Click here for English

Nie lubię spieszyć się pierwszego dnia. Nie zrywam się z samego rana i nie biegnę zaciekawiona zwiedzać nowe miasto. Muszę się wyspać, żeby móc podziwiać otoczenie, muszę odpocząć, żeby to co widzę mnie zachwycało, a nie męczyło.
Kiedy przyjeżdża się późnym wieczorem, wszystko wygląd inaczej. Taksówkarz wiozący do hotelu dziwi się, że tu jedziesz, bo turyści zazwyczaj zatrzymują się w innej części miasta, tu jest ponoć niebezpiecznie.
Hotel nie wygląda zachęcająco – odrapany, ponury, niemal chylący się ku upadkowi, a na ścianie wisi ostrzeżenie przed kradzieżami. Zmęczona, snuję sie długimi, wysokimi korytarzami w poszukiwaniu łazienki i chcę stąd uciec.

Późnym rankiem, wyspana i najedzona wychodzę i widzę taką swojską obcość. Jest obco, bo przecież jestem tu pierwszy raz, ale jednocześnie jest tu tyle znajomych elementów. Bo tak samo jak europejskie miasta mają dużo cech wspólnych, tak samo latynoskie miasta są w jakiś sposób do siebie podobne.
Postkolonialne budynki z krzywymi oknami i złuszczającą się farbą, słodko-kuszący zapach wydobywający się z licznych piekarnio-ciastkarni, liczne stragany z ulicznym żarciem, ulice tematyczne (czyli ciągi podobnych sklepów).

Idę i obserwuję i wcale nie mam wrażenia, że jestem tak daleko od domu.

English version

I hate being in a hurry on my first day. I don’t get up early curious to discover a city. I want to get enough sleep to discover the surroundings later. I need to rest to look around and be astonished not tired.
When you arrive late in the evening, everything looks different. A taxi driver tells you tourists usually stay in a different area because it’s dangerous here, and you start to wonder if you’ve made a good decision. Your hotel isn’t encouraging either: a gloomy delapidating building with paint coming off the walls and an announcement on the wall warns you against thieves. I follow long, high corridors in search of a bathroom and I feel like running away.

Early morning comes, and I’ve eaten and slept enough. I go out and I can’t stop smiling because around everything is foreign and familiar at the same time. Foreign as it’s my forst time here. Familiar, because just like European cities hace many things in common, Latin places are similar, too.
Postcolonial buildings with crooked windows and faded paint. Tempting scent of numerous panaderias (bakeries). Stalls with various kinds of street food. Thematic streets (same kinds of shops one after another)

I’m walking and watching, forgetting I’m far away from home.

  • Ja tez lubie sie najpierw wyspac, by potem moc cieszyc sie zwiedzaniem:)

  • Papi25

    właśnie niedawno wróciłem z Peru i zaskoczyły mnie te ulice tematyczne, np. ulica z samymi fryzjerami. Może to dobrze wpływa na ceny? :-) Nie wiem , nie próbowałem ….

    • Amused Observer

      No ja na ulicy optyków też nie miałam czego próbować :) Trafilam też kiedyś na ulicę z filmami porno ;)

      • Malgorzata Thatcher

        W Nowym Jorku szlam kiedys Broadwayem na dolnym Manhattanie i obok siebie byly same sklepy z akcesoriami i utrojstwem dla restauracji

  • Malgorzata Thatcher

    „Swojska obscosc” jakie piekne okreslenie!!!