. podziwiać Petrę o świcie
  41. posłuchać muzyki w Angoli
  42. odwiedzić Wagadugu (fr. Ouagadougou) – bo nazwa mi się podoba ;) (Burkina Faso)
  43. kupić coś na rynku w Kinszasie (Kongo)
  44. poleżeć na chorwackiej plaży
  45. posłuchać jazzu w Nowym Orleanie (USA)
  46. zobaczyć Lac Abbe wieczorem (Dżibuti)
  47. sfotografować norweskie lofoty
  48. spędzić tydzień w turystycznym kurorcie na Dominikanie :D
  49. przejechać się z północy Egiptu na południe (i z powrotem)
  50. odwiedzić targ rybny w Finlandii
  51. wykąpać się w Błękitnej Lagunie na Islandii
  52. zwiedzić Barobodur na Jawie
  53. połazić w Bieszczadach: relacja + przemyślenia
  54. spędzić ponownie wakacje na Mazurach (jak w dzieciństwie)
  55. przejechać się konno w Kirgistanie
  56. przespać się w jurcie w Mongolii
  57. relaksować przez tydzień w Luang Prabang w Laosie
  58. iść na trekking w Bhutanie
  59. zjeść śniadanie/obiad/kolację w Libanie
  60. powłóczyć się po uliczkach Wilna
  61. nauczyć się jeździć na nartach w Austrii
  62. ponurkować w jeziorze Malawi (w Malawi)
  63. zobaczyć piaski Mauretanii
  64. przekonać się jak wygląda kanadyjska zima
  65. odwiedzić każdy kraj w Europie
  66. przejść się jesienią po Central Parku (USA)
  67. zwiedzić Norwegię kamperem
  68. przejechać Iran śladami Nicolasa Bouviera
  69. zwiedzić nadbaltyckie stolice
  70. pobawić się z płaszczkami w Stingray City na Kajmanach
  71. WYPIĆ: whisky w Szkocji
  72.  sake w Japonii
  73. yerba matę w Argentynie
  74.  kawę na Jamajce
  75.  Guinnessa w Irlandii
  76.  bubble tea na Tajwanie
  77. spróbować win w Mołdawii
  78. herbatę na Sri Lance
  79. wódkę w Rosji (jak byłam w Rosji to byłam jeszcze za młoda na picie wódki…)
  80. ZJEŚĆ: sushi w Japonii
  81.  świnkę morską w Peru
  82.  kangura w Australii
  83.  cupcake’a z dużą ilością kremu w USA
  84.  zupę pho w Wietnamie
  85.  makaroniki we Francji
  86.  steka w Argentynie
  87. ciasteczka w Amsterdamie
  88.  kimchi w Korei
  89.  dim sum w Chinach
  90.  tortilla de patatas w Hiszpanii
  91.  tagine w Maroku
  92.  pulpeciki w Szwecji
  93.  quinoa w Boliwii
  94. bliny w Rosji
  95.  sernik nowojorski w Nowym Jorku
  96.  churros w Hiszpanii
  97.  dal w Bangladeszu
  98. spróbować syropu klonowego w Kanadzie
  99. mango na Filipinach
  100. cokolwiek/wszystko/dużo w Singapurze przez tydzień (raz jeszcze)

 

 

  • Zaliczyłam 87! :D

    • Amused Observer

      I jeszcze chyba przynajmniej nr 30, co? :D

  • Ola

    Udało mi się z tej listy zaliczyć tylko punkt 44 (nawet kilkukrotnie) ;)

    Sądzę, że jak ja wzięłabym się do spisywania moich podróżniczych marzeń to mogłabym dojść nawet do nr 300.

    • Amused Observer

      LOL.
      No… jakieś ograniczenia muszą być – wtedy trzeba wybierać i się zastanowić CO i dlaczego :)

  • Paulina K.

    21 spelnilam w tym roku nie dlatego ze chcialam a dlatego ze musialam bo bylam w pracy :-), a 86 jadlam w obskornym barze na dworcu w Buenos do dzisiaj pamietam jego smak i chimichurri…
    Churros jadlam ale nie w Hiszpanii tylko w Brazylii i Kostaryce. AHOJ

    • Zabawne jest to, że co dla jednego jest marzeniem, dla innych może być obowiązkiem.
      Churros też jadłam, w Meksyku, ale sobie wyobrażam, że te w Hiszpanii pewnie będą inaczej smakować :D

  • Pingback: Reverse Travel Bucket list czyli lista marzeń spełnionych. | Amused Observer()

  • Widzę, że sporo marzeń nam się pokrywa :) Ja liczę na to, że 28 uda mi się zrealizować za 3 tygodnie

  • sporo do zrealizowania :D

  • Zaliczyłam 7, 44 (kilka razy) i 60 :), dużo zostało do zobaczenia. Ale życzę żeby tak co najmniej 3/4 z tego udało Ci się zaliczyć :)

  • Fajne są takie listy, bo pozwalają nam nieprzerwanie marzyć i dążyć do spełnienia marzeń. Zrobiłem sobie grę, co z Twojej listy udało mi się zrobić, i taki jest efekt: 1,12,14, 25, 26,31,34,60,66,89,91,95,96,100 :)

  • Niezle, niezle! A przejechac sie zoltym tramwajem po Lizbonie to gdzie ;) ?

    • Żółtym tramwajem po Lizbonie już jechałam, mogłabym więc dopisać to do mojej listy marzeń spełnionych ;)

  • Dawid

    Podzielam wiele Twoich marzeń, a parę już spełniłem. Zawsze największą frajdę sprawia mi spełnianie tych kulinarnych. Kiedy jadłem sajgonki w Sajgonie miałem kulinarny orgazm ;) Po pierwsze były bardzo dobre i miały niewiele wspólnego z tymi z polsko-wietnamskich bud, a po drugie takie poczucie „bycia u źródła” jest nieporównywalne z niczym. Tak naprawdę nie wiem, czy rzeczywiście pochodzą one z Miasta Ho Chi Minha (wiem tylko, że są wietnamskie), ale kiedy człowiek powie sobie przed lustrem „Jadłem sajgonki w Sajgonie”, to od razu czuje się lepiej ;) Lustro lustrem, ale myślę, że na łożu śmierci posiadanie takich wspomnień może się okazać kluczowe. Tak przynajmniej to sobie wyobrażam. Pozdrawiam!

    • Masz rację Dawid! – to poczucie bycia u źródła i zadowolenie, że się tam dotarło to jest to! :)
      Przypuszczam, ze sajgonek nie mam na liście, dlatego, że teraz to już tylko Ho Chi Min…

  • Natalia Jaranowska

    Masz wspaniałe plany, sporo podzielam, część spełniłam. Powodzenia! :)

  • no offence, ale jaka myslisz mialabys przyjemnosc jedzac kangura w Australii ? (o ile dobrze zrozumialam chcesz po sushi i swince morksiej zjesc tez kangura, prawda?) nie rozumiem tego typu zachcianek. mam nadzieje jednak, ze to byl zart :)

    • Steki z kangura są bardzo smaczne (jadłam), ale zazwyczaj mięso jest najlepsze jeśli jest świeże, a nie przebywa długie drogi na inny koniec świata – tak więc chciałabym spróbować steku z kangura z takiego samego powodu z jakiego chciałam spróbować steku z argentyńskiej wołowiny w Argentynie.

  • Wow, sporo tego, ja podchodzę do marzeń raczej spontanicznie, z góry zakładam te, które mogłabym zrealizować w najbliższym czasie, czyli bardziej te realne. Każdy ma inne podejście do tematu. Nie zapisuję marzeń ani ich nie kolekcjonuję. Raczej myślę, i myślami sprawiam, że się spełniają :D

  • Też wychodzę z założenia, że trzeba mieć jakiś cel. A od kiedy swoją listę czuję się bardziej zmotywowana i chyba po raz pierwszy w życiu mam jakiś „plan” na przyszłość. Trzymam kciuki aby udało Ci się zrealizować wszystkie punkty z Twojej listy :) Pozdrawiam