Mamy XXI wiek i wydawałoby się, że świat się ‘skurczył’, wszędzie jest blisko, a miejsca dalekie są dalekie tylko pozornie bo informacje docierają do nas z każdego zakątka globu. Wyprawy zmieniły się w wyjazdy, wakacje i wypady…

Wydawałoby się, ale czy aby na pewno? Dlaczego wciąż tyle osób wybierających mniej typowe destynacje słyszy pytania o to co tam w ogóle jest, po co tam jechać i czy aby na pewno nie jest tam niebezpiecznie?

Co więc robić, co mówić i jak się zachowywać jeśli rodzina, przyjaciele lub znajomi starają się odwieść od podróżniczych pomysłów, snują czarne scenariusze lub próbują wzbudzić poczucie winy? Oto kilka rad na podstawie doświadczenia własnego i innych (pewnych rzeczy nie robię, ale niektórzy twierdzą, że działają).

1. Nie mów nikomu!

Teoretycznie jest to najprostsze rozwiązanie, jednak poza tym, że rzadko wykonalne, to przecież chcemy się czasami pochwalić, prawda? A jeśli coś się stanie i nikt nie będzie wiedział? – to może być problem.

IMG_1783

Wyjeżdżając na wakacje do Etiopii nie wspominałam, że mam w planach również odwiedziny w sąsiadującym Somalilandzie – przecież i tak wszystkim skojarzyłby się z Somalią (do której absolutnie się nie wybierałam). Na zdjęciu: Rybacy w Berberze, nad zatoką Adeńską.

2. Powiedz jednej lub tylko kilku osobom.

Powiedz tym, którym ufasz – tak, żeby wiedzieli gdzie jesteś/cie. Absolutnie nic nie mów panikarzom, czarnowidzom i zazdrośnikom.

3. Czekaj do ostatniej chwili.

Bez względu na to jak bardzo chcesz się pochwalić tym gdzie jedziesz i jak cudowne przygody przed tobą, poczekaj do wyjazdu i poinformuj wszystkim kiedy walizka lub plecak już są spakowane – będą się krócej denerwować.

4. Znajdź filmy i książki.

Podsuń książki lub filmy przedstawiające miejsca, w które się wybierasz w pozytywny sposób – takie, żeby codzienne życie było przedstawione ‘normalnie’ i bez żadnych ekscesów – niech zobaczą, że jedziesz do miejsca, w którym ludzie normalnie żyją.

stoningofsorayam_dvd

Film „Ukamienowanie Sorai M” to z pewnością jeden z ciekawszych filmów związanych z Iranem jakie widziałam, ale nigdy w życiu nie polecaj go komuś kto się ‚boi’ Iranu
 
 
 
 
 
 
 
 
 

5. Powiedz, że jedziesz z kimś.

Jeśli największym problemem wydaje się to, że jedziesz sam/a, to proste: powiedz, że jedziesz z kimś, z koleżanką/kolegą, która/y ma doświadczenie.

6. Oswój ludzi z miejscem.

Długo przed wyjazdem zacznij opowiadać o miejscu, do którego się wybierasz. Ludzie często mają obawy bo brak im informacji, mają dziwne wyobrażenia o dalekich miejscach – trzeba je zmienić! Pokaż zdjęcia, opowiedz o znajomych, którzy byli (nawet internetowych), wspomnij o kuchni etc.

7. Przedstaw gorszą możliwość.

Powiedziałeś, że jedziesz do miejsca X i wszyscy zaczynają panikować? Wspomnij o miejscu Y kilka dni później, przy czym Y musi się cieszyć gorszą sławą od X. Kiedy potem jednak ‘zdecydujesz’ jechać do X wszyscy poczują ulgę.

8. Zabroń rodzinie i znajomym oglądania TV i czytania prasy.

Byłoby idealnie, ale raczej się nie uda. A szkoda, bo bardzo by pomogło. Dalekie, mniej znane i turystyczne miejsca pojawiają się na pierwszych stronach gazet i serwisów kiedy zdarzy się coś wyjątkowo dobrego albo złego. O tych pierwszych rzeczach szybko zapominamy, te drugie pozostają w naszej pamięci i składają się na negatywny wizerunek miasta, regionu czy kraju.

9. Znajdź statystyki.

Poszukaj statystyk, które mówią o tym jak bezpiecznie jest w miejscu, do którego jedziesz. Wybieraj uważnie – jeśli jedziesz nurkować z rekinami nie opowiadaj jak niebezpieczne to jest, znajdź liczby, które pokażą, że więcej ludzi ginie rocznie robiąc sobie selfie niż po ataku rekina (to ponoć prawda).
Unikaj map, które kolorami pokazują bezpieczne/ niebezpieczne kraje – zazwyczaj mniej bezpieczna jest jakaś mała (często przygraniczna) część, a pomalowany jest cały kraj.

Większość rekinów jest niegroźna: wśród ponad 400 gatunków tylko kilka jest odpowiedzialnych za śmierć człowieka. Na zdjęciach: rekin leopardzi (nurkowanie na Kho Phi Phi, Tajlandia)

10. Mów, że co ma być to będzie.

Powtarzaj, że w kraju też coś ci się może stać, podaj przykład znajomego, któremu coś się stało, bo został w Polsce zamiast gdzieś wyjechać. Idealnie jest (chociaż tego absolutnie nikomu nie życzę) kiedy możesz podać siebie jako przykład. Kiedy znajomi roztaczają przede mną wizję niebezpieczeństw czyhających na samotnie podróżujące kobiety zawsze przypominam im, że przecież zostałam napadnięta w swoim własnym mieście – zwykle wtedy nie wiedzą co powiedzieć.

11. Zmień towarzystwo.

Niefajnie jest mieć wokół siebie ludzi, którzy ciągle podcinają ci skrzydła – czy warto, żebyście się denerwowali, wkurzali i czuli niezrozumiani? Rodzina musi zostać, znajomi niektórzy też są fajni – niech będą, może jednak spróbuj znaleźć więcej osób, które mają marzenia i cele podobne do Twoich? Będzie ci łatwiej kiedy zrozumiesz, że wcale nie jesteś dziwnym człowiekiem tylko dlatego, że chcesz podróżować.

12. Nie opowiadaj o złych rzecz, które ci się wydarzyły w czasie innych podróży.

Ja wiem, że skoro coś się stało i ktoś przeżył to od razu bohater, wszyscy chcą czytac i słuchać, a my jesteśmy tacy cool i w ogóle, ale może czasami nie warto stresować rodziny jeszcze bardziej – im więcej wiedzą tym bardziej się boją. A na pewno lepiej o złych rzeczach nie pisać kiedy podróż wciąż trwa – nie dość, że wyobrażają sobie, że jesteś w jakimś dzikim miejscu to teraz już są w 100% pewni, że tam jest bardzo niebezpiecznie (no chyba, że trzeba, żeby cię ratowali – wtedy dzwoń od razu).

P1230904

- Mamo, jutro będę zjeżdżać „drogą śmierci” – odpowiedziałam przez telefon na pytanie jak mi idzie podróżowanie po Boliwii. I jeszcze zanim skończyłam mówić, wiedziałam, że użycie tej nazwy nie było dobrym pomysłem.

13. Zabierz mamę i tatę na wycieczkę.

Jeśli rodzice wciąż się boją jak sobie radzisz w wielkim świecie zabierz ich gdzieś, żeby udowodnić, że radzisz sobie świetnie, że się dogadasz, wszystko załatwisz i żadne problemy ci nie straszne.

14. Bądź ekspertem.

Nie pozwól, żeby ktoś cię zaskoczył wiadomościami dotyczącymi miejsca, w które jedziesz. Tak, wiesz jaka jest sytuacja polityczna, społeczna, pogodowa – jesteś przygotowany, wiesz co robisz, nic cię nie zaskoczy, rozumiesz ich obawy, ale twoja wiedza i przygotowanie sprawiają, że wiesz, gdzie jedziesz.

15. Stosuj metodę małych kroków.

Nie wyjeżdżaj od razu na kraniec świata, zacznij od bliskiej okolicy i za każdym razem wyjeżdżaj coraz dalej i dalej. Ta metoda może uspokoić nie tylko rodzinę i podróżników ale również samych podróżników, którzy są na początku swoich podróżniczych przygód i sami mają obawy jak tam ‘gdzieś daleko’ może być.

 

Wymieniłam chyba wszystkie znane mi metody. Ciekawa jestem czy odnajdujecie tu swoje reakcje? A może czyta to ktoś, kto się boi o podróżujących – czy wyjaśnienia są was w stanie w ogóle przekonać?

Co można powiedzieć tym, którzy wybierają się w podróż?
Pozostań przy swoich planach, broń swoich wyborów zdecydowanie i z uśmiechem. Nie wdawaj się w kłótnie. Wyjeżdżaj, wracaj szczęśliwie i opowiadaj jak było fantastycznie!

 

  • Za miesiąc wyjeżdżam z żoną na filipiny. Kupiliśmy bilet w jedną stronę. Będziemy prowadzić bloga. – Musiałem to powiedzieć, tutaj jak i na kilkadziesiąt razy wcześniej dlaczego? Bo to podróż naszego życia. To coś, do czego przygotowujemy się od prawie roku. Tak jak piszesz, ciężko nie mówić o podróżach innym. W końcu to nasze marzenia! Co najważniejsze marzenia, które realizujemy.
    Z tą „drogą śmierci” pojechałaś :-)
    Zauważyłem, że jeśli opowiadam o podróży, która będzie za pół roku to większość reaguje zachwytem. Zaś gdy maleje czasu do wylotu wzrasta przerażenie w innych.

    • A to ciekawe, bo u mnie przerażenie jest zawsze na początku, a potem wszyscy się przyzwyczajają, że ‚tam’ jadę :)

      Powodzenia w podróży życia! :)

  • Ola

    No niestety u mnie osobą denerwującą się o nas jest moja Mama.I mimo że wie że kocham wyjeżdżać bo „odziedziczyłam” to po niej, każdy wyjazd jest dla niej ciężki od momentu zostawienia nas na lotnisku do momentu wylądowania w Warszawie. Oczywiście stara się tego nie okazywać ale ja jako córka wiem i widze swoje.

  • Mnie samo życie dostarczyło argumentów, że to wcale nie w dalekim świecie dzieją się straszne rzeczy. W „niebezpiecznej” Ameryce Łacińskiej nic mi się nie stało, w Azji doświadczyłem tylko drobnej kradzieży. Za to w Polsce – kronika kryminalna. Dwukrotnie zostałem napadnięty, pobity i okradziony. Raz pod domem, a drugi raz w samym centrum dużego polskiego miasta bezpośrednio pod kamerą monitoringu. Innym razem omal nie straciłem życia w wypadku na rowerze w drodze do pracy. Rodzina i przyjaciele przyzwyczaili się do moich wyjazdów. Reszcie nic nie mówię, bo co ich to obchodzi :-)

    • Dawid, w Twoim przypadku to już lepiej wyjeżdżać niż siedzieć w domu :)
      W moim przypadku rodzina i znajomi też się przyzwyczaili co nie znaczy, że się nie denerwują (rodzina) i nie zadają dziwny pytań (znajomi).

  • Nie lubię rozmawiać o swoich przyszłych wyjazdach, bo zawsze wiąże się to z całą serią uwag. W moim przypadku (niestety) nie dotyczy to rodziny.

  • Hej,
    fajny tekst :) Choć faktycznie masz rację, że czasem o „przypałach” lepiej nie mówić i tę drogę śmierci mogłaś pewnie zachować na później ;)

    W moim wypadku było tak, że teraz przed wyjazdem do Niemiec znajomi straszyli mnie niebezpiecznymi sytuacjami jakie miały miejsce – w szczególności ataki na kobiety. Wzruszyłam więc ramionami i powiedziałam, że skoro się o mnie martwią, to niech mi kupią gaz pieprzowy w prezencie przed podróżą. I kupili :)

    • Dzięki :)
      Fajni znajomi – z tym gazem. Nie wiem czy ja bym umiała użyć jakby co, ale… stanęli na wysokości zadania :)

  • 11 w punkt trafiona! Ale jest jeszcze jedna reguła, która działa: jeśli nie jest to pierwsza podróż, z każdą kolejną otoczenie się przyzwyczaja i nie traktuje tego jako eksces. Jestem zwolenniczką mówienia przed i szczerze tj. jeśli jadę do Indii sama, to nie będę ściemniać, że jadę z kimś. Zrobiłam jeden wyjątek od tej reguły. Robiąc kurs spadochroniarski w Nowej Zelandii, powiedziałam rodzicom po ;)

    • Nie tyle nie traktują tego jako eksces, ile uważają, że ty jesteś wielbicielką/lem ekscesów.

  • Moi rodzice zawsze strasznie się martwią i ja zawsze to widzę. I łamie mi się serce jak widzę te łzy w oczach na dworcu lub lotnisku. To trudny temat, jeszcze sama sobie z nim nie poradziłam. Dzięki za rady!

    • Tak, to jest bardzo trudne – i wtedy właśnie trudno się nie zastanawiać jak przekonać, że się nie ryzykuje.

  • ja to w sumie jeżdżę w bezpieczne europejskie miejsca, ale zawsze sama ;-) Rodzice najpierw panikowali, teraz się przyzwyczaili chyba ;-) Ale czasem np spotykam się z dziwnymi reakcjami np. jechałaś stopem? sama? Albo jak ja się nie boję sama łazić po górach sama w obcym kraju….Klucowe wydaje się słowo SAMA. Myślę, że dla niektórych ludzi samotne wyjazd do innego miasta albo samotny spacer nad Wisłą wydaje się koszmarem, być może człowiek jest zwierzęciem stadnym….

    • Sama po górach w obcym kraju? Ja to nawet w Polsce bym się bała :)

  • Edyta

    Chyba nie uwzględniłaś jednego; rodzice ZAWSZE będą się martwić, niezależnie czy jedziesz własnym samochodem na narty do Zakopanego („czytałam, że polscy narciarze jeżdżą jak wariaci!”) czy na działke do znajomych („a to spokojna okolica jest?”).
    I tak jak piszesz – Twoj przykład świadczy, że na własnym ‚podwórku’ jest najmniej bezpiecznie.

    • To prawda Edyta, normalni rodzice zawsze będą się martwić, ale jeszcze dochodzi kwestia tego co z tym robią – niefajnie jest (a znam takich ludzi), którzy ukrywają co robią, bo reakcje rodziców wzbudzają ogromne poczucie winy.

  • Coś w tym wszystkim jest. Najprostszą metodą jest jednak dobry dobór znajomych i przyjaciół – swoi po prostu zrozumieją. Choć przyznam, że i tak zajęło mi masę czasu tłumaczenie wielu osobom, że Iran to nie Irak (sic!). W tej chwili największe kontrowersje budzi mój planowany wyjazd na Wschodnią Ukrainę, w okolice Donbasu. I tu niestety nie pomogło to, że większość osób widziała Poroszenkę w TV zapowiadającego odbicie Krymu i Donbasu w 2016 roku!

  • Na szczęście nie muszę korzystać z tych rad. Mam bardzo wyrozumiałą i wspierającą mnie rodzinę oraz przyjaciół. Najchętniej to spakowaliby się do mojej walizki :).

  • Moja mama od dawna krzyczy, żebym ją gdzieś zabrała:P

  • Często spotykam się z pytaniami, a po co tam jadę, na co mi to, czy nie szkoda kasy. Jeżeli nie są to nasi bliscy to ja bym olała sprawę, bo nie można dać sobie wejść na głowę, tylko robić swoje. Mojej mama chyba już się przyzwyczaiła do moich pomysłów:)