„Coś mi to miejsce przypomina” – pomyślałam po przyjeździe – „jest takie… południowoeuropejskie”.

Jak sie okazało, było to bardzo słuszne spostrzeżenie, bo Colonia del Sacramento została założona przez Portugalczyków w roku 1680 i to tej pory łatwo odnaleźć w niej urok znany nam z małych, spokojnych portugalskich miasteczek, gdzie ciepło, przytulnie, zacisznie, niezobowiązująco, gdzie nagle czas zaczyna wolniej płynąć, a człowiek włóczy się po ulicach zaglądając w zakamarki i nigdzie się nie śpieszy. No chyba, że zgłodnieje, ale wtedy można poszukac ciepłej, przytulnej i zacisznej knajpki.

Centrum historyczne Colonia del Sacramento zostało w 1995 roku wpisane la listę światowego dziedzictwa UNESCO, ale ja prawdę mówiąc o tym nie wiedziałam. Tak naprawdę jeszcze będąc w Buenos Aires nie miałam najmniejszego pojęcia o istnieniu tego miasta, ale zajrzałam do przewodnika, ze zdziwieniem przeczytałam, że to tylko 2h promem od Buenos, spakowałam się i popłynęłam.

Ciekawe jest jak miasto w dawnych czasach przechodziło z jednych rąk do drugich. Po Portugalczykach przejęli je Hiszpanie, potem znowu Portugalczycy, następnie znowu Hiszpanie, ponownie Portugalczycy, Hiszpanie, Portugalczycy, Hiszpanie. Na krótko należało do Ligi Federalnej, potem znowu do Portugalii, następnie do Brazylii, aż w końcu od roku 1828 jest w Urugwaju.

Turyści, którzy najczęściej przypływają z Buenos Aires (zwłaszcza w weekendy), najbardziej zainteresowani są Barrio Historico (historycznym starym miastem) gdzie wchodzą na latarnię, żeby podziwiać panoramę miasta, oglądają starą bramę wjazdową do miasta i most zwodzony, spacerują po brukowanych uliczkach robiąc zdjęcia starym samochodom, idą do portu podziwiać zachód słońca, aby w końcu spędzić czas w jeden z wielu uroczych restauracji.
I tak też zrobiłam i ja.

Wczesne przedpołudnie:

Trochę późniejsze popołudnie:

Zachód słońca:

DSC02754Wieczór spędzony przy urugwajskim winie i gnocci z sosem bolońskim z Feyzą, którą spotkałam w hostelu:

A o to i hostel El Viajero (polecam!)

Jeśli ktoś zostanie na noc w Colonia del Sacramento fotograficzne spacery będą jeszcze bardziej interesujące, oto Ulica Szeptów (Calle de los Suspiros) o zachodzie słońca i po wschodzie słońca:

 

  • A co to za lochy z wodą?

    • Nie wiem, po prostu były (obok tego budynku po lewej stronie lochów ;) )
      Pewien pan, Argentyńczyk przyjeżdżający do Colonii od ponad 20 lat spotkał nas i oprowadził po mieście, zabawiając mnie rozmową przez kilka godzin – pokazał lochy bo fajne :)

  • Hostel wygląda całkiem przytulnie… Niezłe zdjęcia!

  • Rzeczywiście taki portugalsko-włoski klimat… A te stare samochody są świetne, zawsze gdy gdzieś takie widzę żałuję, że nie da się ich spakować do walizki i zabrać do domu :(

    • Samochody najlepsze są na Kubie.
      A co do klimatu – jeszcze bardziej przypominały o nich gdzieniegdzie biało-niebieska kafelki :)

  • chyba muszę tam kiedyś pojechać i samemu się przekonać jak wygląda to miasteczko w okolicach „blue hour” bo widać, że ma potencjał.

    • To prawda miasteczko miało potencjał, ale… po południu nieoczekiwanie wyczerpały mi się baterie :( Co za rozpacz to była… Rano było zupełnie inaczej.

  • Świetne zdjęcia, szczególnie tych starych samochodów! Lubię czasem daleko od naszego kontynentu odnaleźć miejsca, które przypominają Europę :)

  • Hostel wygląda na bardzo przyjazny i spotkana koleżanka też :) Samochody mnie urzekły, chciałabym zobaczyć to miejsce na żywo!