I pomyśleć, że 100 dni temu wydawało mi się, że zatytułuje ten artykuł po prostu „Jak się uczyć języka od zera”…

Duolingo jest obecnie jedną z najpopularniejszych aplikacji do nauki języków. Po pobieżnym przejrzeniu niespecjalnie mnie zainteresowała, ale ponieważ wielokrotnie słyszałam od studentów, że się uczą z duolingo i aplikacja jest taka super, że więcej nic nie trzeba robić to postanowiłam to sprawdzić ;)

Jaki język wybrać? 
To było pewnego rodzaju wyzwanie, ale stwierdziłam, że aby sprawdzić ile jest warta sama aplikacja muszę wybrać język, o którym nie mam pojęcia, a więc:
– nie mógł być to język, którego się kiedykolwiek uczyłam (czyli odpadły angielski, hiszpański, francuski, rosyjski, niemiecki i chiński)
– nie mógł być to język, który był w jakiś sposób podobny do znanego mi języka (czyli np. odpadały portugalski czy włoski przez swoje podobieństwa do hiszpańskiego i francuskiego)
– powinien być to język z ‚innym’ alfabetem – bo jako filolog chyba mogę sobie trochę to utrudnić?
– fajnie byłoby, gdyby był to język na tyle popularny, żeby przydał się kiedyś w podróży :)

Dziś minął mi 100 dzień nauki arabskiego.
100 dni po max 10 min dziennie daje 1000 minut czyli ponad 16 godzin nauki.
Czy to dużo? I tak i nie.
Widziałam kiedyś co daje intensywny tydzień nauki hiszpańskiego od zera na kursie – pozwala na dogadanie się w codzienny sprawach, opowiedzenia czegoś o sobie, zrobienie podstawowych zakupów, zadanie prostych pytań – daje umiejętności przeżycia podczas podróży.
Mam też doświadczenie z nauką tajskiego przed pierwszym wyjazdem na 2,5 miesięczne wakacje do Tajlandii – uczyłam się raz w tygodniu przez ok. 3 miesiące – pozwoliło mi to na przeżycie w sytuacjach gdy nie było nikogo kto by mówił po angielsku.

Czy przeżyłabym w arabskim kraju po stu dniach nauki z aplikacją? 
Tak, ale… tylko pod warunkiem, że mówiliby tam po angielsku lub francusku :D
Jedyny przydatny zwrot jaki mi przychodzi do głowy to ‚Jestem Monika’, ale zwrotu ‚jestem’ można byłoby się nauczyć trochę szybciej, prawda?
Nie umiem liczyć nawet do 10, nie umiem się przestawić, nie umiałabym kupić biletu, czegoś do zjedzenia, ani zapytać o cenę.
Przez 100 dni nauki nie nauczyłam się takich zwrotów jak ‚dzień dobry’, ‚proszę’ czy ‚dziękuję’ (no dobra, wiem, że ‚dziękuję’ to ‚szukran’ ale wiem to z filmów i seriali).
Co umiem?
Powiedzieć, że ‚Harward jest dziwnym uniwersytetem”, że ‚tłumacz jest szybki’, ‚garaż zdumiewający’, ‚kurczak zimny’, ‚sąsiad wspaniały’ a ‚mąż hojny’.
Wiem też jak jest ‚łatwy nauczyciel’ – i przyznam, że nad tym zdaniem się zadumałam, że jak to niby… łatwy?

Zawsze byłam zdania, że nawet najgorsza metoda, jeśli regularnie stosowana da jakieś rezultaty. I tak jest, ale patrząc rezultaty, które osiągnęłam, trudno nazwać to inaczej niż stratą czasu.
Przychodzą mi od razu do głowy niektórzy studenci, którzy mówią, że uczą się 2, 5 czy 10 lat i czasami nadal są na etapie początkującym. Jak to możliwe? Jak widać możliwe – przypuszczam, że kolejne 100 dni więcej z aplikacją dałoby mi niewiele więcej, ale nie będę już próbować.

Niektórzy mówią, że inne języki w aplikacji są lepiej przygotowane, ale ja już podziękuję i nie będę kontynuować.
Napiszę w nowym roku więcej o tym, co sprawia, że się uczymy i się nie możemy nauczyć języka.
A sama spróbuję się pouczyć arabskiego inaczej – o tym więcej w przyszłości. W każdym bądź razie – trzymajcie kciuki i życzcie mi powodzenia!