Jak długo?  9 dni
Kiedy? Koniec stycznia 2016
Typ wyjazdu: wygodny backpacker
Cel: zwiedzanie i kuchnia
Wydana kasa
na miejscu: ok 500 euro (po dokładnym przeliczeniu tu kosztów może wydawać się więcej, ale to kwestia mojego (czasami) zaokrąglania lub przeliczania waluty, a czasami pewnie i mojej matematyki ;)
Dodatkowa kasa: 430zł (lot z Berlina)

- Ile cię to kosztowało? Ile pieniędzy mi wystarczy?
To pytania, które każdy podróżujący słyszy, ale nie każdy chce na nie odpowiadać. Jedni podają przykładowe ceny produktów, inni średnią cenę na dzień, a jeszcze inni przyznają się do wydatków tylko w prywatnych rozmowach. Niedawno sama tak robiłam – nie tylko dlatego, że nie chciałam się przyznać, ale również dlatego, że pilnowałam jedynie, żeby średnia dniówka się zgadzała i połowę kosztów zapominałam. Ponieważ jednak wszyscy się pytają „Ile?”, chciałam pomóc i dlatego staram się zapisywać wszystkie wydatki.

Czy Iran jest drogi?
Przypuszczam, że część patrząc na moje wydatki stwierdzi, że nie, a inni krzykną, że przecież da się o wiele taniej – i z pewnością każdy będzie miał rację!

Można na pewno zaoszczędzić na noclegach, ale tym razem nie chciałam korzystać z Couchsurfingu (który ponoć w Iranie działa dosyć dobrze), bo jak się jedzie na krótko bez dokładnego planu to CS za bardzo ogranicza, można też spać w tańszych hotelach, ale po pierwsze chciałyśmy mieć pokój tylko dla siebie (żadnych wspólnych), a po drugie koniecznie z łazienką (z dwóch powodów: był to styczeń i wyjście z ogrzewanego pokoju nie zawsze było przyjemne, a poza tym biorąc pod uwagę, że kobieta poza pokojem hotelowym musi być pozakrywana wydawało nam się to jedynym rozsądnie wygodnym rozwiązaniem.

Zwiedzanie jest stosunkowo drogie i nie zawsze współmierne do tego co turysta dostaje – toczy się wiele dyskusji czy warto czy nie warto gdzieś wchodzić – wiele osób mówi, żeby ominąć Pasargady, bo to ‘kupa kamieni’ i szkoda czasu – cieszę się, że ich nie posłuchałam, bo miejsce mi się podobało. W zasadzie jedynym miejscem, o którym mogłabym powiedzieć, że szkoda kasy to poczta w Meybod (nie wiem czemu w ogóle ujmują to w programie wycieczki – tylko dla fanów poczt).

Na jedzenie zawsze wydaję kasę, bo poznawanie kraju od kuchni jest dla mnie niezwykle fascynujące i staram się spróbować jak najwięcej – o tym, co jadłam można przeczytać w poście KUCHNIA PERSKA – niektórzy mówią, że tam głównie kebaby i po tygodniu można mieć dosyć. Oczywiście kebabów jest dużo, ale żeby zaraz mówic, że nic więcej nie ma i że ma się dosyć? No, nie rozumiem tych ludzi!
Jeśli chodzi o transport to zazwyczaj jest tak, że trzeba mieć albo czas, albo kasę – dwukrotnie wzięłyśmy taksówkę na cały dzień i było to rewelacyjne rozwiązanie – droższe, ale wygodne i udało nam się więcej zobaczyć (co było dla nas bardzo ważne)

KOSZTY

(jeśli nie jest podana waluta, ceny są w rialach)

Dzień 1 – przylot i przejazd do Shiraz

60 euro – wiza (zakupiona na lotnisku)
15 euro – ubezpieczenie (ubezpieczenie to chyba tego na jakiego urzędnika się trafi, kiedy stałam w kolejce widziałam, że wszyscy przede mną musieli płacić, bez względu na narodowość. Z opowieści znajomych wiem jednak, że wielu miało szczęście i polskie ubezpieczenie było całkowicie wystarczające)
650 000 – taksówka z lotniska na terminal południowy (2 osoby)
570 000 – autobus do Shiraz
70 000 + 10 000 – duża kanapka w przydrożnym barze + cola
100 000 – taksówka z dworca w Shiraz do hotelu (2 osoby)

44 dolary – nocleg w Niayesh Boutique Hotel (2 osoby)

Dzień 2 – Shiraz

20 000 – pokrojone kawałki świeżego kokosa
150 000 – pizza + herbata
150 000? – Pink Mosque
50 000? – Vakil Mosque

44 dolary – nocleg w Niayesh Boutique Hotel (2 osoby)

Wszyscy turyści koniecznie chcą zobaczyć Różowy Meczet – i chociaż na zdjęciu tego nie widać, uwierzcie mi, jest tam mnóstwo turystów. Warto odwiedzić inne miejsca, gdzie nie będzie takich tłumów.

Dzień 3 – Shiraz do Jazd

90 euro – taksówka z Shiraz do Yazd (z 3 przystankami pod drodze)
200 000 – wejście do Persepolis
200 000 – wejście do Necropolis
200 000 – wejście do Pasargady

200 000 – kolacja (kebab+dodatki+herbata+cola)

40 dolary – hotel Soorosh (2 osoby)

Dzień 4 – Jazd

100 000 – wejście do Świątyni Ognia
900 000 – wycieczka (na kolejny dzień) w okolice Yazd
500 000 – półdniowa wycieczka na Zaratustriańskie święto
50 000 – taksówka w Yazd
200 000 – kolacja

40 dolary – hotel Soorosh (2 osoby)

 

Dzień 5 – Jazd

Wycieczka (Karanaq, Chak Chak, Meybod)
50 000 – Chak Chak (zaratustriańska świątynia ognia) – wejście
150 000 – zamek w Meybod
50 000 – poczta w Meybod
50 000 – wieża lodowa w Meybod
50 000 – wieża gołębi
370 000 lunch (3 osoby)
50 000 – herbata w Silk Road Hotel

40 dolary – hotel Soorosh (2 osoby)

1. Hotel w Jazd nie miał może najlepszych pokoi, ale dziedziniec z łóżkami był świetny, brakowało w nim europejskich turystów i nie za bardzo mogłyśmy się dogadać – dobry wybór jednym słowem.
2. Hotel w Isfahanie.

Dzień 6 – Jazd – Isfahan

100 000 – taksówka na dworzec (2 osoby)
200 000 – bilet autobusowy Yazd – Isfahan
150 000 – taksówka w Isfahanie
60 000 – sok z granatów
40 000 – ciastka
40 000 – świeży kokos i daktyle

48 dolarów – nocleg w Hasht Behesht Hotel (2 osoby)

Dzień 7 – Isfahan

40 000 – kartki pocztowe
60 000 – znaczki
150 000 – meczet, wejście
200 000 – meczet na placu Imama
180 000 – obiad (2 osoby)
150 000 – torebka suszonego berberysu
80 000 – kashk (białe kostki suszonego jogurtu)
160 000 – pistacje i słodycze
50 000 – daktyle i kokos
85 000 – herbata w herbaciarni Hotelu Abbassi
150 000 – zupa (w hotelu Abbassi)
48 dolarów – nocleg w Hasht Behesht Hotel (2 osoby)

Dzień 8 – Isfahan – Kashan

110 000 – autobus
640,000 – lunch w Saraie Ameriha Hotel (2 osoby)
150 000 x 2 – dwa historyczne domy
350 000 – kolacja w Hammam-e Khan (2 osoby)
270 000 – suszone figi, suszony berberys, pistacje (zakupy na bazarze)

28 dolarów – nocleg w Kamalalmolk (2 osoby)

Dzień 9 – Kashan – Kom – lotnisko w Teheranie

150 000 – wejście do Sultan Amir Ahmad Bathhouse
200 000 – Fin Gardens (okolice Kashan)
? – lunch w Abassian House
150,000 – podziemne miasto
150 000 – karawanseraj na pustyni

70 euro – taksówka na cały dzień od rana do lotniska (w nocy) (2 osoby)

1. Przewodnik w Persepolis to bardzo dobrze wydane pieniądze!
2. Fin Gardens. – A tam, ogród! – pomyślałam sobie, a potem sprawdziłam, że to jedno z miejsc na liście UNESCO i najstarszy ogród w Iranie i od razu przestałam żałować wydanych pieniędzy.

  • ivis

    ceny podajesz w rialach czy tomanach?
    bo ja lecę już sobotę :) o herbatce pamiętam :)

    • Ceny w rialach, w tomanach byłoby mniej zer.
      Od razu sobie zapisywałam w notesie wszystko w rialach, bo inaczej to jeszcze bardziej by mi się wszystko pomieszało!
      Ciekawa jestem Twoich wrażeń. Kup też sobie duży zapas pistacji! :)

      • ivis

        Iran jest cudowny, wróciłam mega zauroczona. Pomijając rozbójnicze ceny wejść – od Twojego pobytu jednak wzrosły – zmieniły sie po ichniejszym nowym roku oraz wysokie ceny hoteli to Iran jest bardzo tani. Tańszy niż Polska. Ludzie życzliwi, serdeczni i pomocni.

        prosty przelicznik to 10.000 riali = 1 toman = 1 zł tak ok.

        Herbatkę Ci przywiozłam czekan na adresik na FB :)

  • nam może uda się jechać do Iranu już w przyszłym roku :D i w sumie ceny nie są aż takie zabójcze, jakby można się spodziewać!

    • Warto pewnie jechać jak najszybciej, bo to kolejny kraj, który przez swoje otwarcie na turystykę i świat będzie się szybko zmieniał.

  • Takie zestawienie wydatków jest niezwykle przydatne! Do Iranu się nie wybieram, ale chętnie poczytałabym tego typu wpisy o innych państwach :)

    • Na razie te wpisy są tylko jeszcze o Słowenii i Tanzanii, ale zamierzam kontynuować serię :) Wkrótce, mam nadzieję, Lizbona i Ryga.

  • Te zdjęcia są przepiękne! Nigdy nie spodziewałam się, że Iran może być tak zachwycający, a w dodatku tak tani. A jak z bezpieczeństwem? Jak z traktowaniem kobiet- turystek?

    • W Iranie turysta czuje się bardzo bezpiecznie, a ludzie są niesamowicie życzliwi i pomocni. Gościnność to coś czym wszyscy podróżnicy się zachwycają.
      Jeśli chodzi o bycie kobietą-turystką to największą niedogodnością jest noszenie cały czas chusty na głowie.

  • Wow, mega szczegółowa rozpiska! Ale sposób podróżowania akurat bliski do naszego (w sensie niektórych wygód i nieoszczędzania na wszystkim, na czym się da, byle wydać jak najmniej), więc może się przydać. Myślimy o podróży w tamtym kierunku (Kirgistan, Kazachstan itp.) i zastanawia mnie, czy można cenny z tych krajów przyrównać do Iranu? Może ktoś będzie wiedział? :D

  • Ewa

    Podziwiam za skrupulatność w spisywaniu cen, ja tak nie umiem, zawsze zapomnę co ile kosztowało nawet pod koniec dnia :) Kurczę, chciałabym tę ściągę jak najszybciej móc wykorzystać :D Ale póki co się nie zapowiada :(

  • Ja tak skrupulatnie zapisywałam pierwszy tydzień w Indiach i napisałam o tym raptem jeden artykuł: http://www.hamaklife.com/azja/indie/money-makes-the-world-go-round-czyli-pierwsze-kroki-w-kraju-slonia-i-kalkulatora/ Potem mi się już nie chciało, choć myślę, żeby taki kosztorys azjatycki pokazać na blogu. Natomiast Iran wydaje mi się drogi (ale znowu perspektywa Azji, bo jakby porównać z Australią to już jest znacznie lepiej ;). Wiza to już rozbój w biały dzień! Nie zmienia to jednak faktu, o czym zresztą piszesz, że czas = pieniądz, czyli im dłużej jesteś w danym miejscu, tym wydatki maleją.

  • Bardzo, ale to naprawdę bardzo przydatny wpis i zawarte w nim informacje. Fajnie, że zrobiłaś takie zestawienie mniej więcej co i ile w który dzień. Planuję odwiedzić Iran więc przygotowania także te od strony finansowej czas zacząć ;)

  • Powiedziałabym, że się przyda, ale na razie nie przyda, bo izraelska pieczątka w paszporcie miło to uniemożliwia. ;) Nie myślałaś, by obok zapisać ceny w złotych? Ja miałam problem z rozszyfrowaniem tych sum. Buzi :*

    • Szkoda, że masz tą pieczątkę w paszporcie.
      Szczerze mówiąc ja do tej pory mam problemy z przeliczaniem tych irańskich riali i tomanów (bo część miałam podane w tomanach) – więc pewnie uwaga z pisaniem ceny w złotych jest bardzo słuszna, ale niestety… przerosło mnie to ;)

  • A nie zaskoczyły Cię ceny noclegów w Iranie? Bo wydaje mi się, że to może być przeszkodą budżetowych podróżników. Dla nas ceny hoteli były sporą barierą, a hostali, guesthousów jest bardzo mało, żeby nie powiedzieć, że nie ma ich w ogóle. Czasami można trafić na lokalne hotele przeznaczone dla mieszkańców. Są one dużo tańsze, ale trudno je znaleźć – nie mają bowiem żadnych oznaczeń w alfabecie łacińskim, jedynie w farsi. Pomocy można szukać, jak zwykle, wśród mieszkańców. W ten sposób udało nam się spać w miarę czystej dwójce za 10$ w Orumiyeh. Fakt, łazienka była na zewnątrz i uciążliwe było zakrywanie się, ale coś za coś.
    W normalnych okolicznościach urlopowych 30 – 40 $ wydaje się rozsądne, ale w przypadku dłuższej wyprawy zupełnie rozwala budżet. My akurat korzystaliśmy z couchsurfingu, kilka razy zaproszono nas do domu i to jakoś nas uratowało. Tak czy inaczej Iran jak do tej pory jest naszą absolutną perłą w koronie i zachęcamy wszystkich, żeby czym prędzej tam pojechali, bo, tak jak piszesz, wkrótce może stać się drugą Gruzją.

    • Powiedziałabym, że w przypadku irańskich noclegów stosunek ceny do jakości był bardzo, bardzo słaby. Ja jechałam na krótko więc te 30-40$ nie było problemem, ale świetnie rozumiem o czym piszesz, bo często wyjeżdżam na wakacje na miesiąc lub dłużej i wtedy takie ceny już nie są dla mnie ok.