Dlaczego pojechałaś do ….? – To pytanie słyszę często. Czasami zadawane jest ze zdziwieniem – no bo co w miejscu X w ogóle jest? Tak więc zebrałam do kupy wszystkie wyjaśnienia dotyczące moich dalekich podróży. Oto one!

tajlandiaTajlandia – znajomy powiedział mi, że Tajlandia jest najlepsza na pierwszą samodzielną pozaeuropejską podróż, bo jest to kraj przyjazny dla turystów, łatwo się po nim przemieszczać i ma świetną kuchnię. Podróż zaczęłam od części zupełnie nieturystycznej i byłam zachwycona, ale ta turystyczna część też mi się spodobała i dlatego wszystkim, którzy chcą jechać gdzieś daleko samodzielnie teraz ja powtarzam, że Tajlandia jest świetnym wyborem.

 

kambodzaKambodża – skoro była zaraz obok Tajlandii to żal było nie odwiedzić Angkor Watu znanego mi z filmu z Larą Craft. Angkor Wat zachwycił, Phnom Penh, w którym uczyłam się o historii kraju oczarował i zasmucił jednocześnie, a sama Kambodża pozostawiła poczucie niedosytu, że za mało i za krótko. Kiedyś jeszcze tam wrócę.

 

malezjaMalezja – chyba dlatego, że była tuż obok Tajlandii, bo innego powodu nie pamiętam. Dobre jedzenie, mój pierwszy raz w dżungli i łatwość podróżowania – to pamiętam, ale jednocześnie kraj specjalnie mi się nie spodobał, co dziwi wiele osób – być może kiedyś dam mu jeszcze jedną szansę.

 

 

tajlandia-2

Tajlandia – miały być Chiny (nawet na korepetycje z chińskiego zaczęłam chodzić), ale moja rodzina, z którą się wybierałam na wakacje stwierdziła: „My chcemy tak jak ty, do Tajlandii” – najwidoczniej moje opowieści były bardzo dobre – pojechałam więc po raz drugi i było równie fajnie jak za pierwszym razem, mimo że wiele miejsc odwiedzałam ponownie. I dlatego zawsze polecam Tajlandię – bo to bardzo fajny kraj na pierwszy, drugi czy trzeci raz (kiedyś pewnie znowu pojadę!)

 

birmaBirma – 10 lat temu kiedy tam pojechałam był to mało popularny kierunek wakacyjnych podróży. Birma wydawała mi się krajem tajemniczym i niedostępnym (dostępny tylko samolotem, Internet nie działał, a roaming przestawał działać po przekroczeniu granicy). Poczucie tajemniczości wzmagały zdjęcia, które kiedyś obejrzałam – ich autora nie lubiłam, ale zdjęcia robił świetne więc w sumie jestem mu wdzięczna za inspirację.

 

singapurSingapur – zastanawiałam się jak spędzić ostatnią część mojego pobytu w Tajlandii, kiedy na spacerze z plaży przechodziłam koło biura podróży reklamującego na tablicy różne przejazdy autobusowe, w tym do Singapuru. Weszłam, kupiłam bilet i dwa dniu później pojechałam. Jedno z największych zaskoczeń podróżniczych – genialna kuchnia, dla której na pewno kiedyś tam jeszcze wrócę.

 

ghanaGhana – po dwóch wakacjach spędzonych w Azji (razem 4 miesiące) stwierdziłam, że jestem już „doświadczonym podróżnikiem” gotowym na „odkrywanie” Afryki. Ghana miała być jednym z najbardziej rozwiniętych krajów w regionie. Nieturystyczna i anglojęzyczna – idealny raz na pierwszy raz w Afryce. Wcale nie było łatwo i wcale nie wydawała mi się cywilizowana. Przynajmniej przez pierwszy tydzień, potem jakoś poszło i było w sumie łatwo. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że były to jedne z ciekawszych wakacji pod względem nowości, nauki i doświadczenia.

togoTogo – razem z Beninem ten region to kolebka vudu. Brzmi tajemniczo, prawda? No, dla mnie zabrzmiało i dlatego się zdecydowałam. Kraj jest tak nieturystyczny, że nawet nie zasłużył sobie na własny przewodnik książkowy – musiał nam wystarczyć rozdział z przewodnika o Afryce Zachodniej. Gdyby nie festiwal, na który trafiliśmy, powiedziałabym, że tam nie ma co robić, ale sam fakt bycia w takim miejscu, gdzie niewiele osób jeździ był już przygodą.

 

beninBenin – ten francuskojęzyczny kraj w odróżnieniu od swojego francuskojęzycznego sąsiada Togo zasłużył na przewodnik, bo jest krajem ciekawym i jest tam sporo miejsc wartych odwiedzenia – i te właśnie przewodnikowe zachwyty sprawiły, że dodałam go do naszych wakacji.  Fascynujący kraj, ale ze względu na to, że z nikim nie można było się dogadać po angielsku, że brak było typowego publicznego transportu i białych turystów (przez co strasznie się wyróżniałyśmy, do czego wtedy nie byłam przyzwyczajona) nie był to chyba najlepszy wybór na pierwszy afrykański wyjazd. Podobało mi się bardzo, ale wyjeżdżałam zmęczona.

egiptEgipt – z powodu nurkowania. Wszyscy mówili, że jest to tanie i przyjazne miejsce na nurki więc postanowiłam spróbować. Dwa tygodnie nurkowania przerywane dwoma dniami jazdy na quadach i jednym dniem leżenia na plaży. Każdy dzień w innej restauracji. Cudownie relaksujące wakacje.

 

 

gwatemalaGwatemala – hiszpańskiego uczyłam się po to, żeby pojechać do Hiszpanii, ale jak się już nauczyłam tyle, że byłam w stanie się dogadać Hiszpanię postanowiłam zostawić na później i jechać gdzieś daleko podszlifować język – padło na Gwatemalę, kraj niezwykle popularny wśród uczących się języka, pełen szkół językowych z indywidualnymi lekcjami (rewelacja, gorąco polecam!).

 

belizeBelize – po Gwatemali miało być nurkowanie na honduraskiej wyspie Utila, ale w Hondurasie akurat był zamach stanu, wojsko wyszło na ulice, a turyści uciekli. Nurkowanie musiało być więc spędziłam fantastyczny czas na dwóch belizyjskich wyspach: Caye Caulker i Ambergris Caye nurkując między innymi w słynnym Blue Hole. To było moje pierwsze spotkanie z Karaibami – raj na ziemi!

 

hondurasHonduras – gazety twierdziły, że ten zamach stanu to jednak nic poważnego, a jakoś trzeba było przedostać się do Nikaragui więc odwiedziłam i Honduras. W słynnych ruinach Copan prawie nie było turystów, dwukrotnie zatrzymałyśmy się w San Pedro de Sula, o którym potem przeczytałam, że to jedno z najniebezpieczniejszych miast świata, a przez stolicę tylko przejechałyśmy – liczba wojska na ulicach jednak nie wzbudzała zaufania.

 

nikaraguaNikaragua – mówili, że to dobry kraj na naukę języka więc pojechałam. Nie tak dobry jak Gwatemala, ale też dobry. Więc jakby co polecam – poza stolicą dosyć bezpieczni.

 

 

 

meksykMeksyk – bilety były tanie, a po pierwszym razie w Ameryce Łacińskiej wiedziałam, że chcę tam jechać po raz kolejny. Łatwy kraj do podróżowania, który jest tak duży, że oferuje coś dla każdego. Chętnie wróciłabym, żeby poznać kolejne części i ponownie ponurkować w cenotach.

 

 

kolumbiaKolumbia  – chciałam jechać do Ameryki Południowej, ale bilety do Peru lub Boliwii były zbyt drogie, a do Kolumbii o połowę tańsze więc wybór był prosty. Miałam spędzić większość czasu w sąsiednim Ekwadorze, ale Kolumbia okazała się tak fantastyczna, że do tej pory uważam, że to jeden z najbardziej przyjaznych krajów, które odwiedziłam. W stosunku do turystów ludzie są przemili, rozmowni i pomocni.

 

ekwadorEkwador – myślałam, że Kolumbia będzie nudna więc planowałam spokojne odkrywanie Ekwadoru. Okazał się ciekawym krajem, ale Kolumbia zafascynowała mnie bardziej więc czym prędzej tam wróciłam.

 

 

stambulTurcja – tylko Stambuł, miasto które jest trochę w Europie, trochę w Azji miało być idealne na krótki odpoczynek. Genialna kuchnia i słodycze, świetne łaźnie. Przepiękne meczety, które fatalnie się zwiedza kiedy trzeba zdejmować buty a temperatura na zewnątrz to -10. Muszę kiedyś wrócić i mam nadzieję, że nie trafię ponownie na zimę stulecia.

 

kubaKuba – bilety do Peru lub Boliwii były zbyt drogie, a na loty na Kubę akurat była promocja. Poza tym wszyscy o Kubie mówili, że chcieliby jechać (zwłaszcza ci co oglądali film „Buena Vista Social Club”) więc długo się nie wahałam.

 

 

gruzjaGruzja – nieopatrznie skomentowałam na Facebooku zdjęcie z Rosji (chyba z Sankt Petersburga) twierdząc, że chciałabym zobaczyć to miejsce. Oczywiście miałam na myśli „kiedyś” więc trochę się zdziwiłam odbierając telefon i słysząc koleżankę, która oświadczyła, że nasza wspólna koleżanka przyjeżdża, żeby porozmawiać o planach wyjazdowych. W tym momencie zrozumiałam, że wcale nie chcę jechać „teraz”, ale na szczęście bez problemu udało mi się przekonać towarzystwo, że wyjazd do jakiejś post-sowieckiej republiki będzie jeszcze fajniejszy.

 

armeniaArmenia – ktoś powiedział, że sąsiednia Armenia jest równie fajna jak Gruzja, a zdecydowanie mniej turystyczna. Decyzja była więc szybka: połączenie Gruzja + Armenia będzie idealne. Siedem dziewczyn, pięć dni, samochód z kierowcą i przewodnikiem – idealny kraj na krótki wypad.

 

 

izraelIzrael – szukałam bliskiego kraju, którego nie znam na szybki zimowy wypad. Padło na Szwecję (Sztokholm) lub Izrael – ten drugi wydawał się krajem cieplejszym (słusznie), z lepszym jedzeniem (nie znam szwedzkiej kuchni, ale izraelska mnie usatysfakcjonowała) i tańszym (nie do końca, ale ponieważ mieszkałam w zamian z opiekę nad kotem, to nie było źle).

 

etiopiaEtiopia – bilety do Peru lub Boliwii na lipiec były za drogie więc kiedy trzy tygodnie przed wakacjami zdałam sobie sprawę, że nie wiem jak je spędzę, kupiłam w miarę tani bilet gdzieś poza Europę (tak, ten do Etiopii należał do stosunkowo tanich). Na miejscu też było tanio, a kawa – najlepsza jaką kiedykolwiek w życiu piłam. Jeśli tam kiedyś wrócę to chyba głównie dla kawy!

 

somalilandSomaliland – trafiłam tam, ponieważ Lonely Planet w czerwcu 2013 wydał nową wersję przewodnika po Etiopii. Nie była to już Etiopia i Erytrea (z powodu stanu wojny z Erytreą), ale właśnie Etiopia i Somaliland. We wstępie do bardzo krótkiego rozdziału o tym kraju było tak: „Dla wytrawnych podróżników szukających niezwykłych podróżniczych doświadczeń, Somaliland jest pozycją obowiązkową” – przez to jedno zdanie z przewodnika podjęłam decyzję o wizycie, w kraju o którym kompletnie nic nie wiedziałam.

 

peruPeru – bilety do Peru lub Boliwii nadal były drogie, ale postanowiłam sobie, że kolejny raz nie odpuszczę i kupię je bez względu na cenę. I tak więc kupiłam najdroższy bilet lotniczy w swoim życiu, a żeby nie był jeszcze droższy to leciałam z Berlina przez Madryt i Santiago de Chile (mając w każdym z miast około 8 godzinne przystanki). Było warto.

 

boliwiaBoliwia – jeden z najbardziej wymarzonych przeze mnie krajów, głównie z powodu dużej solniczki czyli słynnego Salar de Uyuni. Oczywiście Boliwia okazała się krajem oferującym o wiele więcej niż tylko wycieczkę po słonej pustyni i mam ogromną nadzieję, że kiedyś tam jeszcze wrócę. Warto było o niej marzyć tyle lat!

 

argentyna

Argentyna – tego kraju nie było w planach mojego ostatniego wyjazdu do Ameryki Południowej, ale jak już znalazłam się na południu Boliwii pomyślałam, że zawsze tak bardzo chciałam spróbować prawdziwego argentyńskiego steka i popić go winem… Było już tak blisko, nie mogłam więc odpuścić. Przez 10 dni pobytu w Argentynie codziennie późnym wieczorem (sama lub w towarzystwie) szłam do knajpy, zamawiałam steka i butelkę wina i cieszyłam się, że spełniam kolejne marzenia.
Na steki jeszcze kiedyś tam wrócę. I pozwiedzać więcej – mimo, że argentyński akcent hiszpańskiego kompletnie mi się nie podobał.

 

urugwajUrugwaj – z Buenos Aires to już tylko krótka wycieczka promem, więc pojechałam. I dzięki temu w końcu przestałam mylić Urugwaj z Paragwajem – wcześniej nigdy nie mogłam zapamiętać gdzie stolicą jest Montevideo, a gdzie Asuncion.

 

 

chileChile – żeby ten bilet do Peru i Boliwii nie był jeszcze droższy trzeba było wracać z Chile. Poświęciłam się. Miałam tam niewiele czasu, ale spędziłam go niezwykle miło racząc się owocami morza popijanymi chilijskim winem.

 

 

tanzaniaTanzania – jeśli nie Ameryka Łacińska, to gdzie? Do Afryki oczywiście! Tak, bardzo się stęskniłam za tym kontynentem. Znalazłam sobie trzy towarzyszki podróży (w mało turystycznych afrykańskich krajach to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania, bo łatwo podzielić koszty zakwaterowania i transportu), przedstawiłam im 5 propozycji gdzie jechać umieszczając Tanzanię na ostatnim miejscu, jako kraj, do którego chciałabym jechać najmniej. Niestety jak usłyszały o Zanzibarze i safari to nawet nie było mowy o czymś innym. A może ‘stety’, bo Zanzibar okazał się rajski, a safari zaliczam teraz do najlepszych podróżniczych doświadczeń w życiu.

 

iranIran – ten kraj stał się dosyć popularny wśród blogerów podróżniczych z powodu regularnie pojawiających się promocji biletów lotniczych. Tak więc kiedy pojawiła się kolejna, po prostu kupiłam bilet.

 

 

 

question-mark_318-52837Wietnam – od lat słyszałam przekonywania, żeby wrócić do Azji, ale mnie kręciły zupełnie inne kierunki. Aż w końcu, jedząc kolejną zupę pho w restauracji pomyślałam, że dobrze byłoby w końcu spróbować jak smakuje oryginał.
Tak więc plan na sierpień 2017: spróbować zupy pho.

 

 

 

PODSUMOWANIE

Dokładnie 10 lat temu wyjeżdżałam w pierwszą pozaeuropejska podróż i zastanawiałam się jak to będzie spędzać wakacje tak daleko od domu. Nie spodziewałam się wtedy, że to początek mojego dalekiego podróżowania.

Teraz po 10 latach mam wrażenie, że mogę (i chcę) jechać wszędzie, bo w każdym kraju będzie coś ciekawego. Jednocześnie, po raz pierwszy od wielu lat, zdecydowałam się na długie wakacje w Polsce.
Niektórzy pytają czy nie żałuję, że nie pojechałam znowu w jakieś egzotyczne miejsce, ale odpowiadam, że nie, absolutnie nie – to były fantastyczne wakacje, ale za rok znowu pojadę gdzieś daleko. Dlaczego i czego mi w tegorocznej podróży brakowało opowiem już wkrótce.

 

  • Ja ciągle słyszę: A po co ty ciągle jeździsz na Bałkany? Niektóre osoby nie rozumieją, że jakiś kraj czy region może na tyle fascynować, że człowiek po prostu musi i chce tam wracać. Nie wyobrażam sobie choć raz w roku nie zajrzeć na Półwysep, by poczuć jego klimat i magię. Marzą mi się inne kierunki, ale Bałkany zawsze będą numerem jeden.

    • Jak się znajdzie takie miejsce, w którym człowiek czuje się dobrze, to warto tam wracać :)

  • mam jakieś wrażenie, że ludzie się dziwią, że byłem 3 razy w Rosji (może dlatego, że Rosja to nie jest częsty kierunek podróży wśród moich znajomych)… i chcę znowu! 2 lata temu jechałem do Rumunii i się w sumie podobnie zastanawiałem, jak Ty (ale było to takie: jak to będzie spędzać wakacje w kraju, do którego mało kto jeździ)… kraj, do którego mało kto jeździ, zobaczyłem kilka miesięcy później (Mołdawia). Aha, i odnośnie żałowania – w tym roku były plany wyjazdu do Rosji, Gruzji i Armenii, ale pojechaliśmy ostatecznie: Litwa-Łotwa-Estonia-Rosja-Ukraina-Mołdawia-Rumunia-Węgry-Słowacja i absolutnie nie żałujemy tego wyjazdu. Ale Rosję, Gruzję i Armenię mamy w planach na przyszły rok! :D

    • Ja w Rosji byłam tylko dwa razy i mało widziałam.
      Jak kiedyś sobie przypomnę rosyjski to się znowu wybiorę :)

  • Wow! Trudno skomentować tak bogatą podróżniczą historię:) Wspaniałe wyprawy, zaintrygowałaś mnie tą Kolumbią, jest aż tak ciekawa? Znam ją jedynie z filmów, więc dla mnie bardzo egzotyczna:) Ja chyba już wiem, dlaczego gdzieś jedziesz, od tego się nie da uciec, jeśli raz się spróbuje i podróże zaczarują:)

    • Ja niewiele wiedziałam o Kolumbii i kompletnie mnie oczarowała.
      Jednocześnie jest to kraj, który się docenia znając hiszpański – bo wtedy właśnie można pogadac z ludźmi :)

  • Konkretna lista, naprawdę! Ja pierwszy raz samodzielnie (bez rodziców :P) poza Europę wyjechałam 3 lata temu (do USA). Potem przyszedł czas na Azję (podobnie jak Ty, zaczęłam od Tajlandii). Ciekawe gdzie wybierasz się w kolejną podróż? :)

    • W sumie to też bym chciała wiedzieć gdzie będzie kolejna podróż.
      Już prawie kupiłam bilet na wyjazd zimowy, ale niestety okazało się, że praca przeszkadza i się nie da ;)

  • No, powiem Ci, że imponujący wynik! Gratuluję z całego serca i życzę kolejnych ciekawych wypraw ;)

  • Ola

    Wow :D Po kilku państwach aż sprawdziłam ile jeszcze przede mną, bo aż się przestraszyłam, ile jeszcze tego widziałaś? :D To naprawdę imponujące i jestem pod ogromnym wrażeniem. Tylko mam nadzieję, że jeszcze wybierzesz się do Turcji ;) Ale nie tylko do Stambułu, choć jest rzeczywiście magiczny!

    • A to tylko te pozaueropejskie…. Właśnie doszłam do wniosku, że mam wielkie braki w Europie i muszę je nadrobić :)

      • Ola

        Jak zrobisz jeszcze listę europejskich podróży, to już kompletnie w kompleksy popadnę ;)))

  • Bardzo inspirujące komentarze, choć Armenię polecam także na długie wypady i oczywiście będąc w Gruzji warto odwiedzić Azerbejdżan.

  • Jeszcze tyle wspaniałych miejsc przede mną! :) Często mam tą samą motywację co ty, czyli wychodzę z założenia, że warto zwiedzać sąsiadów kraju, do którego się wybieramy. Pozdrawiam!

  • Imponująca lista. :) Ja w pierwszą pozaeuropejską podróż, poza rejsami z Tatą wyruszyłam dokładnie 2 lata temu i też nie spodziewałam się jak bardzo zmieni ona moje życie. W sumie mogę liczyć czas przed nią i po niej. :)

  • Pisał się łatwo, miło i przyjemnie, bo taki prosty :D
    Tak „tanie bilety lotnicze” to bardzo ważny powód, ale nie jedyny :D

  • Kamil Radlak

    Jakoś nie bardzo miałem okazję wyjeżdżać poza Europę. Nie mogę się też przemóc, a chyba warto :)

  • Piotr Czyszpak

    Ja najchętniej jadę do krajów o których nic nie wiem i to jest wystarczający powód. Chyba że byłe ZSRR ale to jakby mój standardowy kierunek, więc już nikt mnie nie pyta po co jadę. ;)

  • Zazdroszczę tylu wspaniałych kierunków! Ale kto wie jaka będzie moja lista za 10 lat :)

  • A mnie zawsze śmieszy, gdy ktoś pyta „po co tam jedziesz?” I nie ważne czy chodzi o Rzeszów, Skierniewice czy Tajlandię. Co to za pytanie w ogóle jest?

  • Wkurzające jest właśnie, że ludzie zawsze wiedzą lepiej, gdzie powinnaś pojechać a gdzie nie. „Jedziesz do kraju X? Bez sensu, tam nic nie ma.” „Ok, ale byłeś tam?” „Nie.”

  • Wspaniała lista, nie mogę się doczekać momentu w którym będę mogła (w swojej głowi) zrobić z równie dobrymi kierunkami. Tym bardziej się cieszę, że w części z nich będę już za 4 dni <3 A z tłumaczeniami daję sobie spokój, to tak samo jak "Dlaczego nie mówiłaś że jedziesz, też bym się wybrał/a". Po latach mówienia gdzie jadę i braku zainteresowania, zrezygnowałam ;D

  • Justpoint Ofview

    Zazdroszczę takich fantastycznych podróży!

  • Iwona Gogulska

    Wow, mega imponująca lista. Śledzę Twojego bloga już od jakiegoś czasu, ale widać kilka podróży mnie ominęło ;) Mnie też ciągle pytają dlaczego akurat tam, a nie np. Chorwacja? Chociaż teraz myślę, że większość moich znajomych już wie, że jeśli wybieram jakiś kierunek, to nie jest to przypadek ;)

  • ojeeeej! jestem pod wrażeniem tylu odwiedzonych przez Ciebie miejsc – ja na razie zaliczyłam znaczną większość państw w Europie i kilka w Azji, i czasem wydaje mi się, że to sporo, ale jak widzę takie listy, to mina mi rzednie. cóż, mam nadzieję, że wiele jeszcze przede mną :D
    ja z kolei byłam w Malezji i podobało mi się tam wszystko oprócz tamtejszej kuchni. myślę, że następnym razem na dalszą podróż wybiorę się znowu do Azji. Tajwan, Filipiny, Tajlandia, Indonezja – pewnie padnie na któreś z tych państw lub na podróż łączącą 2. :)

    • A ja właśnie stwierdziłam, że wciąż mam spore zaległości jeśli chodzi o Europę i najwyższa pora aby zacząć je nadrabiać :)

      • Europę nie jest łatwo zwiedzić :) zawsze będzie mnóstwo miejsc, w których się jeszcze nie było. ale jeśli chodzi o „odhaczanie” krajów, to jeszcze kilka i będę miała prawie komplet ;D

  • A my postanowiliśmy najpierw zobaczyć Europę, a dopiero jak nam się znudzi to lecieć gdzieś dalej. Ale to nastąpi chyba dopiero na emeryturze, bo im głębiej w las tym więcej drzew ;) Pozdrawiam!

    • No ja się bałam, że Europa mogłaby mi się nie znudzić, bo też lubię :D