Kto nie chce podróżować?

Każdy chce jechać w podróż dookoła świata i każdy chce wyjechać w długą podróż.
Tak? Czy aby na pewno?
Przekonanie o tym, że każdy chce rzucić wszystko i tylko podróżować to dla mnie najczęściej powtarzany podróżniczy mit. Być może wielokrotnie słyszeliście takie opinie, ale czy przypadkiem nie jest tak, że te parę osób, które chciałoby ciągle o tym mówi, a pozostałym nawet nie przyjdzie do głowy, że mogliby rzucić pracę i jechać na koniec świata?

Owszem, przyjaciele czasami narzekają, że wakacje są za krótkie, ale przecież niekoniecznie oznacza to, że od razu chcą odkrywać dalekie lądy. Tak naprawdę do szczęścia potrzebny byłby im jeden dodatkowy tydzień. No, może dwa… I tyle.
Znam wielu ludzi, dla których miesięczny wyjazd to bardzo długa podróż i wcale nie mają ochoty na więcej nawet jeśli mają więcej czasu albo pieniądze nie są dla nich problemem.

Do tej pory zawsze byłam zadowolona z długości moich podróży. Chciałabym oczywiście podróżować częściej, albo mieć więcej pieniędzy do wydawania, ale długie podróżowanie nie jest wcale tym o czym marzę, a powodów jest wiele.

Kiedy po raz pierwszy wyjechałam w ponad dwumiesięczną podróż byłam zachwycona absolutnie wszystkim wokół i chociaż spędziłam wiele czasu podróżując z dala od utartych szlaków, ‚zaliczałam’ też wszystkie możliwe turystyczne atrakcje. Wiele lat później podczas podobnej długiej podróży byłam wiedziałam już czego chcę i byłam zwolennikiem wolnego podróżowania, który świadomie wybiera atrakcje.

Czy tylko brak pieniędzy Cię zatrzymuje?

Tak, pieniądze wydają się być najpoważniejszym problemem. Ale proszę, nie rzucajcie się od razu z radami jak zaoszczędzić, żeby wyruszyć w podróż dookoła świata, bo wydaje mi się, że zaoszczędziłam wystarczająco. Podróże to jednak nie jedyna rzecz na jaką chcę oszczędzać, jak również moje oszczędności nie są wystarczające, żeby podróżować z wygodami, do których jestem przyzwyczajona w domu.

Czy zaakceptujesz niewygody?

Męczący trekking do odległej wioski, gdzie nie ma dostępu do bieżącej wody, spanie w hamaku i kąpiel w brązowej, zamulonej rzece czy jazda zatłoczonym autobusem wśród gdaczących kur to fascynujące doznania i przygody. Łatwiej jest znosić niewygody jeśli gdzieś na końcu podróży czeka na mnie gorący prysznic i wygodne łóżko.
Owszem, przeżyję w pokoju bez łazienki i schodzę pół miasta w poszukiwaniu dobrego zakwaterowania za rozsądną cenę. Wielokrotnie byłam tak zmęczona, że było mi absolutnie obojętne gdzie śpię i zatrzymywałam się w najbliższym tanim hotelu gdzie były wolne pokoje, w których cieszyłam się, że światło jest tak słabe, że nawet dokładnie nie widzę jak wyglądają ściany czy łóżko. Daję sobie radę z problemami, niewygodami i opóźnieniami, ale to dla mnie konieczność, a ja chciałabym po prostu przyjemnie podróżować.

Podróżowanie z małym budżetem niekoniecznie oznacza, że będziemy spać w ciemnych norach, ale jednak szukanie przyzwoitego zakwaterowania wymaga więcej czasu i zachodu.

Czy poznawanie ludzi w trasie jest lepsze niż spotkania z przyjaciółmi w domu? 

Ludzie są najważniejsi - podróżnicy powtarzają to niczym mantrę tłumacząc, że nie lubią towarzyszy podróży przeszkadzających im w pełniejszym i lepszym poznaniu lokalnej ludności. Tak, to prawda, samodzielne podróżowanie bardziej otwiera na nowe doświadczenia i taka osoba najczęściej ma większą potrzebę interakcji z innymi ludźmi, czy to innymi turystami/podróżnikami czy też lokalnymi mieszkańcami – czasami aż sama nie mogę uwierzyć ile historii usłyszy się podczas samodzielnego wyjazdu, ile doświadczeń wymieni, ile ludzi pozna…

Spotkania z lokalnymi mieszkańcami dają nam możliwość zobaczenia codziennego życia, zrozumienia zachowań i reakcji, poznania kultury i zwyczajów co sprawia, że nasza podróż staje się pod pewnym względem bogatsza.
Ci wszyscy fantastyczni ludzie poznani w drodze najczęściej pojawiają się w moim życiu jedynie na krótką chwilę – jeszcze ich dobrze nie poznałam, a już się żegnam i jadę dalej. Podczas krótkiej podróży te ciągłe powitania i pożegnania łatwiej jest zaakceptować, bo chcemy doświadczyć jak najwięcej. Podczas dłuższej podróży takie spotkania są coraz bardziej wyczerpujące – mam dość powierzchownych konwersacji i tęsknię za pozostawionymi w domu przyjaciółmi, których dobrze znam i którzy znają mnie.

Po lewej: wspólne zdjęcie przed wyjazdem do Gwatemali – podróżowanie w grupie było fantastyczne – ciągłe rozmowy, wymiany opinii, gorące dyskusje, wymiana wrażeń.
Po prawej: Kolacja u tajskiej rodziny, która mnie zaprosiła na tydzień do swojego domu. Niesamowite kulturowe doświadczenia, ale wielokrotnie żałowałam, że nie mogę z nimi ‚normalnie’ porozmawiać, bo ich angielski był tak kiepski jak mój tajski.

Czy da się długo podróżować bez znajomości lokalnego języka?

Wiem, że wiele osób będzie zdziwionych, że uważam, że brak znajomości języka przeszkadza w podróżowaniu. No jak to? Przecież jeśli się jest wystarczająco zdeterminowanym (albo zrozpaczonym) to zawsze da się jakoś dogadać. To prawda, da się, ale…

Czasami nie mogę się zdecydować co bardziej lubię: wyjazd do kraju gdzie bez problemów się dogadam czy w miejsce, gdzie komunikacja jest codzienną walką. Miejsca, w których trzeba się trochę bardziej wysilić, postarać, pomyśleć nad swoimi gestami same w sobie są dla mnie przygodą i uwielbiam te podróże pełne językowych trudności, nieporozumień i zabawy – jest to jeden z powodów dla którego wolę podróże poza granicami Polski.
Mimo wszystko, mimo tych językowych wyzwań, które są dla mnie przyjemnością, jeśli podróżuję dłużej niż dwa czy trzy tygodnie taka sytuacja zaczyna mnie męczyć, dogadywanie się przestaje być wystarczające i im więcej czasu mija tym bardziej brakuje mi prawdziwych rozmów i dyskusji.

Po lewej: Nauka języka i mieszkanie u miejscowej rodziny to jest to (Sucre, Boliwia)
Po prawej: W Jijidze, etiopskim mieście niedaleko somalijskiej granicy miałyśmy problemy z dogadaniem się po angielsku – ale w końcu się ucieszyłyśmy spotykając dziewczynki, z którymi można było bez problemu dogadać.

Czy podróżówanie to ucieczka?

Podróżowanie jest dla mnie terapią: wszystkie problemy nagle wydają się odległe, cieszy mnie odcięcie (częściowe) od internetu kiedy okazuje się, że email czy facebook są w sumie mało przydatne, moje życie zwalnia i w końcu czuję, że ‚nic nie muszę’.
Powrót do domu po relaksującym wyjeździe to powrót z naładowanymi akumulatorami do miejsca, które jest ‚moje’.

Wielokrotnie spotkałam ludzi podróżujących od roku, albo dłużej, którzy wydawali się być tym podróżowaniem zmęczeni. Zniechęceni ciągłymi zmianami stracili chęć do głębszego poznawania nowych miejsc, a rozmowy z nimi były tak powierzchowne jak ich podróże.
Ludzi, którzy potrafią utrzymać zainteresowanie światem podczas długiej podróży spotykałam bardzo rzadko, ale rozmowy z nimi były przyjemnością. Cóż, widocznie bycie podróżnikiem nie jest łatwą pracą :)

Najfajniejsze w byciu na wakacjach jest to, że robi się coś zupełnie innego niż w codziennym życiu. Wakacyjne wspomnienia i oczekiwania na kolejne przygody sprawiają, że łatwiej wstawać wczesnym zimowym rankiem do pracy.

Oczekiwania

Mam nadzieję, że długo się jeszcze nie znudzę podróżowaniem, uczeniem i zdobywaniem nowych doświadczeń. Uwielbiam przygody i wyjście poza strefę komfortu, ale nie oznacza to, że chciałabym ciągle pakować i rozpakowywać plecak zmieniając miejsca pobytu. Jest tyle różnych sposobów na podróże bliższe i dalsze, że zawsze można znaleźć coś fajnego.
Bardzo bym tylko chciała podróżować trochę częściej.

Im więcej podróżuję, tym ważniejsze jest jak to robię a nie gdzie.

Jeśli mimo wszystko marzysz o podróży dookoła świata… 

Moja niechęć do długich podróży jest odwrotnie proporcjonalna do blogów opisujących podróże dookoła świata – człowiek czuje się jakby oglądał serial, w którym przyzwyczaja się do swoich bohaterów.

Chętnie zaglądam tutaj:
Kasia Jalan Jalan – Kasia jest jedyną osobą, której czasami zazdroszczę długiego podróżowania. Jest też jedyną znaną mi podróżującą od dawna osobą, która wydaje się podróżować dla siebie: od czasu do czasu wrzuca krótkie notatki na facebooka, za każdym razem zostawiając ogromny niedosyt. Nie śpieszy się, nie zalicza, zatrzymuje się na dłużej.

Friki Afriki – czyli Anka i Piotr, którzy kupili bilet w jedną stronę do Meksyku i podróżują po Ameryce Łacińskiej. Oczywiście zaczęłam ich śledzić ze względu na kierunek. Dużo ciekawych informacji o regionie, a ja sobie porównuję z miejscami, w których byłam.

Nadia vs. the World – Nadia jest tak pozytywną osobą, że od razu i życie i podróże wydają się łatwiejsze, a problemy zawsze do przezwyciężenia.

Podróże Dziewczyny Spłukanej – Karolina co prawda właśnie postanowiła przerwać swoją podróż, ale warto poczytać, bo jak mało kto pokazuje, że podróżowanie to nie tylko zachwyt, piękno i radość ale również czasami zniechęcenie, znudzenie i wkurzenie.

Vai lá cara! – chłopak, który od siedmiu miesięcy podróżuje po Ameryce Łacińskiej. Przykład tego, że czasami dla niektórych trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie. Jak się można domyślić, nie zawsze zgadzam się z tym co autor pisze, ale czyta się go dobrze, no i pomaga sobie przypomnieć co ja kiedyś myślałam i jak to się zmieniło przez lata :)

Tropimy Przygody – Karolina i Bartek jeszcze nie wyjechali, ale bilety już kupili i niedługo wyjadą.
Jeśli ktoś chce śledzić ‚wszystko od początku’ to jest to właściwy blog! :)

 

  • Ja akurat bardzo chce i kiedyś pojadę na dłużej niż dwa miesiące. Pół roku, rok, dwa lata. Chciałbym spróbować. Fajnie byłoby do tego mieć jeszcze pracę mobilną, ale to już niestety nie w moim zawodzie :(

    • Każdemu według potrzeb ;)
      A poza tym to się z czasem zmienia.

  • Bardzo mądry tekst! Widzę, że Ci, którzy doceniają swoje życie w kraju i przy okazji lubią podróżować częściej niż przeciętny człowiek, zaczynają dochodzić do głosu i obalać mit o tym, że absolutnie każdy chciałby rzucić wszystko i wyruszyć w świat! Pozdrawiam!

    • Marcin, tak, myślę, że to się zmienia :)

    • Zgadzam się z Marcinem. W ogóle wokół podróżowania narosło wiele mitów, że wartościowe podróże to tylko na długo, bardzo daleko, tam, gdzie biednie, z dala od highlightów, za grosze, że tylko tak można odnaleźć siebie albo zobaczyć prawdziwe życie itp. I bardzo podoba mi się, że pojawia się coraz więcej głosów rozsądku (jak Twój post).

  • U mnie w planach też jest dłuższa podróż. Może niekoniecznie dookoła świata, bo co za dużo to niezdrowo, ale marzy mi się przynajmniej roczna (albo jeszcze trochę dłuższa) – taka, z której wrócę dopiero wtedy, jak poczuję, że już czas. Póki co, zawsze pozostaje niedosyt.

    • Ja mam niedosyt w częstotliwości :)
      Ostatnio po dwóch miesiącach… nie to, że chciałam wyjeżdżać, ale z większą chęcią wróciłam do domu.

  • I to jest właśnie fajne w podróżowaniu, że każdemu wedle potrzeb:) Jeden będzie potrzebował wyjechać na dłużej, żeby się odciąć, uciec od codzienności. Inny po to, żeby zobaczyć, jak jest gdzie indziej. A jeszcze inny będzie wyjeżdżał kilka razy do roku na krótkie wyjazdy i to mu wystarczy. I żadne z tych podejść nie jest gorsze od drugiego – one są po prostu inne :) Pozdrowienia od tych, co potrzebują rzucić wszystko i wyjechać daleko;)

    • A no właśnie, Karolina, przecież ja jeszcze was miałam już (awansem) dodać do tej listy – bo to między innymi po poleceniu was na fb mój pomysł na wpis nabrał ostatecznego kształtu :)

      • Dzięki! No i fajnie,że byliśmy pomocni w ostatecznym kształcie wpisu ;-)

  • Bylam w dlugich podrozach i powiem jedno: nigdy wiecej. Jest to niedosc ze meczace to jeszcze czesto brakuje kasy na wszystko co chcialabym zrobic w kazdym z miejsc. Lepiej zwiedzac wolniej a porzadnie ;)

    P.S. Na Twoim miejscu skasowalam fote z tygrysem. Jest w zwiazku z tym wiele kontrowersji zwlaszcza po zamknieciu tiger temple w Tajlandii, a Twoje zdjecie pokazuje tygrysa z lancuchem na dodatek. Skasuj jesli nie chcesz slyszec od blogerow, czytelnikow itd jaka to jestes okropna – rada od znajomych ;)

    • Anna, no dobrze to podsumowałaś.

      Co do tygrysa – zrobiłam to celowo – podpis pod zdjęciem to częściowo wyjaśnia chociaż w zasadzie jest to temat na dłuższy wpis.
      Nie lubię tego jak wiele osób atakuje początkujących ‚turystów’ za popełniane błędy w stylu często ‚zapomniał wół jak cielęciem był’ – i niekoniecznie dotyczy to tylko tygrysów.
      Żeby świadomie i powoli podróżować potrzebna jest edukacja (lektury, wykłady, szkoła…) i doświadczenie. Nie wstydzę się błędów popełnianych jako początkujący turysta – źle by było gdybym przez te wszystkie lata się niczego nie nauczyła, ale to faktycznie temat na cały wpis :) Gdyby nie te wszystkie popełnione błędy i turystyczna zachłanność to teraz też bym pewnie inaczej jeszcze podróżowała.

      Nie wiedziałam, że Tiger Temple została zamknięta – doczytałam, że dopiero co….

      • O to to! Doprowadza mnie do szału, jak „prawdziwi podróżnicy”, dla których „ludzie są najważniejsi” potrafią wbić szpilę komuś, zjechać z pogardą tylko dlatego, że podróżuje, wypoczywa, wakacjuje w inny sposób. Gdzie w tym wszystkim jest ten rzekomy szacunek i zainteresowanie punktem widzenia drugiego człowieka? A wiem, zarezerwowane tylko dla lokalsów.

        • Masz rację, niestety takie głosy się pojawiają – nie jest ich ogromnie dużo, ale jak już coś takiego się usłyszy to grrrr….. Tym bardziej, że jednocześnie ciężko pracujący ludzie we własnym kraju (korporacjach, fabrykach, biurach, etc.) to nudziarze z klapkami na oczach, którzy nie umieją się bawić i tylko zarabiają kasę, podczas gdy podobni ludzie gdzieś daleko cudowni lokalsi ;)
          To nie jest takie czarno-białe, ale inny świat zachwyca i czasami niełatwo zobaczyć, że Polska dla cudzoziemców też potrafi taka być.

  • Paulina

    Sporo racji jest w tym co napisałaś! Podróż jest czasem ucieczką, czasem terapią. Kiedy jestem w domu marzę o tym żeby już mieć zabukowany bilet albo zaplanowaną podróż, natomiast w drodze tęskno mi do przyjaciół. I najlepiej by było wziąć ich ze sobą, mieć worek pieniędzy i podróżować… Szkoda, że nie można mieć wszystkiego.

  • Bardzo podoba nam się ten wpis i jest nam niezwykle miło, że wspomniałaś o nas! :-)
    W naszym przypadku, z uwagi na charakter pracy na podróżowanie były tylko dwie opcje albo raz w roku na miesiąc (przetestowane i wiecznie nam było mało) albo rzucić wszystko, wyjechać raz na długo i wrócić. W końcu zdecydowaliśmy się na tą drugą opcję, z żalem zostawiając, to, co w Polsce było dla nas ważne.
    W długiej podróży, tak jak w pracy, można się też wypalić – zmęczenie, brak komfortu, przeładowanie atrakcjami. Dlatego czasem warto się zatrzymać, uświadomić sobie różne stany i ograniczenia, których doświadczamy w podróży, zrobić sobie wakacje, żeby to wszystko poukładać w głowie, odzyskać entuzjazm oraz ciekawość i znaleźć rozwiązania dla trudności.
    Dlatego teraz siedzimy w miłym domku w Ekwadorze i robimy cudowne nic – czytaj lepimy kopytka, leżymy brzuchem do góry i słuchamy radiowej Trójki ;-)
    Zainspirowałaś nas do napisania tekstu – jak to jest długo podróżować, niebawem rocznica, więc będzie jak znalazł.
    Pozdrawiamy,
    Ania i Piotr

    • Czekam na wasze podsumowanie. Dobrze, że wspominasz o nudzie czy wypaleniu. Wiem, że są ludzie, którzy są w stanie działać na pelnych obrotach nonstop, potrzebują ciągle nowych bodźców i zmian i tacy pewnie nigdy się nie znudzą i nie zatrzymają, ale kiedy się wokół rozglądam to widzę, że większość jednak nie chce fajerwerków przez cały czas, bo tracą swój urok.

  • Ola

    Moje najdłuższe podróże to takie koło miesiąca. Nie wiem czy wyjechałabym na rok ale marzy mi się np. dłuższy trip po USA, tak dwa-trzy miesiące. Tylko, że w tych moich „dłuższych” zwykle pod koniec następuje „zmęczenie materiału” Nie chce mi się zwiedzać, chcę wracać do domu. Możliwe, że dwa-trzy dni odpoczynku może by to zmieniły, no ale nigdy nie ma na to czasu

    • Ola, u mnie to samo – pod koniec dłuższego wyjazdu ‚nie chce mi się’

  • Mnie wystarczaja takie 2 tygodniowe podroze, a pozniej mi sie teskni za wlasnym lozkiem i prysznicem:) Choc, gdyby ktos mi zafundowal luksusowa all-inclusive pozdroz do okola swiata, to pewnie bym nie odmowila:)

    • Ja im więcej podróżuję, tym większym uczuciem darzę to swoje łóżko i prysznic. A właściwie to wannę :)

  • ja naprawdę lubię dalekie i długie podróże. Finanse to rzeczywiście największa przeszkoda przed podróżami. No i mało kto może wziąć więcej niż 2 tygodnie urlopu:)

  • o, to to. trochę sie dalam nakręcić na wielką wielomiesięczną podróż życia, trololo, przez blogi podróznicze. ale im częściej wyjeżdżam, tym bardziej poznaję swoje ograniczenia i tym bardziej lubię wracać do domu, pochodzić do pracy, poodpoczywać. wiem, że byłabym umęczona jak nie wiem + nikt mi nie wmówi, że silne bodźce doznawane codziennie cieszą tak samo przez kilka miesięcy. tez się wybieram na coś dluższego, ale z planowanego roku skróciłam do to najpierw do pół roku, teraz myślę o trzech miesiącach.
    i coraz bardziej ucze sie szacunku do innych ludzi. nie wszyscy musza chcieć wyjeżdżac, niektórzy odchorowuja każdy wyjazd i wystarcza im jeden tydzień w roku. i ok. live and let live.

    aha, piszesz że chciałabys częściej wyjeżdżać – a ja teraz własnie narzuciłam sobie niezły maraton i jestem w trakcie kilku krótszych wyjazdów – i to też męczy, i za któryms razem nie cieszy aż tak mocno. chyba lepiej się przegłodzić.

    • Myślę, że to też zależy od tego jak nam jest dobrze czy wygodnie w życiu ‚niewyjazdowym’ :)
      Znam dużo osób, które wcale nie chcą podróżować, jak również sporo osób, które stać na dalsze podróże ale wcale nie chcą daleko jeździć.

      I doprecyzują: chciałabym mieć więcej czasu, żeby wyjeżdżać. Wyjeżdżać odrobinę więcej mogłabym i teraz, ale nie bawi mnie wracanie w środku nocy i chodzenie od razu do pracy – mam już za sobą ileś tam takich wyjazdów i więcej już nie chcę :)
      Wygoda, ach wygoda :D

  • Ja też wybieram się w podróż ale taką po Europie. Odłożyłem trochę pieniędzy i myślę, że wystarczy. Moja podróż ma być formą odcięcia się od życia codziennego i próby pobycia samemu ze sobą :). Bardzo ciekawy blog ;)

  • Tak zdecydowanie brak pieniędzy !

  • Ciekawy artykuł. Całkiem inny od wszystkich jakie dotychczas spotkałem na blogach podróżniczych. Wieli plus za końcówkę – Twoja niechęć do długich podróży połączona z linkami blogów, które tak mocno działają na wyobraźnie.

  • Hubert

    Właśnie wrocilem z dlugiej podrozy i chcialem cos takiego wlasnie znalezc. Oczywiście kazdy jest inny, ale pieknie to wszystko podsumowalas, milo sie czytalo. God bless you!

    • Rozumiem, że potwierdzasz doświadczeniem.
      Chyba sporo osób do takich wniosków dochodzi, ale zawsze najważniejsze jest to, że się próbuje i szuka sposobu na życie :)

  • Bardzo dobrze ujęłaś w słowa to, co ja też czuję. Wolę podróże krótsze, często szokuje mnie, jak słabo przygotowani są spotkani po drodze ludzie, którzy są w wielomiesięcznej lub wieloletniej podróży. Ja czytam miesiącami o danym miejscu, przeglądam internet, staram się jak najwięcej zrozumieć, a oni po prostu przejeżdżają, licząc na to, że w hostelu ktoś im podpowie, co powinni zobaczyć. Lubię powroty, lubię planowanie kolejnego wyjazdu i ekscytację na myśl o nim. Owszem, czasem chciałabym na trochę dłużej, ale przy wyjazdach miesięcznych zdarzało się też, że cieszyłam się, że już wracam do domu :) A przy okazji widzę na jednym ze zdjęć, że mamy wspólną znajomą :) Pozdrowienia z Poznania :)

    • Świat jest mały! Kogo znasz ;)

      • Zdjęcie sprzed wyjazdu do Gwatemali, o ile dobrze widzę, jest tam Elwira, z którą przez lata pracowałam :)