To, że o szóstej rano staliśmy w kolejce przed bramą zjazdową do krateru Ngorongoro oznaczało, że dzień zaczął się dla nas bardzo wcześnie.
Ledwo się zwlokłam z łóżka na śniadanie o 5.15. Nie, to złe określenie, tak naprawdę to trzęsąc się z zimna opuściłam ciepły śpiwór, założyłam na siebie kolejną warstwę ciuchów i poszłam na ciepłą herbatę i śniadanie. Było zimno na naszym kempingu na wysokości 3200m npm, było zimno kiedy staliśmy przed bramą i wciąż było zimno kiedy z podniesionym już dachem wjeżdżaliśmy do krateru.

Ngorongoro, kaldera wulkanu o powierzchni około 8300m2 i średnicy ok. 20km, to jedno z najbardziej znanych miejsc w Afryce do oglądania zwierząt i dlatego moje oczekiwania były ogromne?

Jak było? Podsumowanie na końcu, ale zanim je przeczytajcie zobaczcie chociaż część z tego co udało nam się zobaczyć w ciągu około 6 godzin jazdy po kraterze.

DSC06842
Stado gnu i wschodzące słońce.
Antylopy gnu zazwyczaj żyją w dużych stadach w Afryce wschodniej i południowej, z powodu rogów i bujnej grzywy w języku africaans zostały nazwane ‚wild beast’ lub ‚wildebeest’

Te zdjęcia to odpowiedź dlaczego warto wstawać rano! Zgodnie stwierdziłyśmy, że to co zobaczyłyśmy wjeżdżając do krateru wcześnie rano można byłoby nazwać „Stworzenie świata”.

DSC06889

Lwów, podobnie jak w Serengeti było dużo. Niektóre widzieliśmy w oddali, inne spokojnie szły drogą obok samochodów.

DSC06927

Tylko nosorożca brakowało nam do Wielkiej Piątki i kiedy go zobaczyłam, moja radość była ogromna. Stał sobie w oddali, odwracając się to w jedną to w drugą stronę, a ja próbowałam zrobić mu zdjęcia z profilu.
A potem postanowił się przejść i ruszył w naszą stronę…

Nie wszystkim udaje się zobaczyć nosorożca z bliska więc kiedy ten zaczął się zbliżać do drogi wszyscy chcieli być jak najbliżej. Mieliśmy szczęście – przeszedł dwa samochody przed nami więc mogłam obejrzeć go z bliska. Ponieważ z drogi zjeżdżać nie można jeepy zaczęły się ustawiać wzdłuż drogi w dwóch rzędach – naliczyłam razem około 30 stojących samochodów!
Lwy też były popularne i też ‚oblegane’.

Czy wiecie co jest poniżej?
Ja poznałam przede wszystkim po zapachu – był nieprzyjemnie znajomy. Po prostu śmierdziało.

DSC06909

Wydawało się, że w ciągu dnia hipopotamy głównie się moczą w sadzawce, na szczęście dla fotografów-amatorów, niektóre czasami wychodzą.

DSC06915

Poza tym były też sępy jedzące śniadanie:

DSC06867

Strusie:

DSC06988

Małe i duże hieny (ale pokażę te małe, bo są fajniejsze):
– niestety, nie widać tego na zdjęciu, ale w tej właśnie chwili bawiły się padliną.
Hieny są padlinożercami ale i świetnymi drapieżnikami i udaje im się samodzielnie upolować około 70% posiłków.

DSC06969

Koronnik szary:
– było ich więcej, ale nie chciały razem pozować do zdjęcia.
Koronnik szary jest też symbolem Ugandy (znajduje się na fladze i herbie)>

DSC06900

Guźce, które mają tak krótką szyje, że aby coś zjeść muszą uklęknąć:

DSC07000

Słonie się przed nami ukrywały i przejechaliśmy w okolicy lasu kilkakrotnie zanim je wypatrzyliśmy na sam koniec naszej podróży po Ngorongoro! Usatysfakcjonowani udaliśmy się w stronę drogi wyjściowej i… natknęliśmy się na stado około 30 słoni.

DSC07030

Były też moje ukochane zebry!
Czarne paski na białym tle czy białe paski na czarnym tle?

DSC06952

Naukowcy mówią, że zebry są czarne i mają białe paski. Paski mają umożliwiać im kamuflaż, kiedy stoją w stadzie ich paski się mieszają i drapieżnikom trudno jest wyróżnić jedną zebrę, na którą miałyby polować. Często też stoją tak jak na zdjęciu powyżej – po to, żeby w porę dostrzec niebezpieczeństwo z każdej strony.

No to jeszcze kilka zebr:

DSC06958

DSC06967

Widzieliśmy to wszystko i jeszcze więcej. Krajobrazy były przepiękne i niesamowicie zróżnicowane biorąc pod uwagę, że krater ma tylko około 20km średnicy. Na tej niewielkiej powierzchni żyje naprawdę wiele zwierząt i czasami ma się wrażenie, że jeździ się po niezwykłym zoo, w którym to nie zwierzęta siedzą w klatkach, ale ludzie, bo samochód jest właśnie taką klatką, z której można wyjść tylko w określonych miejscach.

Wiele osób jest rozczarowanych tłumami turystów, którzy (tak samo jak oni) na własne oczy chcą zobaczyć dużo zwierząt, w krótkim czasie. Jeśli tylko gdzieś przy drodze pojawi się nosorożec czy stado lwów od razu zjawia się tam wiele jeepów, słychać ochy i achy i dźwięki migawki.

Spotkałam kilka osób, które mówiły, że Ngorongoro było fantastyczne, niesamowite, cudowne, zdumiewające, zapierające dech w piersiach i że wszyscy powinni mieć to miejsce na liście marzeń podróżniczych!

Ja też ogromnie polecam – jeśli mielibyście wybrać jedno miejsce na safari to warto żeby był to krater Ngorongoro. Możecie tu spotkać wielką piątkę i w krótkim czasie i na niewielkiej przestrzeni zobaczyć niesamowita faunę i florę (tylko żyraf tam nie ma więc fajni żyraf będą zawiedzeni).
Jeśli jednak macie więcej czasu i pieniędzy i uda się wam zobaczyć inne miejsca to niestety pewnie też zauważycie podobieństwa do zoo – ale my ludzie sami jesteśmy sobie winni: jest nas po prostu za dużo!

Podsumowując: 
Jestem ogromnie szczęśliwa, że udało mi się zobaczyć krater Ngorongoro, o którym tyle czytałam i który widziałam w wielu przyrodniczych filmach. Ale jestem jeszcze bardziej szczęśliwa, że udało mi się zobaczyć niekończące się równiny Serengeti, gdzie czasami trzeba było mocno się starać, żeby wypatrzeć ukrywające się zwierzęta, bo tam czuło się przestrzeń, dziką naturę i piękno (bo inni turyści w tym nie przeszkadzali).

Opowieści o Serengeti w poście TUTAJ
Informacje praktyczne o safari wkrótce!

Ostatnie wspólne zdjęcie!
Od lewej: ja, Eliza, Benson (nasz kucharz), Justa, Elwira, Anton (przewodnik).
Mówi się, że dobry przewodnik i kucharz to połowa sukcesu wyjazdu – potwierdzam!
Mówi się też, że w towarzystwie zawsze weselej i dobrze jak przyjaciele mają podobne zainteresowania – z tym też się zgadzam!

DSC07063

 

  • przepiękna wyprawa, a samo czytanie już porywa i chce się tam być.

  • Rany, jakie piękne słońce.

  • Hm nie dodała się część mojego komentarza. :D pytałam jaką mieliście temperaturę, bo wygląda, że jest ciepło, a Wy macie kurtki ;>

    • Ten kemping był na wysokości mniej więcej 3200m więc słońce było piękne, ale ciepło już niekoniecznie :)

  • Rema

    Piękne zdjęcia, szczególnie stworzenie świata i zeberki:)

  • Wspaniała przygoda, której szczerze zazdroszczę :). A zdjęcia wyglądają jak na filmie przyrodniczym lub pocztówce z wakacji.

    • Ja patrząc na swoje własne zdjęcia nie do końca wierzę, że widziałam wszystko na żywo!

  • Oj zazdroszczę wyprawy. Mój tata był swego czasu na safari i jego odczucia były podobne. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła o swoich napisać :)

  • Z jednej strony super sprawa, że można zobaczyć tyle zwierząt na tak małej powierzchni ale z drugiej te tłumy lekko pewnie zakłócają odbiór. W każdym razie miejsce warte odwiedzenia i bardzo ciekawe. Bardzo mi się podobają te wielgachne zdjęcia :)

  • Zebry chyba z tego wszystkiego są najbardziej wyluzowane. Też dzisiaj rano wstałem, ale widoki za oknem samochodu jakieś takie bardziej miejskie i szare. (-:,

  • Elvi

    Ech, jak cudnie było…. Myślę, że na jesienne smutki dobrze zadziała oglądanie naszych zdjęć z safari :) Piękne foty, Moni!

  • Cudnie!

    Mogę zapytać jaką ogniskową miałaś w obiektywie? A raczej, jaką ogniskową uznałabyś za wystarczającą :)
    Mam 70-200 i zastanawiam się czy to nie za mało na safari.

    • Wszystkie zdjęcia są zrobione bezlusterkowcem sony a6000 przy którym miałam obiektyw 18-200mm.
      Jak widać dało radę, ale często, żałowałam, że nie mam nic większego – a na pewno spoglądałam z ogromną zazdrością na tych wszystkich, którzy mieli obiektywy dwa razy dłuższe :)