Im więcej podróżuję, tym mniej miejsc jest dla mnie nudnych czy rozczarowujących, chociaż wydawałoby się, że powinno być na odwrót. Takie podejście musiałam sobie wypracować – trochę to potrwało i wcale nie było łatwo.

Porównywanie.

Należy oduczyć się ciągłego porównywania, że gdzieś było lepiej lub gorzej. Tylko kilka miejsc może przecież być NAJ – reszta (większość) w związku z tym zawsze będzie gorsza. Nie porównuj za dużo.

Angor Wat w Kambodży czy Bagan w Birmie? Które miejsce lepsze? – coraz częściej słyszę dyskusję wśród wyjeżdżających do Azji.

Oczekiwania

Im większe oczekiwania tym większe prawdopodobieństwo rozczarowania. Czasami napatrzyliśmy się na przepiękne zdjęcia, a na miejscu pogoda i światło nie takie – i od razu nie jest ładnie. Czasami naczytaliśmy się barwnych opisów i spodziewaliśmy się, że tego dnia, kiedy my tam będziemy powinno być dokładnie tak jak 5 lat wcześniej, kiedy opisywał to czytany autor. Tak się nie da – zawsze będzie inaczej.

Zakładanie, że miejsca turystyczne są ‘be’

Wiele osób samodzielnie podróżujących twierdzi, że należy unikać miejsc bardzo turystycznych, bo za dużo ludzi, komercji i zamieszania. Jednocześnie ci sami turyści/podróżnicy jadą w te znane miejsca, a potem narzekają, że nie było warto. A czasami wystarczyłoby pojechać o innej porze dnia czy roku, czy obejrzeć miejsce od innej strony – wtedy okazuje się, że warto. W końcu te miejsca są słynne z jakiegoś powodu, prawda?

Chitzen Itza (Meksyk) o 8 rano i o 12 w południe – warto wstać wcześnie rano, żeby mieć to miejsce przez jakiś czas tylko dla siebie. 

Czas

Brak czasu jest wrogiem kogoś kto chce docenić miejsce. Ile to już razy słyszałam narzekania, że miejsce X było absolutnie nic niewarte, a te opinie były wypowiadane po krótkiej wizycie w centrum miasta lub jedynie w okolicy dworca. Czasami trzeba się powłóczyć, poszukać urokliwych uliczek czy kawiarni, przyjrzeć się ludziom. Daj sobie czas na poznanie miejsca!

Dzień tygodnia

Są dni i są dni. Podróż to chyba jedyny czas, kiedy sobota i niedziela bywają wcale nie najlepszymi dniami tygodnia. W miastach robi się pusto i trudno poznać ich prawdziwy charakter, poza miastem czasami robi się tłoczno i trudno docenić nam naturę w hałasie i gwarze.
Czasami trzeba dać miejscu jeszcze jedną szansę – w inny dzień tygodnia.

Miasteczko Popayan w Kolumbii w weekend było ładne, przyjemne, ale jednocześnie puste, to samo miasto w dzień powszedni było kolorowe, gwarne i pełne zycia.

Blisko

Ludzie często myślą, że blisko to nudno, że historie nie tak ciekawe, bo znane. Ludzie zwyczajni, miejsca codzienne. Zdumiewające jak wiele osób nie umie zwiedzać swojej okolicy, a wystarczy chcieć dowiedzieć się czegoś więcej – wokół pełno fascynujących ludzi i miejsc, trzeba mieć tylko oczy i uszy szeroko otwarte.

Daleko

Im dalej tym badziej niezwykle, prawda? Niekoniecznie. Może za pierwszym razem, może za drugim czy trzecim, a potem okazuje się, że wszystko robi się znajome i braku już ekscytacji odkrywania. I co robić? Trzeba się nauczyć cieszyć ze znanych rzeczy. Albo z rzeczy, które wydają się znane, bo to wcale nie prawda, że cała Ameryka Południowa wygląda tak samo, a wszystkie europejskie miasteczka są do siebie podobne (wbrew tym co tak twierdzą!)

Przygotowanie

Przygotowywać się za bardzo nie lubię, bo lubię niespodzianki, nieoczekiwane zwroty akcji i oczekiwanie co los przyniesie. Odnoszę jednak wrażenie, że wielu rozczarowań można byłoby uniknąc, gdyby ludzie się przygotowywali. Gdyby poczytali i wiedzieli jak bardzo może padać w czasie pory deszczowej, że nie zawsze plaże są piaszczyste i złote i że nie wszędzie będzie takie jedzenie jakie znamy z domu.

IMG_1449

Nie wszędzie plaże będą białe, a woda szmaragdowa…

Zły humor

No, tutaj to podróżujący sam sobie jest winien. Jak ktoś ma złe nastawienie do świata, coś go akurat boli, albo coś wkurzyło to od razu cały świat wygląda gorzej. Ale proszę, nie oceniajmy tego świata przez pryzmat naszego złego nastroju!

Jesteśmy różni

Każdemu podoba sie coś innego i każdy ma inne oczekiwania w podróży. Sprecyzowanie swoich oczekiwań, planowanie, unikanie miejsc, które prawdopodobnie nam się nie będą podobać (bo lubimy plaże, a nie góry, wioski, a nie miasta, etc), trochę więcej pieniędzy w kieszeni, dużo dobrego humoru, pozytywne nastawienie do ludzi i ciekawość świata może sprawić, że żadne podróże nie będą nudne.

Obraz 1591

 

  • Bardzo dobre podsumowanie! Dla mnie na czasie, bo właśnie ostatnio się zastanawiałam nad tym, że właściwie cieszy nas rodzinne odkrywanie świata, gdziekolwiek jedziemy, a im większa wyprawa, więcej przygotowań, oczekiwań (choćby nieuświadomionych)…to jakieś takie większe zmęczenie materiału ;-)

    • Chyba najfajniejsze jest właśnie to jak napisałaś: cieszy odkrywanie świata, gdziekolwiek jedziemy – i to jest najważniejsze!

  • Właśnie wróciłem z Bromo – największej atrakcji Jawy Wschodniej. Gdybym był tam tylko o wschodzie słońca, jak większość turystów, pewnie przeklinałbym to miejsce – tłok, zimno, a i widoki wcale nie takie jak na zdjęciach. Na szczęście zostałem tam trochę dłużej i wulkan dał się poznać z lepszej strony.

  • Edyta

    W zasadzie to, co piszesz dotyczy nie tylko podróżowania ale i ogólnego podejścia do życia.
    Można każdy dzień traktować jak przygodę i powód do zadowolenia, jak wyzwanie i radość, a można traktować jak dopust boży i narzekać na tłok (albo pustki), na deszcz (i upał), na remonty (i ich brak), na drożyznę (albo biedę) itd itd.

    Ani turysty, ani człowieka nie zmienisz ;) Więc: cieszMY się z odkrywania świata! :)

  • Bardzo fajny wpis! każda podróż może być świetna, nawet ta do miejscowości obok:)

  • Mówią, że brak przygotowania to przygotowania do porażki i coś w tym jest. A będąc w temacie rozczarowań to ja już tak mam, że jak nie pojadę to się nie dowiem jak jest. Nawet jak się „rozczaruję”, najważniejsze, aby nie żałować a mieć swoje subiektywne zdanie na temat danego miejsca. Ponoć w Angor Wat… ponoć tyle ludzi. Ja mam zdjęcia bez nich. Old Bagan, w nosie mam, jak ludzie mówią, że to już nie to co kiedyś. Mogę wrócić i patrzeć na wschody słońca, nawet marznąć każdego ranka.

  • Zgadzam się, szczególnie z tezą o oczekiwaniach. Moje doświadczenie pokazuje, że im mniejsze mam oczekiwania, im mniej czasu mam na przygotowania, tym większe prawdopodobieństwo, że będę zadowolona z wyjazdu :)

  • Rozczarowania… Kiedy jedziemy do wymarzonego przez nas miejsca, nigdy nie bierzemy pod uwagę, że może coś pójść nie tak – bo przecież wszystko zaplanowane itp. A tu nagle.. mgła i pada. To bardzo frustrujące, jednak nie mamy na to żadnego wpływu, dlatego warto starać się wtedy chociaż nie wkurzać, bo popsuje nam resztę dnia (lub wyjazdu) :)

  • ja muszę się w końcu oduczyć planowania wyjazdu. Chociaż i tak planuję… tyle że mam na to pół roku albo jeszcze więcej przed wyjazdem – a na miejscu cały plan zwykle bierze w łeb i najfajniejsze rzeczy są takie, o których w ogóle nie wspomina internet ani przewodniki – np. zapomniane góry w Serbii – zupełnie ich nie brałem pod uwagę, pojechaliśmy w sumie przypadkiem, a okazały się jednym z najlepszych miejsc w tym kraju ;)

  • Obecnie jestem nudnym podróżnikiem w nudnym mieście Warszawa:) Nie wiem co mam ze sobą zrobić.

    A tak na marginesie: pamiętam taki weekend w Rio de Janeiro, cały czas lało. Mój znajomy powiedział „Wyobraź sobie, że ktoś przyjechał do Rio tylko na weekend. Biedaczek”. Hehe, a my się cieszyliśmy, że mam Rio dla siebie na całe miesiące.

  • Chyba najgorsze są właśnie wysokie oczekiwania! Nie można przewidzieć, jak będzie… Można się jedynie domyślać czy spodziewać. Mam tak, że zazwyczaj wizualizuję sobie pesymistyczne scenariusze, bo wolę być przygotowana na najgorsze. Zdaję sobie sprawę, że to też niezbyt dobre rozwiązanie, ale staram się dążyć ku neutralności ;)
    I oczywista oczywistość – jeśli mamy kiepski humor, to nic a nic nasz nie ruszy… Ja za to kocham podróżować sama lub z jedną bliską osobą, która odbiera otoczenie podobnie jak ja :) Czyli kocha przyrodę. Nawet okoliczny las potrafi mnie zachwycić, pomimo, że był już widziany setki razy. Inne światło, inna pora roku, inna ja – to wszystko ma wpływ na postrzeganie :)

  • Ileż prawdy w tym tekście. A przygotowywać też się nie lubię do podróży. Jedyne co mam zawsze ogarnięte od A do Z to dojazd i wyjazd z danego miejsca :)

  • Przede wszystkim bym stawiała, że to wymagania, które stawiamy sobie i odwiedzonym miejscom, niszczą całą aurę i przyjemność z podróży. Pogoda, dzień tygodnia, a nawet nasze nastawienie ma wpływ, ale najważniejsze by chłonąć chwile w podróży i się nimi cieszyć! Pozdrawiam :)

  • Świetny wpis i mądre słowa, pozdrawiam :)

  • Tak bardzo zgadzam się z tytułem Twojego posta. Kiedyś byłam pewna, że trawa zawsze będzie zieleńsza na sąsiednim wzgórzu i prawdziwie odpocznę jedynie na egzotycznej plaży, na która pewni ei tak w życiu nie trafię.
    Teraz nawet w sąsiedniej dzielnicy (podróżując do niej tramwajem) potrafię znaleźć zaskakujące atrakcje.

  • Świetnie to podsumowałaś – przez cały wpis własnie to mi chodziło po głowie – każdy z nas jest inny, więc i inne miejsca przeznaczenia są dla nas atrakcyjne.

  • zgadzam się, podróżnicy się wzajemnie nakręcają i opisują tylko takie miejsca które zrobią wrażenie na odbiorcach treści. Przez to czesto umykają nam miejsca na pozór nudne ale ciekawe miejscowe perełki gdzie mało kto był.

  • Świetny wpis i dla mnie trochę teraz na czasie, bo jestem w fazie ponownego odkrywania miejsca, w którym się wychowałam po powrocie z rocznego wyjazdu do Wiednia. Czasami chodzi głównie o nasze podejście, malkontentowi nawet najpiękniejsze miejsce na świecie wyda się mało ciekawe.

  • tak bardzo w punkt, wszystkie przykłady! Przyznaję, mnie też trochę miejsc znudziło i okrzyknęłam je nudnymi, ale dla mnie. Nie znaczy to, że wszyscy je tak samo odbiorą. Ja po prostu nie poczułam tam żadnego klimatu, więzi, czegokolwiek. Albo po prostu jetlag zrobił swoje. I tak jak uważam, że są miejsca które są nudne dla nas tak nie jest to na pewno powszechnie przyjęta prawda.

  • A co to znaczy lepsze? Ja mam inne podejście do podróżowania. Również natykam się na tego typu tematy-że jak turystycznie oblegane to gorsze. Nie prawda. Zależy od twojego podejścia. Kiedy jest się w danym kraju obowiązkowo do zliczenia są słynne atrakcje, ale to dla siebie samego a nie dla zdjęć. Reszta jest twoją inwencją, intuicją i tym gdzie cię nos pociągnie. A to, że ktoś porównuje to jak porównanie jabłka do banana. Nie zwracam uwagi na takich ludzi, szkoda mi mojej pozytywnej energii ;)

  • Ola

    Ja to mam tak, że mi się podoba wszędzie. Oczywiście są miejsca które „zaliczyłam” i koniec i takie do których mogę wracać. W momencie wyjścia z domu na lotnisko czy do samochodu wchodzę w tryb podróży. Niewiele jest mnie wtedy w stanie wyprowadzić z równowagi mimo że na co dzień jestem dość nerwowa ;-) Jedynie zmęczenie czasem potrafi zachwiać pogodą ducha ale na to wystarczy szybko położyć się spać :-) Kiedyś jeździłam więcej na wycieczki zorganizowane i zawsze się zastanawiałam dlaczego ludzie mając w sumie niewiele czasu na swoje jedyne wakacje w roku potrafią tak sami je sobie zepsuć ciągłym narzekaniem i wyszukiwaniem dziury w całym. Mój partner lubi porównywać miejsca co dla mnie jest jakąś totalną abstrakcją. Znajomi często się mnie pytają: tyle widziałaś to gdzie byś poleciła pojechać, co zobaczyć , gdzie będzie fajnie. Ale dla mnie wszędzie jest fajnie;-) No może teraz polecam Kubę bo za chwilę jej nie będzie w takiej postaci. Ale przecież cały świat stoi otworem. Jedź tam gdzie Cię interesuje, wolisz przyrodę czy architekturę, dużo ludzi czy mało. Skąd ja mam to wiedzieć. – A gdzie lubisz wracać? – Na wyspy greckie – eee… byłem, przecież one wszystkie takie same, nuda. No kiedy właśnie nie sa takie same:-) Tylko trzeba wziąć samochód i je objechać a nie leżeć tydzień na ol inkluziwie na plaży. No ale skoro wolisz takie spedzanie czasu to jedź wyluzuj sie i odpocznij a nie wynajduj problemy.

  • Świetnie syntetycznie napisane, bez lania wody, czyli tak jak lubię, dzięki wielkie :) No i zdjęcia – bardzo fajne :)

    Pozdrawiam Malwina

  • Znakomite <3

  • Pingback: Polecanki kwiecień 2016 – Inne miejsca()