Click here for English

Podróż do Peru i Boliwii od lat była jedną z wymarzonych podróży, ale ponieważ zazwyczaj jechałam tam gdzie były tańsze bilety lotnicze to przez wiele lat nie udawało mi się tam trafić, aż w końcu powiedziałam sobie: W tym roku MUSZĘ tam jechać. I pojechałam.

P L A N Y
W początkowych planach było: Peru, Boliwia i północne Chile.
Potem pomyślałam, że skoro już będę tak blisko Argentyny to może na chwilę tam wpaść i spróbować jak smakuje argentyński stek – zawsze marzyłam o prawdziwym steku popijanym argentyńskim winem.
Kiedy już wjechałam do Argentyny to… Buenos Aires było tak blisko, trzeba było sprawdzić czy Buenos jest faktycznie takie boskie jak w piosence Maanamu.
Już w Buenos przeczytałam fragment przewodnika o Urugwaju (był razem z Argentyną) i stwierdziłam, że skoro Urugwaj tak blisko i skoro (jak piszą) Colonia del Sacramento taka fajna to może zobaczyć czy tak jest?
A w Colonii okazało się, że do Montevideo już tylko dwie godziny i szkoda nie zobaczyć, skoro prom przecież tyle kosztował ;)
Tak więc, koniec końców, podróż wyszła taka jak na mapce poniżej

Z A S A D Y
Zawsze twierdziłam, że wolę podróżować wolniej, mniej się przemieszczać, nie odwiedzać zbyt wielu krajów (3  w ciągu jednej podróży to absolutny max), nie zwiedzać zbyt wielu muzeów, nie jeździć tam gdzie zimno, skoncentrować się na spotykanych ludziach a nie miejscach, robić dużo zdjęć, pospacerować sama a nie z wycieczką/ przewodnikiem…

W ciągu tej dwumiesięcznej podróży złamałam wszystkie swoje zasady, a jednak były to ogromnie udane wakacje. Nadal uważam, że powyższe zasady mają sens, ale chyba najważniejsze robić to na co się akurat ma ochotę, a to mi się akurat udało.

P O  P O D R Ó Ż Y
A teraz… czas na oglądanie zdjęć i opowieści. I w realu i na blogu.

Potem będzie czas na planowanie kolejnej podróży. Mimo, że nadal uważam Amerykę Łacińską za moją wakacyjną destynację nr 1 to raczej nie pojadę tam za rok. Dlaczego? O tym może później…

English version here

A trip to Peru and Bolivia had been my dream trip for many, many years, before I finally decided to go there. I usually went to places where I could find cheap plane tickets, but then one day I said to myself: This year I NEED to go there. And this is what I did.

 

 

P L A N S
At the beginning I planned: Peru, Bolivia and northern Chile.
Then I thought that it would be a pity not to go to Argentina just for a moment, just to try an Argentinian steak and wine in the right place.
When I entered Argentina, it seemed Buenos Aires was so close…
In Buenos I read in a guidebook about Uruguay (it was included in Argentina guidebook) and Colonia del Sacramento was described in such a way that I thought it would be worth visiting. In Colonia it turned out that Montevideo is really near, just two and a half hours by bus so…
Finally, the trip turned out to be quite different than I expected. What I visited you can see on the map above.

R U L E S
I have always said I prefer to travel slow, move less, not visit too many countries (3 in one trip was max.), not go to many museums, not travel to cold places, focus on people I meet and not the places I see, take lots of photos, walk on my own not with a guide…

In this two months’ long trip I broke all my rules, but it was an absolutely amazing trip. I still think the rules are pretty good, but the most important thing on holiday is to do what you want to do at a given moment and simply enjoy yourself. And this is what I did.

A F T E R T H E T R I P
Now it’s time to watch the photos and tell the stories. To friends and family. Both in person and on the blog.
Then the time will come to plan the next trip. I still consider Latin America my Number One Holiday Destination, but I don’t think I’ll go there again next year. Why? I’ll explain soon.