Follow my blog with Bloglovin
Świat woli ekstrowertyków, a podróże to kolejna dziedzina kiedy lepiej być ekstrowertykiem: żeby poznawać ludzi trzeba nawiązywać kontakty więc musisz być otwarty i rozmowny. Podróż kojarzy się też z nowością i odkryciami, a przecież dążenie do zmian i pogoń za światem to nie są typowe cechy introwertyka.

DSC07712Ludzie – niektórzy mówią, że są najważniejsi w podróży. Czasami jednak tłum męczy.

Czy da się być introwertykiem w podróży?

Jednym z popularnych błędnych przekonań jest to, że introwertycy nie lubią ludzi. Oczywiście niektórzy z nich nie lubią, ale to tylko niewielki procent.

Introwertycy czują się dobrze w swoim towarzystwie i czasami nawiązywanie relacji z innymi ludźmi jest dla nich trudne, ale zazwyczaj czują się dobrze z innymi pod warunkiem, że nie są zmuszani do żadnych interakcji, a kiedy chcą, mogą się wycofać.

Większość introwertyków to zaangażowani obserwatorzy, co oznacza, że bardzo dobrze czują się w tłumie, pod warunkiem, że nie są częścią tego tłumu.
L. Helgoe, psycholog

Jak unikac ludzi

Jeśli twoim celem jest bycie z samym sobą i nie chcesz, żeby ktokolwiek ci przeszkadzał to podróże mogą ci w tym pomóc. Przede wszystkim zawsze możesz pojechać do głuszy lub na (prawie) bezludną wyspę i nawet jeśli ktoś stanie ci tam na drodze to zazwyczaj będą to krótkie spotkania i po chwili każdy pójdzie w swoją stronę. Zawsze można też jechać do kraju, którego języka nie znasz co znacznie ograniczy i utrudni twoją komunikację z lokalnymi mieszkańcami.

Poza tym muzyka i literatura śpieszą ci na pomoc! Czy myślisz, że słucham muzyki i czytam książki dlatego, że lubię Shakirę i fascynują mnie mroczne kryminały? No dobra, częściowo tak, ale to nie jest jedyny powód. Moje słuchawki i mój Kindle odgradzają mnie od świata. Są znakiem, który ostrzega ludzi, żeby się do mnie nie zbliżali i nie podejmowali rozmowy, żeby nie naruszali mojej prywatnej przestrzeni.

Niestety, do niektórych te wyraźne znaki nie docierają i uparcie pytają co czytam i czego słucham. Najlepiej ich zignorować (z uśmiechem).

podwodny świat

Są zajęcia, które nie wymagają rozmowy. Naucz się nurkować – godzina ciszy dziennie dla ciebie!

Jak poznać ludzi

Poznawanie nowych ludzi nigdy nie było dla mnie czymś naturalnym. Co prawda po latach ćwiczeń nabrałam wprawy i czasami być może nawet zachowuję się jakby bycie w nowym środowisku było czymś oczywistym i łatwym, ale to tylko pozory. Kiedy gdzieś jadę mówię sobie, że muszę być towarzyska, powinnam rozmawiać z ludźmi i nawiązywać kontakty. Nie za dużo, tylko trochę. Tyle, żeby wiedzieć co się wokół mnie dzieje, żeby dowiedzieć się czegoś ciekawego i żeby zachowywać się jak normalna osoba.

Hostele sa idealnym miejscem na poznawanie innych podróżników – nawet jeśli ty wstydzisz się nawiązać rozmowę to prawdopodobnie znajdzie się ktoś inny kto cię zagada (pod warunkiem, że nie odgrodzisz się od świata książką – daj ludziom szansę!). Najlepiej zatrzymać się w jednoosobowym pokoju – w ten sposób ma się dwa w jednym: prywatność i towarzystwo.

Dobrym pomysłem są też darmowe wycieczki po miastach, które robią się coraz popularniejsze w wielu krajach – świetny sposób na zdobycie orientacji po mieście, rozrywkę i towarzystwo.

Nauka języka w szkole językowej i zakwaterowanie u lokalnej rodziny (w jednoosobowym pokoju) to jeden z najlepszych sposobów na poznanie innych ludzi – zarówno lokalnych mieszkańców jak i innych podróżników.

Wizerunek w Internecie a rzeczywistość

Wielu blogerów podróżniczych czy też zwykli turyści i podróżnicy, którzy ciągle uaktualniają swoje podróżnicze statusy w mediach społecznościowych wydają się być niezwykle rozrywkowi, otwarci i towarzyscy, chętni do natychmiastowego dzielenia się opiniami i wrażeniami.

Czy jeśli to co o mnie myślisz po przeczytaniu moich postów i to co widzisz to dla ciebie nie to samo to znaczy, że ja kłamię?

Wcale nie. Kiedy piszę o czymś w Internecie zawsze kontroluję sytuację: to ja wybieram kiedy i gdzie rozmwiam. Ja również decyduję z kim rozmawiam i czy w ogóle mam ochotę rozmawiać. W życiu realnym, pozainternetowym, nie zawsze jest to takie proste. Oczywiście, są tematy, które mnie nudzą lub powodują mój dyskomfort i tych zawsze będą unikać, ale unikanie odpowiedzi kiedy stoi się przed kimś twarzą w twarz bywa kłopotliwe i męczące. Chciałabym czasami tak po prostu wzruszyć ramionami, odwrócić się na pięcie i odejść nie kończąc rozmowy – tak jak to robię w Internecie zamykająć nudną i wkurzającą stronę. Często jest to niemożliwe. A szkoda.

Odwiedziny w biurze (Etiopia)
Odwiedziny w biurze (Etiopia)

To ja. Zdjęcie może sugerować, że łatwo nawiązuje kontakty. A co mi tam. Niech tak się wszystkim wydaje.

Cisza nie jest zła

Na pewno znasz ludzi, którzy czują potrzebę wypełnienia każdej chwili dźwiękiem. Mówią, zadają pytania (czasami nawet nie czekają na odpowiedź), mówią jeszcze więcej. I więcej. Są też spokojni ludzie, którzy chociaż mówić nie lubią, odbierają ciszę jako coś niepokojącego i mają poczucie winy, że nic nie mówią.

Wiele lat temu na na internetowym forum zapytałam znajomych: O czym rozmawiać kiedy nie ma o czym rozmawiać? Lata minęły i na szczęście nie jest już to dla mnie problem. Po pierwsze nauczyłam się jak prowadzić small talk czyli rozmowę o niczym i jeśli bardzo mocno się postaram to mogę tak bardzo długo. Nauczyłam się też zadawać pytania, a ponieważ prawie każdy (ekstrowertyk czy introwertyk) lubi opowiedzieć coś o sobie jest to świetna metoda na rozmowę. Nie zawsze co prawda mam ochotę słuchać, ale i to jakoś potrafię przeżyć. Przede wszystkim jedna nauczyłam się lubić ciszę. Nie mam już potrzeby mówić tylko po to, żeby ciszy nie było i nie przeszkadza mi to, że idę obok kogoś kto również milczy. W ogóle mi to nie przeszkadza.
Oczywiście czasami przeszkadza to tej drugiej osobie, ale… to już nie jest mój problem.

Introwertyk i ekstrowertyk razem

Co lubię w podróży? Spotkania z ludźmi! Tak, właśnie to. Czy to zdumiewające słyszeć takie stwierdzenie w ustach introwertyka? Jak już wcześniej wspominałam, to nieprawda, że introwertycy nie lubią ludzi.

Lubię różnorodność, nowości, błahe konwersacje, które mogą (ale nie muszą) zmienić się w prawdziwe dyskusje. Nawet jednak będac introwertykiem muszę przyznać, że rozmowy ze spotkanymi w drodze ekstrowertykami są łatwiejsze. Dużo łatwiejsze. Jednak kiedy dokładnie przyjrzę się tym moim relacjom z drogi to okazuje się, że zawsze zaprzyjaźniam się z innymi takimi jak ja.

Najlepiej rozmawia się przy jedzeniu!

Lubię rozmowy, ale gadatliwi ludzie mnie męczą podobnie jak lubię spędzać czas poza domem kiedy jednocześnie wkurza mnie gdy ktoś próbuje wyciągnąć mnie na imprezę kiedy marzę o książce czytanej w łóżku. Do szału doprowadza mnie poranne gadanie kiedy tylko się obudzę, zanim nawet jeszcze otworzę szerzej oczy.

Ekstrowertycy tego nie rozumieją, no po prostu to do nich nie dociera. Tylko inny introwertyk zrozumie, że człowiek chce, żeby go wszyscy zostawili. A najlepszą rzeczą jest kiedy jesteś sam w towarzystwie innej osoby, która też chce pobyć sama.

Nie zmieniaj się

Bardzo ważne jest poznanie swoich potrzeb – i to nie tylko jako podróżnik, ale i w życiu codziennym. Dla większości ludzi podróżowanie oznacza wakacje czyli czas odpoczynku i beztroski i aby uniknąć rozczarowań i zmęczenia trzeba wiedzieć czy lepiej nam w tętniącym życiem mieście wśród anonimowego tłumu czy może czujemy się lepiej na łonie przyrody z daleka od wszystkiego. To tylko jedna z rzeczy, o których musimy zdecydować. Nie ma lepszych czy gorszych rozwiązań – wszystko zależy od tego co jest ważne dla CIEBIE.

Nie myśl o introwersji jak o czymś co należy wyleczyć… Spędzaj wolny czas w sposób, na jaki masz ochotę, a nie w sposób w jaki wydaje ci się, że powinieneś.

Susan Cain, autorka „Ciszej proszę…”

Podróżowanie to coś co lubię, coś na co czekam, coś na co mam ochotę i chcę się tym cieszyć. Nie ma nic złego w byciu introwertykiem i nie ma w nas nic co powinniśmy zmieniać. No bo niby dlaczego?

 

  • O nie, czyli moje gadulstwo Cię męczy :( Nie chcę wiedzieć co czułaś jak jechałaś ze mną i Brewą samochodem… Mam nadzieję, że nie czułaś się aż tak strasznie. Pewnie nas słuchałaś i śmiałaś się trochę w duszy. Ale to jest w sumie fajne, że wszyscy jesteśmy tak różni. A zarazem podobni, bo uwielbiamy podróże.
    Ja uczę się słuchać, mniej mówić i przede wszystkim nie mieszać wątków, ale co jakiś czas zdarza mi się słowotok. Typowy ze mnie ekstrawertyk. Ale pracuję nad tym!

    • Ależ nie, Kinga, bardzo dobrze mi się z wami jechało :) ale pewnie zauważyłaś, że sama z własnej woli sobie spokojnie usiadłam z tyłu :D
      Ja lubię rozmawiać z ludżmi, ale nie dałabym rady od rana do wieczora :)

  • Mogę tylko dodać – mam to samo.

  • Jestem typem ekstrowertyka, zaczepnej i ciekawej nowych miejsc, ludzi i ich zwyczajów. Zawsze zagaduję, interesuję się i chcę poznać. Z tego się chyba nie da wyleczyć ;-) A podróże są do tego idealną okazją.

  • Ja lubię obserwować :) Przez dłuższy czas myślałam o sobie jako ekstrawertyczce, aż pewnego dnia doszłam do wniosku, że najlepiej się czuję i odpoczywam, będąc na uboczu, chłonąc miasto i patrząc jak funkcjonuje, bez ingerencji i pozostawienia śladu :)

  • tsun_am

    Wpis o mnie – w dodatku opublikowany w dzień moich imienin:-) W tym momencie jestem w sytuacji, w której jako rasowy introwertyk z jednej strony odnajduję się idealnie, ale z drugiej jednak przyznaję przydałaby się czasem umiejętność nawiązywania kontaktów, żeby poradzić sobie łatwiej z różnymi sprawami…

  • Jakiś czas temu napisał do mnie kolega na FB, z pytaniem, że fajnie się patrzy jak ja podróżuje ale on nigdy nie wyjedzie w tak długą podróż, ponieważ jest introwertykiem. Jego zdaniem podróżują tylko ekstrawertycy, no bo jak inaczej… zaraz mu prześlę Twój tekst. Dzięki :)

  • Poruszyłaś temat, który jest mi dość bliski zarówno jeżeli chodzi o osobiste doświadczenia, jak i zainteresowania. W moim osobistym odczuciu zdrowy introwertyzm jest ciekawszy i zdecydowanie preferuję kontakt z introwertykami. Może początki są trudniejsze, ale przynajmniej coś się kryje za pierwszym wrażeniem, a relacje które budują są chyba głębsze.

  • Ja jestem przede wszystkim aspołeczna, ale dzięki podróżowaniu i hostelom właśnie to mi się poprawia :) Najważniejsze to się do niczego nie zmuszać :)

  • Ciężko powiedzieć czy jestem introwertykiem czy ekstrowertykiem, pewnie każdym po trochę, ale wolę ludzi słuchać niż być ten który przewodzi dyskusji

  • Oczywiście, że nie ma nic złego w byciu introwertykiem. :) Sama lubię podróżować i idealnie sprawdza się u mnie definicja introwertyka, który lubi przebywać z ludźmi, dopóki nie jest do niczego przymuszany. :D

  • O, proszę. Mój syn jest introwertykiem, i kupił nawet mi książkę z instrukcją obsługi. Ten wpis mi wiele wyjaśnił – dzięki :)

  • Strasznie nie lubię osób przesadnie ekstrawertycznych, w moim odczuciu takie osoby są strasznie intensywne i przeszkadza mi to w normalnym funkcjonowaniu. Lubię rozmawiać z ludźmi, lubię z nimi przebywać, ale…wszystko z umiarem. Świetny wpis!

  • Ja bym mogła to porównać z mieszkaniem z innymi ludźmi np. w akademiku, dla mnie odpada, bo wtedy kiedy chcę być sama, jestem sama, bo mieszkam tylko z siostrą a nie z całą wspólnotą, a kiedy chcę być z ludźmi to do nich wychodzę ;)

  • Jakbym czytała o sobie! Też zajęło mi trochę czasu, żeby polubić i zaakceptować, że tak mam i to jest ok. Czasem za to w podróży czy życiu, jak czuję, że spotykam bratnią duszę to włącza mi się hipergadatliwość i towarzyskość ;-)
    Trafne spostrzeżenie, jak zmienia się percepcja danej osoby poprzez internet – w życiu bym Cię nie podejrzewała, że tak się określisz :-)

  • Pisałem kiedyś o takim weekendzie introwertyka we Włoszech, o takiej zwyczajnej ucieczce od ludzi, na chwilę. Bardzo dobrze wyjaśniasz na początku, że introwertyk to nie jest ktoś, kto ludzi nie lubi, absolutnie nie. Ja jeszcze używam określenia „uspołeczniony introwertyk” – ktoś, kto czuje się wśród ludzi dobrze, choć ze sobą czuje się najlepiej ;) Pozdrawiam!

  • Podróże z osobą, z którą mogę milczeć to spełnienie marzeń. :)

  • To o mnie! To nie jest tak, że nie lubię ludzi, ale też mam swoją Shakirę (w postaci Liszta np.), którą bronię się przed innymi. Co zabawne, pracuję w branży, która wymaga bycia mega-komunikatywnym, ale wciąż – jeśli nie muszę, wolę zaszyć się w sobie. :-)

  • ja też jestem introwertykiem i… od niedawna mi z tym nieźle :D właśnie dzisiaj pojechałem sobie solo do Wrocławia, było super! A praktycznie nie rozmawiałem z ludźmi. Większość przesadnych gaduł mnie męczy, chociaż… są wyjątki :)

  • Ja jestem typowa introwertyczką, ale szczerze mówiąc nigdy nie czułam, żeby mi to miało przeszkadzać w podróżowaniu. Po prostu z wiekiem bycie takim typem charakteru coraz mniej przeszkadza mi w życiu, nie czuje już tej ‚presji’ obracania się wśród ludzi, kiedy chcę, to to robię, a kiedy nie, kroczę swoją własną ścieżką w samotności ;) I podobnie jest z podróżami ;)

  • Porcja pozytywnej energii. Bardzo ciekawy post, widać że podróżowanie jest Twoją pasją :-)

  • Oj tak, zdecydowanie zgadzam się, że ekstrowertycy potrafią być męczący. Czasami człowiek po prostu ma ochotę mieć chwilę spokoju, na przeczytanie książki, czy 5 minut ciszy. Czasami bywa ciężko, ale chyba wszystko da się przeżyć :)

  • Ha! Ja chyba też jestem introwertykiem :D Rozumiem Cię bardzo dobrze. I zgadzam się że tacy ludzie lubia innych ludzi :) To że lubisz czasem mieć czas dla siebie nie oznacza że jesteś zlym człowiekiem ;) A podróże z introwertykiem są wspaniałe :)

  • Edyta Staszewska

    Dobry wpis.
    Co najmniej raz na ten temat rozmawiałyśmy. Może i dwa :) Pamiętam jak dziś.
    I przyznaję rację, że przesadni ekstrawertycy są męczący i przytłaczający. Przynajmniej dla mnie. Podobnie tłum. Unikam jak mogę, choć patrząc na mnie z dystansu można by sądzić że jest dokładnie odwrotnie.
    A jednak lubię podróże i różnego celu wyjazdy. Nie czuję się zobowiązana nawiązywać z innymi kontaktu. Wolę obserwować. Nierzadko zdarza się, ze ktoś zagadnie, czasem ja zagadnę, ale są to rozmowy niezobowiązujące i umożliwiające szybkie ich zakończenie.
    To lubię :) Czasem mówię, ze rozmowa dłuższa niż 2h bardzo, bardzo mnie męczy.

    I czytajac komentarze myślę, że tak ma większość z tutejszych ‚czytaczy’ :)

  • Jestem introwertykiem i rzeczywiście nie jest prawdą, że introwertycy nie lubią ludzi. Lubią, tylko muszą się od czasu do czasu od nich wylogować i pobyć samemu. Mam duży problem z nawiązaniem rozmowy z drugim człowiekiem, z drugiej strony, szczególnie gdy podróżuję sam, zawsze mnie ktoś zaczepi, zawsze dosiądzie się w autobusie, czy zatrzyma, by pogadać na szlaku. Często są to bardzo ciekawi ludzie i bardzo interesujące rozmowy…